piątek, 24 lutego 2012

Befsztyk tatarski


Podobno befsztyk tatarski przywędrował do Polski wraz z ludami z Imperium Osmańskiego, które miały w zwyczaju przewozić pod swoimi siodłami soloną koninę, która z czasem znacznie rozmiękała i zaczynała przypominać wyglądem drobno siekaną wołowinę, używaną do współczesnej wersji dania. Jeśli mieliście okazję próbować tatara z koniny, to na pewno zgodzicie się ze mną, że ten przyrządzony z wołowiny jest o niebo smaczniejszy. Wołowina do tatara nie powinna być mielona (a tak robi większość osób) - mięso należy bardzo drobno posiekać ostrym nożem. Tych, którym siekanie mięsa w erze maszynek do mielenia wydaje się czynnością zbędną, zapewniam, że różnica w smaku dania jest znacząca... Posiekane mięso mięknie dzięki dodatkowi letniej wody i oleju. Ja dodaję do niego jedynie pieprz, sól i odrobinę musztardy Dijon, bo zbyt wiele przypraw zabiłoby naturalny smak mięsa. Tatara najlepiej podawać z surowym żółtkiem (jajka należy wcześniej sparzyć i najlepiej użyć tylko tych z pewnego źródła), dzięki któremu potrawa ma unikalny smak i ładnie się prezentuje. Jako dodatki polecam Wam ogórki kiszone/korniszony, cebulę, kapary i marynowane grzybki (tym razem niestety nie miałam grzybków). Dodatki najlepiej ułożyć na talerzu dookoła tatara, tak żeby każdy mógł wymieszać wszystko w preferowanych przez siebie proporcjach. Polecam i zapewniam Was, że nie ma się czego bać - ja nigdy nie zatrułam się ani tatarem ani surowym żółtkiem.


Składniki:
700 g ligawy/polędwicy wołowej
4 łyżki oleju słonecznikowego
6 łyżek letniej wody
1 łyżeczka musztardy Dijon
3-4 łyżeczki soli (tatar potrzebuje sporo soli)
2-3 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczka słodkiej papryki

drobno pokrojone ogórki kiszone
drobno pokrojona cebula
kapary
świeże żółtka

Mięso dokładnie umyć i oczyścić ze wszystkich błonek i przerostów tłuszczu. Posiekać ostrym nożem na bardzo drobne kawałki, przypominające mielone mięso. Do posiekanego mięsa stopniowo dodawać olej i wodę, dokładnie wyrabiając je ręką, aż zacznie zmieniać kolor na jaśniejszy (z czerwonego na lekko różowy) i będzie miękkie. Doprawić do smaku musztardą, solą, pieprzem i papryką. Odstawić do lodówki na 30 minut.
Po tym czasie z mięsa formować okrągłe "miseczki" z dziurą w środku. Do dziury wbić żółtko (jajka należy wcześniej sparzyć gorącą wodą). Dookoła poukładać kapary, posiekane ogórki i cebulę. Przed zjedzeniem, wymieszać tatara z różnymi dodatkami, w dowolnych proporcjach.
Smacznego!

10 komentarze:

  1. Jak staram sie być otwarta na nowe smaki w kuchni tak do tatara się chyba nigdy nie przekonam :)
    Podziwiam za odwagę przygotowania bo to jednak surowe mięso.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię zarówno tatara, jak i ceviche. Według mnie tak minimalnie obrobione mięso ma pełnię smaku. Wszystko oczywiście zależy od jakości kupionego mięsa ;) Ale wiem, że wiele osób nie tknie ani tatara ani nawet lekko krwistego steku :) Na szczęście u mnie w domu wszyscy bardzo lubimy tatara i z przyjemnością się nim zajadamy na różne specjalne okazje.

      Usuń
  2. Respect za posiekanie mięsa ręcznie a nie zmielenie w maszynce. Pełen szacun.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Dla mnie siekanie mięsa to podstawa - tatar ze zmielonego mięsa ma zupełnie inny smak.

      Usuń
  3. Przekonanie się do tatara zajęło mi lata. I to nie wstręt do surowego mięsa, czy jajka, bo kogel-mogel lubię :-) Chyba to jajko w dołku mnie dołowało zawsze ;-)
    Pierwszy tatar, który zjadłem był już zmieszany, uformowany w kuleczki i obtoczony w parmezanie. Spróbowałem, bo nie wiedziałem co to było. A teraz tatar to coś normalnego. Najgorszy jest ten pierwszy raz.
    PS. Ze zmielonego mięsa to w sumie metka, a nie tatar :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jako dziecko bardzo lubiłam tatara, potem przez 8 lat byłam wegetarianką, a następnie powróciłam do zamiłowań z dzieciństwa ;) Mięso wymieszane z żółtkiem podaję gdy robię mniejsze porcje tatara. Ogólnie wolę, gdy każdy sam miesza sobie wszystko w takich proporcjach jak lubi na swoim talerzyku.

      Mhm, dokładnie! Ale w wielu sklepach wciąż sprzedają zmielone mięso w pudełeczku jako "tatara"... I nie oszukujmy się - większość ludzi również mieli mięso, bo siekanie wymaga zarówno umiejętności, jak i czasu (no i dobrego noża ;))

      Usuń
  4. Ciekawy przepis. Nigdy nie jadłam tatara, ale chyba spróbuję :)
    A ja zapraszam do siebie na muffinki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. wersja luksusowa :) bardzo smakowite zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda bardzo kusząco! ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze
PS: Drogi Anonimie, proszę podpisz się imieniem albo nickiem!