W ciepłe dni uwielbiam jeść obiad na tarasie, szczególnie wszelkiego rodzaju zupy, sałatki i dobre pieczywo z różnego rodzaju smarowidłami. Moim odkryciem ostatniego miesiąca jest brandade - francuskie "smarowidło" (w cudzysłowie, bo tak naprawdę nie wiem jak zaklasyfikować tę potrawę) z ryby i ziemniaków. Brzmi banalnie, ale uwierzcie mi, że ma wspaniały i niepowtarzalny smak-
delikatny, subtelnie "morski", z lekko wyczuwalnym aromatem czosnku i
ziół. Wręcz rozpływa się w ustach.Najlepiej smakuje podawane w temperaturze pokojowej, wraz z
kromkami ciepłej, czosnkowej bagietki.
. Sposób przygotowania tego dania również nie jest oczywisty - rybę dusi się przez kilka minut w oliwie z dodatkiem tymianku, aż zacznie rozpadać się na płaty, a ziemniaki gotuje się w zalewie mleczno-śmietanowej z tymiankiem i czosnkiem, dzięki czemu są później kremowe i aromatyczne.
Składniki:
(lekko zmodyfikowany przepis z "Kuchni Świata" G.Ramsaya)
- 300 g filetu z dorsza bez skóry
- 150 ml oliwy z oliwek
- 1/2 łyżeczki soli
- 2 gałązki tymianku
- 350 g ziemniaków 150 ml śmietany 18%
- 150 mleka 3,2%
- 3 ząbki czosnku obrane, pokrojone w plasterki
- do smaku: sól i pieprz, suszone zioła prowansalskie
- listki z 2 gałązek bazylii, pokrojone w cienkie paseczki, dodatkowe listki tymianku
Bagietka czosnkowa:
- 1 bagietka
- 3 ząbki czosnku
- szczypta soli
- 3 łyżki masła
Do rondelka włożyć rybę, wlać oliwę, dodać sól i gałązkę tymianku. Dusić około 10 minut na najmniejszym ogniu, do momentu kiedy ryba zacznie rozpadać się na płatki. Odstawić do ostygnięcia, a następnie wyjąć rybę i dokładnie odsączyć ją z oliwy, zachowując oliwę na później.
Ziemniaki obrać i pokroić w 2 cm kostkę. Umieścić w rondelku i zalać mlekiem i śmietaną. Dodać czosnek, tymianek, sól, pieprz i zioła prowansalskie. Gotować na małym ogniu, aż będą miękkie - Gordon Ramsay sugeruje 10 minut, ale moje ziemniaki były miękkie dopiero po około 20 minutach. Jeśli będzie taka potrzeba, przecedzić - moje ziemniaki wchłonęły większość płynu, więc ich nie odcedzałam. Wyjąć tymianek i lekko ugnieść ziemniaki tłuczkiem.
Ziemniaki wymieszać z płatkami ryby. Doprawić solą, pieprzem i odrobiną oliwy zachowanej z duszenia ryby. Odstawić do wystygnięcia - brandade najlepiej podawać w temperaturze pokojowej, mnie smakowało też schłodzone.
Przed podaniem wymieszać z listkami bazylii i ewentualnie dodatkowymi listkami tymianku.
Podawać z kawałkami bagietki czosnkowej: Miękkie masło wymieszać z czosnkiem i solą. Bagietkę naciąć w kilku miejscach, do nacięć powkładać kawałki masła czosnkowego. Piec w temperaturze 200C przez około 5-10 minut, aż masło się roztopi.
Smacznego!



Przepadam za wszelkiego rodzaju smarowidłami do chleba, a takiej pasty jeszcze nie miałam okazji spróbować. Koniecznie muszę sobie zrobić. ;)
OdpowiedzUsuńWypróbuj, bo naprawdę warto :) Brzmi niepozornie, a smakuje, w całej swojej prostocie, bajecznie.
Usuńlato to taki okres, gdzie i ja tracę ochotę na tłuste sosy, ciężkie zupy, ogromne porcje mięsa. lubię lekko i warzywnie. ziołowe i aromatycznie.
OdpowiedzUsuńpodoba mi si ta rybna pasta! zapowiada się pysznie ;]
Mam dokładnie tak samo- latem czasami jem truskawki albo inne owoce na obiad :)
UsuńTo jedna z moich ulubionych past na kanapki. A tak watpilam w jej smak, kiedy po raz pierwszy przeczytalam, z czego jest zrobiona... Nieslusznie!
OdpowiedzUsuńU mnie było tak samo - na początku przeczytałam przepis i pomyślałam "ryba z ziemniakami na chleb? Z taką ilością śmietany, mleka i oliwy? Ble!". Teraz żałuję, że tak długo zwlekałam z przygotowaniem brandade!
UsuńWygląda pysznie i pięknie! Bardzo smakowite połączenie smaków;) I ja zajadam się jak tylko pogoda dopisuje na balkonie, wszystko smakuje o wiele lepiej na świeżym powietrzu;)
OdpowiedzUsuńOj, tak. Na świeżym powietrzu wszystko smakuje o wiele lepiej :)
UsuńDoskonały pomysł, właśnie zastanawialiśmy się co zrobić z zalegającą w lodówce rybą :)
OdpowiedzUsuńMam tę książkę Gordona, ale nie zwróciłam na tę pastę szczególniej uwagi, dopiero u Ciebie nabrałam na nią ochoty!
OdpowiedzUsuńHmmm, głupio się przyznać, nie chcielibyśmy wyjść na obżartuchów :) ale już wypróbowaliśmy przepis - pasta nie doczekała się bagietki, konsumpcja była natychmiastowa i wyjątkowo przyjemna :D Gdyby istniała możliwość dodawania zdjęć w komentarzach wrzucilibyśmy fotografię pustej, wylizanej do czysta miseczki :) C`est geniale! Niezdecydowanym polecamy gorąco.
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem! I bardzo się cieszę, że pasta Wam smakowała - z wieeeelką radością czytam takie komentarze :)
UsuńUwielbiam takie pasty/smarowidła do chleba;) Zapisuję!
OdpowiedzUsuńSwietne polaczenie! musze i ja sprobowac))
OdpowiedzUsuń