To jedne z najlepszych bułeczek jakie do tej pory upiekłam - puszyste, z lekko chrupiącą skórką, długo zachowujące świeżość (były mięciutkie nawet trzeciego dnia od upieczenia) i bardzo łatwe do uformowania. Z dodatkiem zarówno mąki pszennej chlebowej, jak i mąki pszennej razowej i żytniej, dzięki czemu są zdrowszą alternatywą dla białego pieczywa. Mnie nieco przypominają popularne grahamki. Świetnie smakują zarówno ze słodkimi dodatkami (np. białym serem i dżemem), jak i wytrawnymi. Ich dodatkową zaletą jest to, że są bardzo fotogeniczne... ;)
Składniki na około 12 bułeczek(zmodyfikowany przepis z bloga Moje Wypieki)
Z drożdży zrobić zaczyn i odstawić do "ruszenia". Mąki przesiać razem i wymieszać z drożdżami. Dodać resztę składników, na koniec dodając roztopione masło. Dobrze wyrobić. Odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości - na około 1,5h.
Po tym czasie ciasto ponownie wyrobić. Z ciasta odrywać małe kawałki - około 12 - i formować bułeczki. Najlepiej robić to rękoma oprószonymi mąką. Bułeczki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, lekko oprószyć mąką pszenną. Przykryć lnianą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na około 30-40 minut, aż podwoją objętość.
Po tym czasie w każdej bułeczce zrobić głęboki przedziałek - najlepiej tępą stroną noża. Zostawić na kolejne kilka-kilkanaście minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 220C (jeśli używacie termoobiegu to do 205C). Wstawić bułeczki, piec około 15 minut, aż lekko się zarumienią i będą wydawać "głuchy dźwięk". Studzić na kratce.
Smacznego!
Składniki na około 12 bułeczek(zmodyfikowany przepis z bloga Moje Wypieki)
- 300 ml letniej wody
- 280 g mąki pszennej razowej
- 60 g mąki pszennej chlebowej
- 120 g mąki żytniej
- 4 łyżki letniego mleka
- 1 i 3/4 łyżeczki soli
- 2 łyżeczki cukru trzcinowego
- 25 g roztopionego masła, ostudzonego
- 14 g świeżych drożdży
Z drożdży zrobić zaczyn i odstawić do "ruszenia". Mąki przesiać razem i wymieszać z drożdżami. Dodać resztę składników, na koniec dodając roztopione masło. Dobrze wyrobić. Odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości - na około 1,5h.
Po tym czasie ciasto ponownie wyrobić. Z ciasta odrywać małe kawałki - około 12 - i formować bułeczki. Najlepiej robić to rękoma oprószonymi mąką. Bułeczki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, lekko oprószyć mąką pszenną. Przykryć lnianą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na około 30-40 minut, aż podwoją objętość.
Po tym czasie w każdej bułeczce zrobić głęboki przedziałek - najlepiej tępą stroną noża. Zostawić na kolejne kilka-kilkanaście minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 220C (jeśli używacie termoobiegu to do 205C). Wstawić bułeczki, piec około 15 minut, aż lekko się zarumienią i będą wydawać "głuchy dźwięk". Studzić na kratce.
Smacznego!

Ostatnio mam fazę na pieczenie, więc chętnie i te buły wypróbuję;)
OdpowiedzUsuńmiłego weekendu
Naprawdę polecam te bułeczki. Tobie też życzę miłego weekendu! :)
UsuńSą takie śliczne!
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie przaśne bułeczki; przepraszam rustykalne ;-)
OdpowiedzUsuńZazwyczaj jak mam kupić lub upiec bułeczkę to wybieram "bułeczkę dupeczkę" - czyli taką z przedziałkiem :-)
Zakupy zrobione, drożdże już pracują. Nie wiem czy moje będą fotogeniczne, bo obawiam się, że je pochłonę zanim zrobię zdjęcie.
Rozbawiłeś mnie określeniem "przaśne", sama nie wiem czemu :) A "bułeczki-dupeczki" są znacznie bardziej urokliwe od zwykłych okrągłych buł. Mam nadzieję, że bułeczki Ci posmakują! Ja na szczęście generalnie jem mało pieczywa, mimo, że bardzo je lubię, więc zawsze zostaje coś do sfotografowania. A tym bułkom robiłam zdjęcie zaraz po wyjęciu ich z piekarnika, gdy studziły się na kratce.
Usuń:-)
UsuńJa w sumie jem pieczywo tylko na weekend, więc 12 bułeczek na raz oczywiście nie połknę. Ale taki okrągły chlebek, jak ostatnio piekłaś, to góra na dwa razy. I nie czekam na wystygniecie :-)
PS. U Ciebie też już wiosna?? Bo we Wrocławiu motylki latają, krokusy kwitną i są już bociany (mam nadzieję, że to nie te z ZOO)...
U mnie też wiosennie - również kwitną krokusy i pojawiają się pierwsze kwiatki na drzewach owocowych. Trawa jest zielona, ale to akurat żadna nowość, bo tak jest przez cały rok :) Niedługo wracam do Łodzi, ale tam podobno też zrobiło się wiosennie!
UsuńUwielbiam takie nie do końca równe bułeczki, wyglądające tak domowo;) Apetyczne;)
OdpowiedzUsuńCudne buleczki i przesliczne zdjecia, dzieki ktorym buleczki wygladaja bardzo swojsko i domowo. Pozdrawiam, Ola.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za takie miłe słowa!
Usuńrobiłam, pyszne są :)
OdpowiedzUsuńszkoda, że nie pokazałaś bułeczek w przekroju... też się rozsmakowałam w domowym pieczywie, więc ostatnio przynajmniej raz w tygodniu takie piekę. Z chęcią wypróbuję ten przepis, lecz muszę najpierw nabyć mąkę pszenną razową ;) PS ostatnio robiłam makaron inspirowany Twoim spaghetti alla bolognese - było pysznie!!! :)
OdpowiedzUsuńZdjęcia robiłam na szybko, gdy bułeczki studziły się na kratce. Ale obiecuję, że przy okazji kolejnego przepisu na bułeczki zrobię także zdjęcie przekroju.
UsuńCieszę się, że makaron Ci smakował! :)