Omlet cesarski ("Kaiserschmarrn", czyli dosłownie "ścinki cesarza") ostatnio cieszy się ogromną popularnością na blogach i co blog, to inny przepis na ten słynny austriacki przysmak. Ja postanowiłam zrobić omleta ze swojego ulubionego przepisu* i usmażyć go w sposób "cesarski". Efekt bardzo mnie zaskoczył. Omlet wyszedł puszysty, powiedziałabym wręcz, że delikatny jak chmurka, a dzięki sprytnej metodzie rozwalania wszystkiego na patelni, pozbyłam się odwiecznego problemu z odwróceniem omleta ;)
Po raz kolejny przekonałam się, że jestem prostą kobietą, której do osiągnięcia chwili szczęścia nie potrzeba mi żadnych wymyślnych potraw. Ot talerz z rozwalonym omletem oprószonym cukrem pudrem, podanym z kleksem konfitury wiśniowej, a ja jestem rozanielona... Pełnię szczęścia dopełnia przyjemna nuta w tle - Kasia Nosowska "O Lesie". Właśnie takiego omleta zjadłaby tam gdzie pasą się mgły. Rozmarzyłam się!
*na 1 jajko daję jedną łyżkę mąki i niepełną łyżkę śmietany/jogurtu naturalnego/maślanki
Składniki na jednego dużego omleta(wystarczy na dość lekkie śniadanie dla dwóch osób albo słodki obiad/lunch dla jednej osoby, omlet z podanych proporcji był smażony na dużej patelni o średnicy około 25-28 cm)
- 3 jajka (osobno białka i żółtka)
- szczypta soli
- 3 łyżki mąki
- 2 łyżki śmietany/jogurtu naturalnego/maślanki
- 2 łyżki masła
- cukier puder
- ulubiona konfitura/owoce
Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywno ze szczyptą soli. Żółtka rozkłócić ze śmietaną i powoli wlać do ubitych białek, miksując całość krótko, na niskich obrotach miksera. Na koniec dodać mąkę i delikatnie wmieszać, starając się stracić jak najmniej objętości ciasta.
Na rozgrzanej patelni roztopić masło, wlać ciasto. Wyrównać. Smażyć z pierwszej strony przez 3-4 minuty, aż ciasto się zetnie i lekko zarumieni. Po tym czasie podzielić omleta na kilka części i każdą z nich odwrócić na drugą stronę. Smażyć przez kilka minut (2-3 minuty), aż ciasto ładnie się zarumieni. Podzielić na jeszcze mniejsze kawałki. Przełożyć na talerz, oprószyć cukrem pudrem i podawać w towarzystwie ulubionych dodatków - konfitury, powideł albo owoców.
Smacznego!


Uwielbiam go! :) To był mój pierwszy przepis wygrzebany w bloggosferze i samodzielnie wykonany :)
OdpowiedzUsuńAle najlepszy jeszcze skarmelizowany na masełku z cukrem, wypróbuj kiedyś :)
Planuję zrobić go w tygodniu na śniadanie, więc może wypróbuję wersję skarmelizowaną i wtedy dodam do środka jabłko i odrobinę cynamonu :)
Usuńmój ulubiony, jutro będzie na śniadanko :) z jabłkiem pyszny!
OdpowiedzUsuńA ja sie przyznam, ze jeszcze nigdy nie robilam :))
OdpowiedzUsuńW takim razie zrób koniecznie, bo robi się go bardzo szybko. A tak naprawdę można dodać do niego dużo urozmaiceń - rodzynki, jabłko, cynamon, żurawinę...
UsuńZ daniami na słodko to jestem zacofany, przyznaję się bez bicia... Wygląda super, Franciszkowi Józefowi wąsy by się jeszcze bardziej zakręciły, jakby je zobaczył ;-P
OdpowiedzUsuńA ja właśnie zajadam się Twoimi bułeczkami. Nie są takie przaśne jak Ty wyczarowałaś, ale widocznie nie ten "hokus pokus" użyłem ;-) Najważniejsze, ze są pyszne :-)
Ja staram się, żeby żadne pyszności ze słodkiego repertuaru nie umknęły mojej uwadze, bo moje kubki smakowe, które są wyraźnie ukierunkowane na cukier, byłyby bardzo i to bardzo zawiedzione ;)
UsuńA widzisz... Ale podobno tak zawsze jest z moimi wypiekami na drożdżach, bo między mną a drożdżami jest bardzo osobliwa relacja, której efekty zawsze przerastają (dosłownie!) moje oczekiwania ;)
Kurczę, on niesamowicie kusi! Nigdy nie jadłam takiego,muszę go kiedyś przygotowac na śniadanie. Świetny!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia:)
Dziękuję za takie miłe słowa! Omlet na śniadanie jest świetny - miło rozgrzewa i napełnia brzuch na kilka godzin :)
UsuńNigdy nie robiłam tego omleta, ani też nie jadłam. Wygląda bardzo smakowicie;)
OdpowiedzUsuńZauważyłam ostatnio, że moda na jakieś danie przyhcodzi falami, co rusz pojawia się jakieś danie a za nim pełno przepisów na nie, ale jak tu tej modzie nie ulec jak to wszystko tak pięknie wygląda, jak u Ciebie? :)
OdpowiedzUsuńTeż to zauważyłam. A moda na omlety była mi szczególnie bliska, bo robię je dość często - są szybkie w przygotowaniu, pyszne i sycące, więc idealne podczas zasuwania na uczelni ;) Nawet zastanawiałam się czemu dodałam przepis dopiero teraz!
Usuńcos mi sie post zgubil w sieci....no wiec chcialam napisac ze wygladaja bardzo apetycznie i chyba sie za dobrym dzemem rozgladne....
OdpowiedzUsuńPolecam niskosłodzoną konfiturę wiśniową albo powidła śliwkowe. A jak nie ma pod ręką dobrego dżemu, to zawsze można zjeść ze startym jabłkiem i cynamonem.
UsuńA ja się wciąż męczę z odwracaniem omletu! Przetestuję w najbliższy weekend:)
OdpowiedzUsuńSuper, rewelacyjnie wygląda :)
OdpowiedzUsuń