"Sałatka na obiad? Nie żartuj!". "Obiad to obiad. Sałatką nie można się porządnie najeść". "Sałatki na obiad to mogą jeść co najwyżej takie chudziny jak ty". Nawet nie potrafię zliczyć ile razy słyszałam podobne wypowiedzi i to nie tylko z ust dbających o przyrost masy, stekożernych facetów :) Nic bardziej mylnego. Sałatka, o ile dodamy do niej spory kawałek mięsa/ryby, kilka rodzajów warzyw i aromatyczny dressing może być nie tylko smacznym, ale także sycącym i pełnowartościowym posiłkiem. Odpowiednio podana i skomponowana sałatka może zostać podana gościom, również tym bardziej wybrednym. Nawet jeśli na początku będą kręcić nosem, już po kilku kęsach przekonają się, że zawartość talerza w niczym nie ustępuję tradycyjnej sztuce mięsa z dodatkami. Ba, bije na głowę większość z nich :)
Moja dzisiejsza propozycja plasuje się w czołówce moich sałatkowych hitów. To jedno z tych dań, które mogłabym wpisać na listę swoich "comfort food". Jednocześnie, jest na tyle ciekawa i wielopoziomowa w smaku, że można z powodzeniem zaserwować ją na specjalne okazje (ostatnio gościła na moim stole z okazji imienin taty). Składnikiem, który w dużej mierze decyduje o jej wyjątkowości jest długo pieczona, rozpływająca się w ustach jagnięcina. Mięso jest delikatne, a aromatyczna glazura nadaje mu ciekawego smaku. Do tego dochodzą pieczone warzywa w mojej ulubionej słodko-kwaśnej glazurze, młode ziemniaki, szparagi i sałata rzymska. Zwieńczeniem całości są orzeźwiający sos jogurtowo-miętowy, świeża kolendra i orzeszki piniowe. Nie wiem jak Wy, ale ja poproszę o dokładkę!
Moja dzisiejsza propozycja plasuje się w czołówce moich sałatkowych hitów. To jedno z tych dań, które mogłabym wpisać na listę swoich "comfort food". Jednocześnie, jest na tyle ciekawa i wielopoziomowa w smaku, że można z powodzeniem zaserwować ją na specjalne okazje (ostatnio gościła na moim stole z okazji imienin taty). Składnikiem, który w dużej mierze decyduje o jej wyjątkowości jest długo pieczona, rozpływająca się w ustach jagnięcina. Mięso jest delikatne, a aromatyczna glazura nadaje mu ciekawego smaku. Do tego dochodzą pieczone warzywa w mojej ulubionej słodko-kwaśnej glazurze, młode ziemniaki, szparagi i sałata rzymska. Zwieńczeniem całości są orzeźwiający sos jogurtowo-miętowy, świeża kolendra i orzeszki piniowe. Nie wiem jak Wy, ale ja poproszę o dokładkę!



