Dzisiaj mam dla Was kolejną propozycję na sałatkę z bobem, tym razem z dodatkiem orzeźwiających i aromatycznych ziół (mięty i bazylii), fety i owoców kaparu. Całości dopełnia olej z orzechów laskowych, który nadaje sałatce przyjemnie słodkiego smaku. Bób, feta i mięta tworzą naprawdę zgraną kombinację. Jeśli lubicie bób, ale nie możecie przekonać się do jedzenia sałatek, to propozycja dla Was. Spróbujcie, a zobaczycie, że to nie jest miska zwykłej "zieleniny" ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orzechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orzechy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 19 lipca 2013
sobota, 13 lipca 2013
Tort "Wiśnie, Migdały & Czekolada"
Mój kochany tata dziś obchodzi okrągłą rocznicę urodzin. Z tej okazji od dwóch tygodni kombinowałam z różnymi przepisami na torty, szukając tego idealnego, który będzie nadawał się do uczczenia tak wyjątkowej okazji. W końcu każde urodziny obchodzi się tylko raz, a okrągłe tylko raz na dziesięć lat :) Jako, że mój tata miał okazję spróbować setek robionych przeze mnie ciast i deserów, uwierzcie, że wymyślenie czegoś wyjątkowego nie było łatwe. Mimo, że on zarzeka się, że wystarczyłby mu zwykły tort czekoladowy albo bezowy, nie mogłam się na to zgodzić. Na czym stanęło, zdradzę Wam już lada dzień, a tymczasem mam dla Was przepis na jeden z tortów testowych, które ostatnio przygotowałam. Tort jest naprawdę przepyszny. Bazuje na klasycznym połączeniu gorzkiej czekolady, wiśni i migdałów. Składa się z kilku warstw: marcepanowego brownies, kwaskowatej żelki wiśniowej, chrupiącego brittle migdałowego, intensywnie czekoladowego musu i czekoladowego glacage (polewy "lustrzanej"). Wszystkie elementy dobrze się uzupełniają, tworząc smaczną całość, która zaskakuje nas różnymi teksturami i smakami. Przy przygotowaniu tortu jest trochę pracy, ale zapewniam Was, że jest wart każdej minuty spędzonej w kuchni. Gdyby w czwartek nie wpadł mi do głowy zupełnie nowy pomysł, pewnie na urodziny tata dostałby właśnie taki tort.
PS: Jeśli zrobicie ten tort i będziecie chcieli zrobić mu zdjęcia, nie róbcie ich na nasłonecznionym tarasie w upalny dzień... ;) Skończy się to tak jak u mnie - mus się rozpłynie i w ostatniej chwili zdążycie ze zdjęciem.
PS: Jeśli zrobicie ten tort i będziecie chcieli zrobić mu zdjęcia, nie róbcie ich na nasłonecznionym tarasie w upalny dzień... ;) Skończy się to tak jak u mnie - mus się rozpłynie i w ostatniej chwili zdążycie ze zdjęciem.
sobota, 6 lipca 2013
Sałatka z pieczoną jagnięciną, młodymi warzywami, piniolami i jogurtem miętowym
"Sałatka na obiad? Nie żartuj!". "Obiad to obiad. Sałatką nie można się porządnie najeść". "Sałatki na obiad to mogą jeść co najwyżej takie chudziny jak ty". Nawet nie potrafię zliczyć ile razy słyszałam podobne wypowiedzi i to nie tylko z ust dbających o przyrost masy, stekożernych facetów :) Nic bardziej mylnego. Sałatka, o ile dodamy do niej spory kawałek mięsa/ryby, kilka rodzajów warzyw i aromatyczny dressing może być nie tylko smacznym, ale także sycącym i pełnowartościowym posiłkiem. Odpowiednio podana i skomponowana sałatka może zostać podana gościom, również tym bardziej wybrednym. Nawet jeśli na początku będą kręcić nosem, już po kilku kęsach przekonają się, że zawartość talerza w niczym nie ustępuję tradycyjnej sztuce mięsa z dodatkami. Ba, bije na głowę większość z nich :)
Moja dzisiejsza propozycja plasuje się w czołówce moich sałatkowych hitów. To jedno z tych dań, które mogłabym wpisać na listę swoich "comfort food". Jednocześnie, jest na tyle ciekawa i wielopoziomowa w smaku, że można z powodzeniem zaserwować ją na specjalne okazje (ostatnio gościła na moim stole z okazji imienin taty). Składnikiem, który w dużej mierze decyduje o jej wyjątkowości jest długo pieczona, rozpływająca się w ustach jagnięcina. Mięso jest delikatne, a aromatyczna glazura nadaje mu ciekawego smaku. Do tego dochodzą pieczone warzywa w mojej ulubionej słodko-kwaśnej glazurze, młode ziemniaki, szparagi i sałata rzymska. Zwieńczeniem całości są orzeźwiający sos jogurtowo-miętowy, świeża kolendra i orzeszki piniowe. Nie wiem jak Wy, ale ja poproszę o dokładkę!
Moja dzisiejsza propozycja plasuje się w czołówce moich sałatkowych hitów. To jedno z tych dań, które mogłabym wpisać na listę swoich "comfort food". Jednocześnie, jest na tyle ciekawa i wielopoziomowa w smaku, że można z powodzeniem zaserwować ją na specjalne okazje (ostatnio gościła na moim stole z okazji imienin taty). Składnikiem, który w dużej mierze decyduje o jej wyjątkowości jest długo pieczona, rozpływająca się w ustach jagnięcina. Mięso jest delikatne, a aromatyczna glazura nadaje mu ciekawego smaku. Do tego dochodzą pieczone warzywa w mojej ulubionej słodko-kwaśnej glazurze, młode ziemniaki, szparagi i sałata rzymska. Zwieńczeniem całości są orzeźwiający sos jogurtowo-miętowy, świeża kolendra i orzeszki piniowe. Nie wiem jak Wy, ale ja poproszę o dokładkę!
piątek, 28 czerwca 2013
Mus czekoladowy z amaretto, migdałami w karmelu i pieczonymi morelami
Jako, że poprzedni prezentowany na blogu deser z zieloną herbatą i jaśminem bardzo Wam się podobał, postanowiłam, że od czasu do czasu będę dzielić się z Wami pomysłami i przepisami na nieco bardziej wyszukane, elegancko wyglądające dania, które śmiało można przygotować w warunkach domowych. Dzisiaj mam propozycję dla osób lubiących czekoladę - mus czekoladowy z amaretto i migdałami w miodowym karmelu na biszkopcie czekoladowym bez mąki, podawany z morelami pieczonymi z tymiankiem i marcepanem oraz migdałową śmietanką. Mus jest bardzo intensywnie czekoladowy i tak delikatny, że wprost rozpływa się w ustach. Amaretto nadaje mu dodatkowego akcentu smakowego, podobnie jak chrupiące migdały w miodowym, lekko solonym karmelu, które są skryte pod warstwą musu. Polecam Wam także przepis na biszkopt, który wykorzystałam w tym deserze. Nie ma w nim nawet grama mąki, dzięki czemu jest delikatny i wilgotny, równocześnie nie tracąc nic ze swojej puszystości. Trzymając się migdałowej tematyki, deser podałam z pieczonymi morelami nadziewanymi marcepanem i migdałową śmietanką. Do tego trochę truskawek, moreli, pokruszonych ciasteczek i "szkiełek" karmelowych i gotowe. Całość smakuje świetnie i wbrew pozorom wcale nie jest trudna w przygotowaniu. Polecam!
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Bananowo-czekoladowe cupcakes z kremem z masła orzechowego
sobota, 6 kwietnia 2013
Nadziewany "tort" drożdżowy
"Nie ma Wielkanocy bez baby drożdżowej"- z tym przykazaniem w duchu ruszyłam do kuchni, a następnego dnia wyjęłam z piekarnika przepięknie pachnące ciasto. Delikatne i maślane, nieco przypominające brioche. Puszyste, mimo 5 warstw bakalii, które kryje w środku. Morele, marcepan, orzechy laskowe z białą czekoladą i koglem-moglem, rodzynki i masa kokosowa - wszystkiego po trochu, tak żeby każdy znalazł coś dla siebie. A uwierzcie, że za każdym razem, gdy jedząc tą babkę traficie na nowy smak nadzienia, będziecie mieli nie lada radochę. Do środka możecie włożyć wszystko - różne rodzaje czekolady, suszone owoce, powidła śliwkowe, ulubiony dżem, orzechy, czy nawet masę makową. Bardzo polecam, nie tylko na święta!
PS: Jeśli użyjecie "ciemniejszego" nadzienia, np. suszonych fig i rodzynek, ciemnej czekolady, czy powideł śliwkowych, warstwy będą bardziej widoczne niż u mnie. Ja całkiem nieświadomie wybrałam dodatki o mało wyrazistych barwach, nieco zlewających się z kolorem ciasta.
PS: Jeśli użyjecie "ciemniejszego" nadzienia, np. suszonych fig i rodzynek, ciemnej czekolady, czy powideł śliwkowych, warstwy będą bardziej widoczne niż u mnie. Ja całkiem nieświadomie wybrałam dodatki o mało wyrazistych barwach, nieco zlewających się z kolorem ciasta.
środa, 3 kwietnia 2013
Mazurek kajmakowy
Prawdziwa klasyka wśród mazurków, której nigdy nie może zabraknąć na moim wielkanocnym stole. O ile nie lubię kupnych mazurków kajmakowych, bo zawsze wydają mi się przesłodzone i sztuczne w smaku, domowe wprost uwielbiam. Tym razem zrobiłam ciasto z dodatkiem domowego dulce de leche z orzechówką i na kruchym, lekko piaskowym, ale równocześnie bardzo maślanym spodzie. Mimo, że kajmak sam w sobie jest bardzo słodki, kruchy spód nieco neutralizuje jego nadmierną słodycz. Swój mazurek udekorowałam jedynie bakaliami, bo zdecydowanie wolę naturalne i smaczne dekoracje od praktycznie niejadalnych elementów z lukru plastycznego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



