Podjęcie decyzji o założeniu własnego bloga kulinarnego zajęło mi dużo czasu, głównie ze względu na obawy przed brakiem systematyczności i czasu na fotografowanie przyrządzonych potraw. Mam jednak nadzieję, że owe obawy były bezpodstawne.
Gotowanie to jedna z cech ludzi, które odróżniają nas od reszty zwierząt. Pierwsze ślady przygotowania przez ludzi potraw i dzielenia ich między sobą podczas wspólnego posiłku pochodzą z gminy Dolní Věstonice na Morawach w Republice Czeskiej i datowane są na ok. 25,ooo-30, 000 lat temu.
Dlaczego ludzie gotują? Antropolodzy społeczni powiedzieliby, że ludzie gotują po to, żeby później móc dzielić posiłek, w ten sposób zaznaczając pory dnia, świętując różne okazje, robiąc transakcje i pokazując, kto jest w naszym kręgu zaufania, a kto nie. Biolodzy i chemicy zwrócą uwagę na sam proces gotowania i zachodzące w nim reakcje - np. gotowanie składników sprawia, że stają się one bardziej słodkie dzięki rozpadzie długich łańcuchów węglowodanów na cukry proste; niektóre sposoby gotowania grają rolę palety malarza - łączenia całych serii oddzielnych smaków w kulinarne arcydzieło; w trakcie gotowania toksyczne substancje zawarte w roślinach się rozpadają; dzięki temu, że jedzenie staje się bardziej miękkie i zawarte w nim wcześniej złożone substancje się rozpadły, gotowanie ma pozytywny efekt na proces trawienia i obniża koszty energetyczne konsumpcji. Być może właśnie takie jest ewolucyjne podłoże kulinarnej historii ludzkości, ale mimo wszystko, większość z nas nie analizuje chemii w kuchni, skupiając się na przyjemności, jaką czerpie z gotowania.
Dlaczego ja gotuję? Gotowanie sprawia mi ogromną przyjemność, pobudzając wszystkie zmysły i pozwalając zrelaksować się. Poza tym, jako osoba uzdolniona artystycznie uznaję gotowanie za formę sztuki i ekspresji, w której ważna jest zarówno forma jak i treść. Tak jak artysta, który mimo, że tworzy dla siebie, to efekty swoich starań zazwyczaj oddaje innym, szukając uznania bądź chcąc sprawić komuś przyjemność (albo zarobić :)), wolę przyrządzanymi potrawami częstować innych niż spożywać je sama.
Swoją przygodę z blogiem kulinarnym postanowiłam rozpocząć od przepisu na przepysznego kurczaka po tajsku z mlekiem kokosowym. Polecam go wszystkim poszukiwaczom oryginalnych, wielopłaszczyznowych smaków, charakterystycznych dla kuchni orientalnej. Na początku smak tego dania wydaje się bardzo ostry (za sprawą dodatku zielonej i czerwonej pasty curry), by potem zachwycić delikatnym aromatem mleka kokosowego i duszonych warzyw. Polecam podawać go z dobrym jakościowo ryżem Basmati albo jaśminowym, który doda potrawie dodatkowych walorów smakowych. Z podanego poniżej przepisu wychodzą 4 spore porcje dania.
(marynata: dwie łyżeczki białego octu winnego, trzy łyżeczki czosnku granulowanego, szczypta soli, dwie łyżeczki ostrej papryki,
łyżeczka pieprzu)
1 zielona papryka pokrojona w paski
1 duży por pokrojony w plasterki
1 cebula pokrojona w półksiężyce
4 ząbki czosnku pokrojone w drobną kostkę
1 marchewka pokrojona w cienkie i krótkie paski
łyżka sosu sojowego
łyżka oleju sezamowego
szczypta cynamonu
3 łyżeczki zielonej pasty curry
1 łyżeczka czerwonej pasty curry
1/3 szklanki bulionu
160ml mleka kokosowego
3 łyżki kwaśnej śmietany
Piersi z kurczaka pokroić w małe kostki, dodać składniki marynaty i odstawić na pół godziny do lodówki. W tym czasie pokroić wszystkie warzywa.
Mięso usmażyć w WOKu na odrobinie oleju i łyżce sosu sojowego. Dodać olej sezamowy. Smażyć, aż mięso będzie lekko zarumienione. Dodać szczyptę cynamonu i obie pasty curry. Dokładnie wymieszać.
W międzyczasie poddusić warzywa w garnku, dodając odrobinę oleju i podlewając 1/5 szklanki wody. Kiedy warzywa zmiękną, dodać 1/3 szklanki bulionu. Gotować 1-2 minuty.
Dodać warzywa do usmażonego mięsa, dokładnie wymieszać. Dodać mleko kokosowe i kwaśną śmietanę. Zagotować.
Podawać w głębokich talerzach z ryżem.
Smacznego!
Podawać w głębokich talerzach z ryżem.
Smacznego!
Trafiłam tu przypadkiem.
OdpowiedzUsuńJak wszędzie zresztą.
I rzadko dzielę się komentarzami.
Ale lubię być pierwsza, więc wykorzystam sytuację ;)
Bardzo miły początek. Powody i obawy co do blogowania były u mnie identyczne! ;D
a co do przepisu: ostatnio szukałam właśnie sposobu na wykorzystanie mleka kokosowego. I zdjęcie na plus.
Czekam na więcej :)
Przepis bardzo mi się podoba i zapisuję go do wypróbowania. Mi również dużo czasu zajęło podjęcie decyzji o założeniu bloga, a właśnie minął rok od tej chwili. Będę zaglądać i serdecznie pozdrawiam. Lo
OdpowiedzUsuńbardzo spodobal mi sie Twoj przepis:) a te smaki, mniam... pychotka:)
OdpowiedzUsuńmilego blogowania:)
Zycze wiec udanego blogowania!
OdpowiedzUsuńI dziekuje za wizyte i komentarz u mnie :)
A tego typu dania z mlekiem kokosowym uwielbiam!
Pozdrawiam serdecznie :)
Witaj w blogowym świecie! :) Mam nadzieję, że będziesz się świetnie bawić i raczyć nas tutaj fajnymi przepisami :)
OdpowiedzUsuńJa też kocham takie smaki - mleko kokosowe, papryczki chili, trawa cytrynowa, korzenne przyprawy i aromatyczne pasty curry. Bardzo chętnie spróbowałabym Twojego tajskiego kurczaka :) Pozdrawiam!
Hej,to jest pyszne:)!!!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że smakowało! :) Niedługo dodam ulepszoną wersję zielonego curry z kurczakiem
UsuńWłaśnie zjedliśmy z narzeczonym obiad przygotowany wg. tego przepisu z drobnymi modyfikacjami z uwagi na brak wszystkich warzyw. Jednym słowem - pełny kulinarny sukces!
OdpowiedzUsuńWykorzystałam jedną podwójną pierś kurczaka a i tak wyszło bardzo dużo (na 2 obiady dla 2 osób). Zamiast pora użyłam selera liściastego, a zamiast zielonej papryki której nie miałam - ostrą paryczkę chili. Nie było ostre bo dominowały łagodne sojowe smaki. Pyszne!
Dziękuję i pozdrawiam!
Alicja.
Bardzo sie ciesze, ze danie smakowalo! Pozdrawiam :)
UsuńUwielbiam ostrego kurczaka po tajsku. Ostatnio w Mako znalazłem fajne przyprawy, które znacznie ułatwiają jego przygotowanie. 20 min i gotowe. Szkoda, że nie wszyscy mogą się nim cieszyć. Jest tot danie typowo na ostro, więc radzę uważać jeśli ktoś ma problemy z żołądkiem.
OdpowiedzUsuń