Bardzo lubię barszcz ukraiński, szczególnie jeśli jest zrobiony na tradycyjnym zakwasie buraczanym i zawiera dużo różnych warzyw - ziemniaki, buraki, marchew, pietruszkę, białą kapustę i białą fasolę. Taka zupa jest pełna wartości odżywczych, więc może z powodzeniem stanowić samodzielny, pełnowartościowy posiłek. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że mój barszcz ukraiński jest pewnie daleki od oryginału przygotowywanego na Ukrainie. Chociaż już wielokrotnie słyszałam, że z barszczem jest na Ukrainie tak jak u nas z bigosem - tyle ile gospodyń, tyle jedynych słusznych i najlepszych przepisów ;) Spotkałam się nawet z wersjami postnymi na wywarze fasolowo-grzybowym oraz z barszczem zawierającym kiszoną kapustę. Jednakże wszystkie wersje, o których słyszałam łączy kilka podstawowych składników: buraki (kiszone, gotowane, podsmażane...), ziemniaki, kapusta (biała albo kiszona) i koncentrat pomidorowy/pomidory, które pojawiają się także w mojej wersji.
Jeśli nie macie czasu na zrobienie zakwasu, możecie użyć gotowego zakwasu, który można kupić w wielu sklepach. Polecam Wam jednak wykorzystanie domowego zakwasu - wbrew pozorom robi się go łatwo, a z podanych proporcji składników otrzymacie ponad 3 litry zakwasu, który możecie przechowywać w lodówce w szczelnie zamkniętych słoikach nawet przez kilka miesięcy.
Składniki:
- 1 l zakwasu na barszcz
- 2,5 l wody
- 4 średniej wielkości buraki
- 4 małe ziemniaki
- 1 marchew
- 3 szklanki poszatkowanej białej kapusty
- 1/2 korzenia pietruszki
- 1 mały słoiczek koncentratu pomidorowego 30%
- puszka białej fasoli
- 3 łyżeczki majeranku
- sól i pieprz do smaku
- 150 ml śmietany 12%
Buraki, ziemniaki, pietruszkę i marchew obrać ze skóry i pokroić w drobną kostkę. Wrzucić do garnka, dodać kapustę, wodę i zakwas. Zagotować. Gotować na małym ogniu przez około 20 minut, aż warzywa lekko zmiękną. Na patelni lekko skarmelizować koncentrat pomidorowy. Dodać do zupy, wraz z białą fasolą. Gotować kolejne 20 minut. Doprawić do smaku majerankiem, solą i pieprzem. Śmietanę zaprawić gorącym barszczem, a następnie dodać do garnka z zupą. Dokładnie wymieszać. Podawać gorący, najlepiej z małym kleksem kwaśnej śmietany.
Smacznego!
Smacznego!

Uwielbiam barszcz ukraiński. Przepyszna, treściwa zupa :)
OdpowiedzUsuńDawno nie jadłam.
Pozdrowienia ślę:)
U mnie w domu je się go dość często - na szczęście, bo go uwielbiam.
UsuńJa też ślę pozdrowienia! :)
Kocham barszcz w każdej postaci, nawet biały :-)
OdpowiedzUsuńUkraińskiego sam nigdy nie robiłem, a przecież to moje rodzinne strony ("z dziada pradziada")... Skoro mam już przepis to coś stworzę.
W sumie to nawet zapomniałem, że taki barszcz istnieje (chyba, że wyrzuciłem go z pamięci przez ten dodatek "przyprawy uniwersalnej");-)
Z "dziada pradziada" daleko wstecz to także moje strony :) A barszcz ukraiński jest naprawdę dobry i treściwy - ma tyle dodatków, że nie potrzeba do niego uszek ani pasztecików, a i tak można się solidnie najeść. Jak ktoś chce, to może go urozmaicić "przyprawą uniwersalną", bo w końcu ją można sypać gdzie wlezie :>
UsuńChyba nigdy nie jadłam barszczu na prawdziwym zakwasie :)
OdpowiedzUsuńJaki nasycony kolor zupki, chyba czas spróbować zrobić zakwas :)
W zakwasie jest tyle buraków, że potem zupa wychodzi bardzo buraczana i ma piękny kolor, który dodatkowe buraki pokrojone w kostkę jedynie podkręcają :)
UsuńZakwas warto zrobić - ja swój przechowywałam w lodówce 2 miesiące i starczył mi na 3 bardzo duże gary barszczu.