Pani Walewska nie bez powodu jest również zwana Pychotką - kruche placki, konfitura z wiśni (w większości przepisów jest to dżem porzeczkowy, ale moim zdaniem wiśnie lepiej się komponują z migdałami), wiórki kokosowe (w oryginale płatki migdałowe, u mnie wersja dla orzechowych alergików), chrupiąca beza i delikatna masa kremowa o migdałowym aromacie doskonale się uzupełniają. Ciasto uzależnia i zdecydowanie nie można poprzestać na zjedzeniu jednego kawałka.
Kiedy robiłam to ciasto, zaciekawiła mnie jego nazwa. Pani Walewska (znana szerszej publiczności dzięki polskiemu filmowi "Marysia i Napoleon") - Maria Łączyńska - była kochanką Napoleona , którego poznała w 1807 roku na balu w Zamku Królewskim. Maria szybko stała się obiektem adoracji ze strony cesarza, który obsypywał ją prezentami. Wkrótce zaszła z nim w ciążę. Dziecko Marii i Napoleona nie zostało następcą tronu, ale potomek zapewnił Pani Walewskiej posiadłości ziemskie i majątek. Maria miała także romans z kuzynem Napoleona, Filipem Antonim d'Ornano, za którego wyszła za mąż po rozwodzie z Anastazym Walewskim.
Dlaczego więc ciasto nazwane zostało na cześć Marii Łączyńskiej? Nigdzie nie znalazłam wzmianki o osobie, która upiekła je po raz pierwszy ani o tym, kto wymyślił jego nazwę. Być może dlatego, że jest wyjątkowo pyszne i ciężko mu się oprzeć. Świetnie się prezentuje i nieustannie kusi. Jeśli Pani Walewska była kochanką Napoleona, a potem zdobyła serce belgijskiego hrabiego, to z pewnością była równie atrakcyjna.
Składniki
zmodyfikowany przepis z bloga Moje Wypieki
Kruche ciasto:
500g mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
pół szklanki cukru pudru
200g masła albo margaryny
6 żółtek
Beza:
6 białek
1,5 szklanki cukru pudru
1 łyżka mąki ziemniaczanej
Dodatkowo:
garść wiórków kokosowych
słoik konfitury wiśniowej (450g)
Krem:
500ml mleka
3 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 żółtka
6 łyżek cukru
16g cukru waniliowego
200g masła
kilka kropel aromatu migdałowego
Wszystkie składniki na kruche ciasto wyrobić. Powstałe ciasto podzielić na dwie części.
Połowę białek (drugą bezę najlepiej przygotować tuż przed przygotowaniem drugiej warstwy ciasta, chyba, że posiadacie dwie blachy do pieczenia tej samej wielkości) ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania stopniowo dodając połowę cukru pudru. Delikatnie wmieszać połowę mąki ziemniaczanej.
Formę o wymiarach 25x33cm wyłożyć papierem do pieczenia. Jedną część kruchego ciasta wyłożyć na spód i wyrównać. Posmarować połową konfitury. Na wierzchu delikatnie rozsmarować ubite białka (połowę). Posypać wiórkami kokosowymi.
Piec w temperaturze 175C przez 40 minut. Po 10 minutach przykryć folią aluminiową, żeby wiórki kokosowe się nie spaliły.
Tak samo postąpić z drugą połową kruchego ciasta, konfitury i ubitych białek. Oba placki wystudzić.
Jedną szklankę mleka zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. Drugą zmiksować z mąkami oraz żółtkiem i dodać do gotującego się mleka. Zagotować, ciągle mieszając, żeby powstało jak najmniej grudek. Ostudzić, przykrywając folią aluminiową, żeby nie zrobił się kożuch.
Miękkie masło utrzeć na puch. Stopniowo dodawać ostudzony budyń, cały czas miksując. Na koniec dodać aromat migdałowy. Zmiksować.
Masę wyłożyć na placek posypany wiórkami kokosowymi. Przykryć drugim plackiem. Schłodzić przez noc w lodówce.
Smacznego!
Kiedy robiłam to ciasto, zaciekawiła mnie jego nazwa. Pani Walewska (znana szerszej publiczności dzięki polskiemu filmowi "Marysia i Napoleon") - Maria Łączyńska - była kochanką Napoleona , którego poznała w 1807 roku na balu w Zamku Królewskim. Maria szybko stała się obiektem adoracji ze strony cesarza, który obsypywał ją prezentami. Wkrótce zaszła z nim w ciążę. Dziecko Marii i Napoleona nie zostało następcą tronu, ale potomek zapewnił Pani Walewskiej posiadłości ziemskie i majątek. Maria miała także romans z kuzynem Napoleona, Filipem Antonim d'Ornano, za którego wyszła za mąż po rozwodzie z Anastazym Walewskim.
Dlaczego więc ciasto nazwane zostało na cześć Marii Łączyńskiej? Nigdzie nie znalazłam wzmianki o osobie, która upiekła je po raz pierwszy ani o tym, kto wymyślił jego nazwę. Być może dlatego, że jest wyjątkowo pyszne i ciężko mu się oprzeć. Świetnie się prezentuje i nieustannie kusi. Jeśli Pani Walewska była kochanką Napoleona, a potem zdobyła serce belgijskiego hrabiego, to z pewnością była równie atrakcyjna.
Składniki
zmodyfikowany przepis z bloga Moje Wypieki
Kruche ciasto:
500g mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
pół szklanki cukru pudru
200g masła albo margaryny
6 żółtek
Beza:
6 białek
1,5 szklanki cukru pudru
1 łyżka mąki ziemniaczanej
Dodatkowo:
garść wiórków kokosowych
słoik konfitury wiśniowej (450g)
Krem:
500ml mleka
3 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 żółtka
6 łyżek cukru
16g cukru waniliowego
200g masła
kilka kropel aromatu migdałowego
Wszystkie składniki na kruche ciasto wyrobić. Powstałe ciasto podzielić na dwie części.
Połowę białek (drugą bezę najlepiej przygotować tuż przed przygotowaniem drugiej warstwy ciasta, chyba, że posiadacie dwie blachy do pieczenia tej samej wielkości) ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania stopniowo dodając połowę cukru pudru. Delikatnie wmieszać połowę mąki ziemniaczanej.
Formę o wymiarach 25x33cm wyłożyć papierem do pieczenia. Jedną część kruchego ciasta wyłożyć na spód i wyrównać. Posmarować połową konfitury. Na wierzchu delikatnie rozsmarować ubite białka (połowę). Posypać wiórkami kokosowymi.
Piec w temperaturze 175C przez 40 minut. Po 10 minutach przykryć folią aluminiową, żeby wiórki kokosowe się nie spaliły.
Tak samo postąpić z drugą połową kruchego ciasta, konfitury i ubitych białek. Oba placki wystudzić.
Jedną szklankę mleka zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. Drugą zmiksować z mąkami oraz żółtkiem i dodać do gotującego się mleka. Zagotować, ciągle mieszając, żeby powstało jak najmniej grudek. Ostudzić, przykrywając folią aluminiową, żeby nie zrobił się kożuch.
Miękkie masło utrzeć na puch. Stopniowo dodawać ostudzony budyń, cały czas miksując. Na koniec dodać aromat migdałowy. Zmiksować.
Masę wyłożyć na placek posypany wiórkami kokosowymi. Przykryć drugim plackiem. Schłodzić przez noc w lodówce.
Smacznego!
pamiętam to ciasto do dziś. kiedy byłam jeszcze w podstawówce postanowiłam się odchudzić przed jakimś tam balem. i wyczytałam o diecie, na której się chudnie pod warunkiem że je się tylko jeden i ten sam produkt np. ciągle ryż albo ziemniaki. no i ja postawiłam na..panią walewską i szamałam ją co dzień przez kilka dni. rzecz jasna wagi nie zrzuciłam;) ale ten niezapomniany smak to było to
OdpowiedzUsuńPysznie wyglada ta Pychotka. Bardzo ciekawy post
OdpowiedzUsuńUwielbiam to ciacho! I zdecydowanie przychylam się do opinii, że jego smak jest niezapomniany...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nigdy nie jadłam tego ciasta, ale lubię wszystkie jego składniki, więc musi być przepyszne! Nie jest skomplikowane w wykonaniu?
OdpowiedzUsuńŚlicznie wygląda. Nigdy jeszcze jej nie robiłam i nie jadłam, muszę się skusić na jakąś specjalną okazję:)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia.
Historia Marysi i Napoleona z pozoru bajkowa ale ciasto bez podtekstow rewelacyjne. Alez kusi...
OdpowiedzUsuńKlasyka smaku :) Fantastyczne ciasto. Też muszę znaleźc na nie czas :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Pycha! Ależ się cieszę, że tu wpadłam, bo nie tylko cudowne ciasto, ale i fajny blog! Robiłam je z tego samego przepisu i naprawdę jest pyszne!
OdpowiedzUsuńCzęstuję się i pozdrawiam:)
Panna Malwinna: hehe, świetna dieta! Sama bym chętnie jadła przez kilka dni tylko to ciasto :)
OdpowiedzUsuńWaniliowo: dziękuję
Malwina: to prawda, że jest niezapomniany
Anonimowy: Nie, to ciasto jest naprawdę proste w wykonaniu.
Majana: to ciasto z powodzeniem może zastąpić tort urodzinowy :)
Bijana: Może i bajkowa, ale na pewno ma w sobie ziarenko prawdy :)
Kasiaaaa24: znajdź czas, bo to tylko 1,5 godziny roboty :) no może 2, licząc czekanie.
Kucharnia, Anna-Maria: bardzo się cieszę, że ciasto się podoba, a jeszcze bardziej, że podoba się blog! :) Zapraszam do częstych odwiedzin!
to ciasto jest jeszcze nieznane w moim domu, ale wygląda tak kusząco..
OdpowiedzUsuńTeż robiłam Panią Walewską, ale nie według Twojego przepisu i mi nieco inaczej wyszła - ale muszę spróbować "tej twojej" :)
OdpowiedzUsuń