W mojej relacji z pobytu w Zakopanem wspominałam Wam o torciku Owocowa Poezja, który jadłam w sławnej cukierni Samanta. Ciasto posmakowało mi tak bardzo, że postanowiłam zrobić własną wersję w domowym zaciszu. Oczywiście nie znam oryginalnego przepisu i tylko inspirowałam się pierwowzorem, wprowadzając kilka zmian, które moim zdaniem sprawiły, że torcik, mówiąc nieskromnie, wyszedł jeszcze lepszy niż ten z Zakopanego. Przede wszystkim zamiast twardej, chrupiącej bezy, w mojej wersji jest delikatny blat bezowy, który upiekłam modyfikując przepis na białą pavlovą. Poza tym do kremów zamiast truskawek dodałam porzeczek i malin, których lekka kwaskowatość świetnie kontrastowała ze słodyczą bezy. Tym samym powstał jeden z najlepszych torcików owocowych, jakie do tej pory udało mi się zrobić. Polecam i to bardzo, bo mimo, że przygotowanie torcika zajmuje sporo czasu, przyjemność czerpana z każdego kęsa ciasta jest tego warta :)
Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm
przepis własny
Biszkopt kakaowy:
- 2 jajka (żółtka i białka osobno)
- szczypta soli
- 2 łyżki mąki pszennej
- łyżeczka mąki ziemniaczanej
- 1/3 szklanki cukru
- 1 łyżka kakao
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Następnie dodawać po jednym żółtku, ciągle miksując. Mąki przesiać z proszkiem do pieczenia i kakao i delikatnie wymieszać z masą jajeczną. Przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 12-15 minut w temperaturze 180C - do tzw. "suchego patyczka".
Beza:
- 3 białka
- 180 g cukru
- 1/3 łyżeczeki cream of tartare
- 1 łyżeczka octu winnego
Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Kiedy białka będą ubite i sztywne, delikatnie wmieszać cream of tartare i ocet winny, uważając, żeby równomiernie je rozprowadzić. Masę przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec przez około 40 minut w temperaturze 140C. Po upieczeniu przestudzić w piekarniku przez około 30 minut, a następnie bardzo delikatnie odpiąć brzegi tortownicy - jeśli beza lekka popęka na wierzchu, nie martwcie się, bo i tak będzie przykryta kremem.
Krem malinowy:
- 400 ml śmietanki kremówki
- 200 g malin
- 4 łyżki cukru pudru
- 1 łyżeczka żelatyny
- 2 łyżki gorącej wody
Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie i odstawić do przestudzenia. Maliny rozgnieść tłuczkiem i wymieszać z 1 łyżką cukru pudru. Kremówkę ubić na sztywno z 3 łyżkami cukru pudru. Do ubitej śmietany wmieszać maliny i żelatynę. Masę rozprowadzić na biszkopcie i wstawić do lodówki na około godzinę, żeby stężała.
Krem porzeczkowy:
- 200 ml śmietanki kremówki
- 50 g białej czekolady
- 100 g czerwonych porzeczek
Śmietanę roztopić w kąpieli wodnej i przestudzić. 3/4 porzeczek rozgnieść tłuczkiem, a resztę zostawić w całości. Kremówkę ubić na sztywno, a następnie powoli zmiksować z białą czekoladą, uważając, żeby masa się nie zważyła. Przy pomocy łyżki wmieszać porzeczki.
Na stężałym kremie malinowym delikatnie ułożyć blat bezowy i rozsmarować na nim krem porzeczkowy. Dowolnie udekorować i wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.
Smacznego!
Na stężałym kremie malinowym delikatnie ułożyć blat bezowy i rozsmarować na nim krem porzeczkowy. Dowolnie udekorować i wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.
Smacznego!


Roboty trochę z nim jest, ale myślę, że warto :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie warto!
Usuństrasznie ładny i pięknie pastelowy ;]
OdpowiedzUsuńmusi smakować wybornie.
Tort faktycznie jest bardzo ładny :) Aż szkoda było mi go rozkrajać!
Usuńpiękny ten pastelowy róż
OdpowiedzUsuńFuchsia, ja jestem ciekawa, na ile dni ci taki tort wystarcza?:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy serdecznie
Tapenda
U mnie w domu jedno duże ciasto wystarcza na jakieś 2-3 dni. Ja jem zazwyczaj dwa nieduże kawałki, a resztę pochłaniają moje łakomczuchy :) U nas dzień bez ciasta/deseru jest dniem straconym :)
Usuńon jest rzeczywiście poezją! wgląda bardzo lekko i delikatnie:)
OdpowiedzUsuńDzięki! Ciasto jest faktycznie bardzo lekkie i delikatne - jedząc aż nie czuje się tych wszystkich kalorii ;)
UsuńAleż piękny tort! Wow!
OdpowiedzUsuńSliczny i wyglada na leciutki. Nic nam nie opowiadasz, trudno, ale ja dalej trzymam kciuki ;))
OdpowiedzUsuńFuchsio,
OdpowiedzUsuńTwój tort wygląda pięknie. Jest taki lekki jak piórko, letni i pyszny. Mam ochotę na co najmniej jeden kawałek, bo kocham takie ciasta z owocami i z masą na prawdziwej kremówce.
Pozdrawiam serdecznie,
Edith
Sama słodycz :)
OdpowiedzUsuńJaki ładny torcik !
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba i chętnie bym się poczęstowała:)
uwielbiam ciasta z masą bezową
OdpowiedzUsuńuwielbiam torty owocowe! Mam co prawda pewne obawy co do bezy, ale pewnie to dlatego, że jej jeszcze nigdy nie robiłam, ale na kremy z pewnością się skuszę :)
OdpowiedzUsuń