Prawdziwa rozpusta i gratka dla wszystkich łasuchów. Kruche, maślane tartaletki z rozpływającym się w ustach, mocno chałwowym kremem, lekko obsypane pistacjami, sezamem lub karmelizowanymi orzechami. Wbrew pozorom, mimo ogromnej zawartości chałwy, nie są za słodkie. Są malutkie, w sam raz na dwa kęsy, więc świetnie nadają się na wszelkiego rodzaju imprezy i bankiety albo po prostu jako niewielka, słodka przekąska w trakcie dnia. Oczywiście to, że są takie małe, ma poważną wadę - aż chce się zjeść ich więcej. Dużo więcej...Oczywiście jeśli nie macie tak małych foremek, możecie upiec je w większym rozmiarze (jako tradycyjne tartaletki), wydłużając wtedy czas pieczenia kruchego ciasta.
Składniki na około 24 babeczki
przepis własny
Kruche ciasto:
- 250 g mąki pszennej
- 3 łyżki cukru
- szczypta soli
- 150 g zimnego masła
- 1 jajko
- 2 łyżki zimnego mleka
- 250 g masła
- 3 łyżki cukru
- 300 g chałwy waniliowej (lub innej ulubionej)
Dodatkowo:
Krem chałowy: Masło utrzeć do białości z cukrem. Dodać pokruszoną chałwę i krótko zmiksować, tylko do połączenia się składników.
Przygotowanie babeczek: Kremem wypełnić kruche spody. Posypać pistacjami i sezamem, ewentualnie karmelizowanymi orzechami włoskimi/migdałami. Wstawić do lodówki na godzinę.
Smacznego!
- pistacje/sezam/karmelizowane orzechy włoskie/karmelizowane migdały
Krem chałowy: Masło utrzeć do białości z cukrem. Dodać pokruszoną chałwę i krótko zmiksować, tylko do połączenia się składników.
Przygotowanie babeczek: Kremem wypełnić kruche spody. Posypać pistacjami i sezamem, ewentualnie karmelizowanymi orzechami włoskimi/migdałami. Wstawić do lodówki na godzinę.
Smacznego!
Do przygotowania tartaletek użyłam silikonowej formy Gourmet, którą możecie kupić w Fabryce Form. Bardzo Wam ją polecam, bo tartaletki z łatwością od niej odchodzą i nie musicie ani smarować foremki tłuszczem ani wykładać papierem do pieczenia. Poza tym bardzo szybko stygnie, więc już kilka minut po wyjęciu pierwszej partii tartaletek z pieca, możecie zabrać się za drugą bez obawy, że forma będzie za ciepła by wylepić ją kruchym ciastem.
Poproszę jedną :) na dobranoc :)
OdpowiedzUsuńFuchsiu, kochana!
OdpowiedzUsuńco za pyszny krem. rozkosz - można wzbić się do nieba!
w przypływie euforii.
smakowitości.
Pozdrawiam CIę serdecznie ;]
Kurczę, krem chałwowy chętnie bym zjadła! :)
OdpowiedzUsuńKrem chałwowy brzmi genialnie :) Słodko ale obłędnie :)
OdpowiedzUsuńWspaniałości!
OdpowiedzUsuńPrzeurocze! Moj domowy chalwozerca bylby z pewnoscia zachwycony.
OdpowiedzUsuńkrem chałwowy powala na kolana...
OdpowiedzUsuńRewelacyjne tartaletki, chętnie bym spróbowała
OdpowiedzUsuńA ja tak szukam i szukam pomysłu na taki deserek na piątkowy wieczór... ;-) Znakomite!
OdpowiedzUsuńJestem Łasuchem, więc te chałwowe maleństwa są właśnie dla mnie :-D Uwielbiam takie małe słodycze, na jeden lub dwa kęsy. Nie znudzisz się, nie zapchasz i zawsze masz ochotę na jeszcze jedno;-)
OdpowiedzUsuń