poniedziałek, 29 października 2012

Maroko - krótki przewodnik turystyczny


Wiem, że nie każdemu chce się czytać długie relacje z podróży, zawierające dużo detali, więc postanowiłam stworzyć bardzo skrótowe podsumowanie wycieczki do Maroka, zawierające jedynie najpotrzebniejsze informacje. Wiem, że brakuje w niej informacji o wielu marokańskich miastach, które są warte odwiedzenia, ale nie chciałam za dużo pisać o miejscach, których nawet nie widziałam.... Mam nadzieję, że wpis przyda się Wam, jeśli kiedyś będziecie planowali odwiedzić ten piękny kraj! 

Przy okazji chciałabym Wam także powiedzieć, że wreszcie ruszyła relacja z drugiej edycji Modny Podróży ze Smakiem, którą możecie przeczytać, wchodząc w aplikację na Facebooku. Jest tam naprawdę dużo zdjęć i będą pojawiały się filmy. Póki co jest dodany jeden film z pierwszego dnia pobytu w Maroko - pokazane są w nim głównie podróż samolotem i przyjazd do hotelu, ale i tak warto zerknąć :)



Użyteczne informacje:

1. Waluta: marokański dirham (MAD); 1 MAD = 0.3727 PLN. Warto wiedzieć, że zabroniony jest jakikolwiek transport waluty marokańskiej przez granicę, co oznacza, że, jadąc do Maroko, musicie zabrać ze sobą euro, dolary albo funty brytyjskie i na miejscu wymienić je na dirhamy, a następnie przed powrotem do Polski ponownie oddać do kantoru wszystkie marokańskie pieniądze, które Wam zostały. Z doświadczenia wiem, że najlepiej zabrać ze sobą euro, bo w tej walucie można też często płacić na targach albo w sklepach. Nie polecam Wam korzystania z bankomatów, bo często nie ma w nich pieniędzy... :) 

2. Zatrucia pokarmowe: Jadąc do Maroko trzeba liczyć się z tym, że możecie mieć sensacje żołądkowe wywołane kontaktem z lokalną florą bakteryjną. Żeby tego uniknąć, trzeba unikać picia napojów z kostkami lodu, jedzenia świeżych warzyw i owoców i innych produktów, które mogą zawierać nieprzegotowaną wodę. Jeśli się rozchorujecie, to najlepiej zaopatrzyć się w leki w marokańskiej aptece albo spróbować innych metod, np. wypić wódkę z pieprzem :)

3. Miejscowi ludzie: wielu turystom bardzo przeszkadza usposobienie miejscowych ludzi i ich słynne "nagabywanie". Do zaczepiania na ulicy trzeba się przyzwyczaić, szczególnie jeśli się jest blondynka ;) i je kompletnie ignorować. Ludzie w Maroko są zupełnie inni niż w Polsce - otwarci, beztroscy (np. nie przejmujący się godziną umówionego spotkania) i uśmiechnięci. Mnie najbardziej uderzyło to, że mimo, że wiele osób żyje w kiepskich warunkach i nie ma dostępu do nowinek technologicznych czy markowych ubrań, Marokańczycy są bardzo pogodni. Wieczorami wychodzą na ulicę po to żeby porozmawiać z ludźmi i nawiązać jakiś kontakt - najlepiej widać to w Marrakeszu na placu Djemaa el-Fna, który po zmroku wprost wypełnia się ludźmi! Trzeba oczywiście wziąć pod uwagę fakt, że Marokańczycy są w większości muzułmanami, co wiąże się z tym, że często mają nieco inną mentalność niż my. Z tego względu najlepiej nie podejmować z nimi dyskusji na temat religii albo moralności. Są jednak bardziej postępowi niż mieszkańcy innych arabskich krajów, które miałam okazję odwiedzić, np. Egiptu - dużo kobiet nie nosi chust; zarówno mężczyźni, jak i kobiety piją sporo alkoholu.

Pokój w hotelu Royal Atlas & SPA w Agadirze.  Zdjęcie zostało wykonane aparatem SAMSUNG Smart Foto WB850F - aparat posiada ciekawą funkcję łączenia się z wi-fi, więc można umieszczać zdjęcia na portalach społecznościowych albo wysyłać je mailem od razu po zrobieniu :)

 Hotelowy basen. Brrrr, zimno! Ale wystarczy kilka rundek żabką i od razu robi się cieplej!


Wódka anyżkowa? Mnie nie smakowała, ale co kto lubi... ;)

Hotel Royal Atlas & SPA w Agadirze- podczas pobytu mieszkałyśmy w tym hotelu. Hotel jest bardzo luksusowy i zadbany, więc jest idealnym miejscem wypoczynku dla osób ceniących komfort i wysoki standard. Na szczególną uwagę zasługuję wystrój hotelu, utrzymany w marokańskim stylu. Wnętrze jest dopieszczone w każdym najmniejszym szczególe i robi naprawdę spore wrażenie. 

Restauracja hotelowa: dla mnie szału nie było, ale to pewnie dlatego, że jestem bardzo wymagającym klientem i zawsze, chcąc nie chcąc, zauważam wszystkie szczegóły. Według mnie jedzenie często było mało doprawione i mdłe. Myślę jednak, że przeciętnemu turyście będzie smakowało - w końcu menu w hotelowej restauracji jest konstruowane tak, żeby zadowolić większość gości. Mimo, że wiele z serwowanych tam potraw mi nie odpowiadało, na uwagę zasługują bardzo dobre desery, smaczne pieczywo i potrawy przygotowywane na zamówienie przez kucharzy, np. naleśniki i grillowane ryby.





Agadir

Szczegółowy opis wrażeń z Agadiru możecie przeczytać w tym wpisie: klik

1. Plaża - publiczna część plaży w weekendy jest zaśmiecona i nie zachęca do ponownych odwiedzin, ale w inne dni tygodnia, kiedy odwiedza ją mniej "tubylców" jest o wiele czystsza i można na niej spokojnie wypocząć albo pospacerować wzdłuż oceanu

2. Promenada - ciągnie się wzdłuż plaży i przez całą turystyczną część Agadiru. Znajduje się przy niej dużo restauracji (z kuchnią marokańską, śródziemnomorską, francuska i fast-food) i sklepów z pamiątkami. To dobre miejsce na wieczorny spacer, szczególnie, że wieczorową porą zaczyna tętnić życiem i staje się popularnym punktem spotkań miejscowej ludności

3. Wzgórze - góruje nad miastem i nieodzownie kojarzy się z Hollywood :) Znajdują się tam ruiny starego Agadiru, który został zniszczony w trakcie trzęsienia ziemi. Napis na wzgórzu oznacza "Bóg,  Król, Ojczyzna". Na szczyt można wejść albo wjechać i rozciąga się z niego wspaniały widok na całe miasto, ocean i góry Atlas. Polecam wybrać się tam wieczorem!

4. Mini-zoo - wstęp jest darmowy i mimo, że zoo jest naprawdę malutkie, warto się tam wybrać, szczególnie jeśli podróżujecie z dziećmi

5. Souk (targ) - niestety zdecydowanie gorszy od tego w Marrakeszu i zalany tanią chińszczyzną, ale można tam kupić dużo przepięknie pachnących, aromatycznych przypraw, bakalii, pysznych świeżych owoców i warzyw oraz pamiątki. Znajdują się tam też miejsca serwujące jedzenie "uliczne" i lokalne produkty, np. amlou. Warto wybrać się tam chociażby po to, żeby poczuć klimat targu - pulsujący, hałaśliwy dynamiczny, pełen kolorów, zupełnie nie-europejski.

6. Nie-turystyczna część miasta - jeśli chcecie zasmakować "prawdziwego" Agadiru, zaryzykujcie i wybierzcie się poza małą, nieciekawą turystyczną część miasta. Zjecie tam przepyszne lokalne jedzenie, porozmawiacie z ludźmi i zobaczycie jak żyją.

7. Agadir nocą - w mieście znajduje się bardzo dużo wszelkiego rodzaju lounge-barów, restauracji, pubów, klubów i dyskotek, które wieczorem tętnią życiem. Wybór jest tak duży, że każdy, nawet osoby, które nie lubią tańczyć, znajdzie coś dla siebie. Szczególnie polecam Wam dwa miejsca - Piano Piano oraz Zanzibar


Marrakesz

(link do szczegółowej relacji- klik)

Po pierwsze i najważniejsze - do Marrakeszu wybierzcie się na cały dzień, a najlepiej na dwa, bo prawdziwe życie zaczyna się tam dopiero po zachodzie słońca. Marrakesz kompletnie mnie zaczarował i bardzo żałuję, że z całego ogromu wartych zobaczenia miejsc, odwiedziłam tylko te:

1. Ogrody Majorelle - ładne i kolorowe miejsce, ale nie powaliło mnie. Ot, dośc mały ogród z dużą ilością roślinek, głównie bambusów, kaktusów i palm. Dobrze go jednak odwiedzić chociażby ze względu na Yves Saint-Laurent, który przez jakiś czas był jego właścicielem.

2. Pałac Bahia - został zbudowany pod koniec XIX wieku i był rezydencją Si Moussy, wezyra sułtana. To prawdziwa architektoniczna perełka, będąca esencją marokańskiego i arabskiego stylu. Miejsce ciekawe również ze względu na historie z nim związane, np. opowieści o żonach i kochankach wezyra :) Dla koneserów. Ja polecam.

3. Apteka berberyjska - poza możliwością kupienia różnych specyfików, używanych w marokańskiej medycynie naturalnej i kosmetyce (np. olejku arganowego) oraz przypraw, posłuchacie prezentacji "aptekarza", opowiadającego Wam o zbawiennych właściwościach sprzedawanych tam produktów. 

4. Medyna i souk - prawdziwy labirynt, pełen wąskich uliczek, gdzie znajdują się sklepy i stoiska pełne wyrobów tekstylnych, rzemieślniczych i garncarskich oraz przypraw, pachnących olejków i pamiątek. Można znaleźć tam prawdziwe perełki. Pamiętajcie żeby się targować!

5.  Plac Djemaa el-Fna - za dnia jest pełen stoisk ze świeżo wyciskanymi sokami pomarańczowymi, słodyczami, ślimakami i innym jedzeniem ulicznym, z godziny na godzinę wypełnia się ludźmi i powoli staje się zbiorowiskiem wróżących ze szklanych kul czarowników, zaklinaczy węży, muzyków, bajarzy i akrobatów. Magiczne, tętniące życiem miejsce, które nie bez powodu znajduje się na liście Arcydzieł Ustnego i Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Obowiązkowy punkt programu podczas każdej wizyty w Marrakeszu!


Ślimaki z placu Djemaa el-Fna


Tzw. "pizza berberyjska"

Jedzenie

O jedzeniu, którego miałam okazję spróbować i które polecam, pisałam dużo tutaj - klik. O marokańskich słodyczach i tradycyjnym śniadaniu możecie także przeczytać we wpisach z przepisami:


Jeśli miałabym stworzyć listę 20 potraw i produktów, których każdy turysta, chcący poznać smak Maroka, powinien spróbować znalazłyby się na niej:
1. Tajine (warzywny, z kurczaka, z jagnięciny, z klopsikami wołowymi)
2. Couscous w wersji wytrawnej, np. z kurczakiem
3. Couscous na słodko (Seffa)
4. Pastilla z mięsem gołebim
5. Pastilla na słodko z migdałami
6. Naleśniki marokańskie (M'semmen)
7. Drożdżowe placuszki (Beghrir)
8. Placki z semoliny (Harcha)
9. Ciasteczka marokańskie np. rogi gazeli, sezamowe lub kokosowe Ghoriba, Makrout z daktylami
10. Kebab kupiony na ulicy
11. Amlou - pasta z migdałów/orzeszków ziemnych z olejem arganowym i miodem
12. Świeże owoce np. granaty i opuncję
13. Przyprawa Ras el hanout
14. Ślimaki z placu Djemaa el-Fna
15. Pączki Sfenj
16. Świeżo wyciskany sok pomarańczowy
17. Herbata miętowa, tzw. berberyjska whisky (Atai)
18. Jadalny olej arganowy
19. Kiszone cytryny
20. Zupa Harira

W ciągu najbliższych tygodni na blogu od czasu do czasu będą się pojawiać się kolejne przepisy na dania marokańskie wraz z ciekawostkami na temat tego kraju.

Wyniki konkursu: Jako, że dostałam od Was kilka maili z pytaniem o wyniki konkursu, postanowiłam odpowiedzieć zbiorowo na blogu - zagadkę odgadła tylko jedna osoba, Dąbrówka i do niej powędruje zestaw przypraw. Reszta osób niestety nie zgadła o jakie przyprawy chodziło i  w związku z tym niedługo na blogu pojawi się kolejny konkurs :)

13 komentarzy:

  1. jaaaacie to wcale nie krótki przewodnik:D

    wrócimy, no nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina, starałam się skrócić to jak najbardziej mogłam ;) O Maroko można by napisac przewodnik na kilkaset stron. Zresztą widziałaś jak długie były poprzednie wpisy... :>

      Pewnie, że wrócimy!

      Usuń
  2. fajna relacja, myślę, że sponsor powinien nawiąząć z Tobą długoterminowe dalsze relacje ;) te kiszone cytryny będą mnie dręczyć dopóki nie zrobię chyba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, nie mam nic przeciwko ;) Chętnie pozwiedzałabym trochę świata... :)

      A co do cytryn - są one tak specyficzne i dziwne, że trzeba ich spróbować! Same w sobie są zbyt intensywne w smaku, ale jako dodatek do mięs sprawdzają się znakomicie

      Usuń
  3. Przyczepiłabym się jedynie do aptekarza i nie polecałabym: z reguły w takich sklepikach są oszukane produkty pod turystów, na przykład olej arganowy mieszany z tańszym innym olejem, żeby było taniej. Pamiątki warto kupować w spółdzielniach pracy kobiet tzw. cooperatives. Zakupy zrobimy u kobiety, a ceny w takich spółdzielniach są ustalane z góry i nie trzeba się targować. Możemy mieć pewność, że pieniądze trafią do producentów, a nie masy pośredników. W Marakeszu istnieje również dosyć znana spółdzielnia rzemiosła, gdzie również można kupować bez targowania się i w zbliżony dla nas Europejczyków sposób, ale trudno powiedzieć, żeby produkty były tańsze niż u innych sklepikarzy. Warto jednak wziąć pod uwagę, że są w niej zrzeszeni najlepsi rzemieślnicy w mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za konstruktywny komentarz! Prawda jest taka, ze niestety nam o tym nie powiedziano i będąc w Maroku po raz pierwszy, nie miałam o tym pojęcia. Przewodnicy niestety nie mówią o takich rzeczach, bo w interesie leży zabranie turystów do miejsca, w którym dostają procent od zysków ;) Jeśli jeszcze kiedyś będę w Marrakeszu, to poszukam spółdzielni pracy - koniecznie! Do Maroko zdecydowanie chcę wrócić, bo niestety nie miałam okazji zobaczyć Tangieru, Casablanci, Fezu czy Essaouiry.

      Usuń
    2. Wszystko co zostało napisane o Maroku to prawda . Byłam w tym roku koniec sierpnia i początek września. Popełniłam kardynalny błąd pijąc colę z lodem w Mac Donaldzie w Casablance (nigdy tego nie robię w krajach Berberyjko-Arabskich) ale przy zachęcie przewodnika zrobiło to pare osób no i trochę się pochorowało.Wiedzieliśmy o spółdzielniach, ale nie wiedzieliśmy jak je znaleźć. Natomiast specyfiki berberyjskie są świetne, sprawdziłam maść na opryszczkę i na zatkany nos.CZARNE MYDŁO warto przetestować kupowali je młodzi na cellulit.Maroko to fantastyczne ZAPACHY i SMAKI. Warto spróbować SZARE marokański wino o charakterystycznym szaro-różowym kolorze i ich lekkie niezłe piwo.

      Usuń
  4. Bardzo ładnie wyszłaś na zdjęciach jakoś tak inaczej:) widzę że miałaś fajna przygodę:) pozdrawiam Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Tak, przygoda była super! Polecam Maroko z całego serca

      Usuń
  5. Super relacja ; ) Gdybym się kiedyś wybierała na pewno skorzystam : ) Meega mi się podoba Twój tatuaż ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Marta,
    Bardzo fajne podsumowanie.
    Jak będę kiedyś jechała do Maroka, z pewnością z niego skorzystam :)

    Z serdecznymi pozdrowieniami,
    E.

    OdpowiedzUsuń
  7. No, Marta, się napracowałaś przy tych podsumowaniach :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne zdjęcia, rzetelne opisy, oby tak dalej! Zaglądam z ciekawością:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze
PS: Drogi Anonimie, proszę podpisz się imieniem albo nickiem!