Pains aux raisins to, obok croissantow i pains au chocolat, prawdopodobnie najbardziej znane slodkie, francuskie buleczki. Mozna je kupic na calym swiecie, a w Anglii sa dostepne niemalze w kazdym supermarkecie. Jak na prawdziwa fanke drozdzowych wypiekow przystalo, wprost za nimi przepadam, a w rano poza filizanka dobrej, mocnej kawy i jednym rodzynkowym slimaczkiem do szczescia juz nic mi nie potrzeba (no moze poza wizja dnia wolnego od pracy ;)). Jako, ze pains aux raisins plasuja sie na liscie ulubionych slodkich wypiekow mojego Lubego, postanowilam w koncu upiec je sama. Jak wyszly? Pysznie. Delikatne, puszyste i mocno maslane ciasto kryje w sobie waniliowy crème pâtissière i duzo rodzynek. Podczas ich pieczenia w calym domu unosi sie wspanialy zapach, a ja wciaz nie jestem pewna, czy bardziej smakuja mi lekko cieple, czy po przestudzeniu... :)
Skladniki na 6-8 buleczek:
250 g maki pszennej
3 lyzki cukru
1/3 lyzeczki soli
6 g suszonych drozdzy
3 jajka
175 g roztopionego, przestudzonego masla
50 ml cieplego mleka
Skladniki na crème pâtissière:
300 ml mleka
70 g cukru
3 zoltka
1,5 lyzki maki pszennej
1,5 lyzki skrobii ziemniaczanej/kukurydzianej
1/2 laski wanilii
Dodatkowo:
50 g rodzynek
1 jajko
1 lyzka mleka
1/4 szklanki cukru pudru
1 lyzka soku z cytryny
Pierwszy dzien
Przygotowanie ciasta: Drozdze zalac 20 ml cieplego mleka. Odstawic na 10 minut. Make przesiac z sola, dodac do niej drozdze i cukier. Dokladnie wymieszac. Nastepnie dodac jajka i reszte mleka. Wyrabiac ciasto przez okolo 10 minut, az bedzie gladkie i elastyczne. Nastepnie stopniowo dodawac maslo, czekajac az bedzie dobrze wchloniete przez ciasto. Gotowe ciasto powinno byc miekkie, lsniace i elastyczne. Przykryc sciereczka i odstawic w cieple miejsce do podwojenia objetosci na 1,5-2h. Po tym czasie odgazowac ciasto, krotko je wyrobic i wstawic do lodowki na cala noc (12h).
Przygotowanie nadzienia: Zoltka ubic do bialosci z 40 g cukru. Dodac do nich 50 ml mleka, make pszenna i skrobie ziemniaczana/kukurydziana. Zmiksowac do dokladnego polaczenia sie skladnikow.
250 ml mleka zagotowac z 30 g cukru i ziarenkami z polowy laski wanilii. Kiedy mleko sie zagotuje, zmniejszyc ogien i wlac do niego mase z zoltek. Gotowac, ciagle mieszajac, az krem zgestnieje i nie bedzie mial posmaku surowej maki - powinno to zajac okolo 3-4 minut.
Gotowy krem przykryc folia aluminiowa, tak zeby dotykala jego powierzchni - dzieki temu nie powstanie kozuch. Odstawic do ostudzenia, a nastepnie schlodzic w lodowce przez cala noc.
Drugi dzien
Ciasto wyjac z lodowki i na podsypanej maka stolnicy rozwalkowac na duzy, nie za gruby (1/2 cm) prostokat. Na ciescie rozsmarowac crème pâtissière, a nastepnie posypac rodzynkami. Ciasto dosc ciasno zwinac w rolade wzdluz dluzszego boku. Pokroic na 6-8 czesci, kazda o grubosci okolo 2,5-3 cm.
Slimaczki ulozyc na blaszce wylozonej papierem do pieczenia, zachowujac spore odstepy miedzy poszczegolnymi bulkami. Przykryc sciereczka i odstawic do napuszenia na 40 minut.
Po tym czasie delikatnie splaszczyc buleczki dlonia i posmarowac jajkiem roztrzepanym z lyzka mleka. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 220C (bez termoobiegu). Piec przez okolo 15 minut lub do momentu, w ktorym buleczki beda ladnie zarumienione i dopieczone w srodku.
Studzic na kratce. Jeszcze cieple polukrowac. Lukier przyrzadzic z 1/4 szklanki cukru pudru wymieszanej z 1 lyzka soku z cytryny i 1-2 lyzkami wody.
Smacznego!
po tak apetycznym wstępie zapominam o przed-chwilą-zjedzonym śniadaniu ;) piękne bułeczki, nawet te dwa dni przygotowań mnie nie odstraszają. zrobię, zrobię na pewno :)
OdpowiedzUsuńAle pysznie. :) Dobrze, że już jestem po śniadaniu, bo tylko bym o nich myślała.
OdpowiedzUsuńFuchsio,
OdpowiedzUsuńale bym taką bułeczkę zjadła na drugie śniadanie... Pyszności! Z ciastem francuskim mam zawsze jednak ten sam problem, że za długo się je robi i trzeba na nie czekać do następnego dnia.
Serdecznie pozdrawiam,
E.
Wydrukowałam sobie przepis na te drożdżówki już bardzo dawno i leży od tamtej pory nie tknięty. Chyba się w końcu muszę za nie wziąć bo wyglądają mega apetycznie:)
OdpowiedzUsuńJak z cukierenki. Rajuśku jak ja bym teraz zjadła taką pychotkę! :)
OdpowiedzUsuńale pysznie wyglądają! rewelacja jak dla mnie:)
OdpowiedzUsuńWyglądają bardzo smakowicie ;D
OdpowiedzUsuńIdealne:)
OdpowiedzUsuńjakoś mi umyka wszystko ostatnio ale w końcu mogę Ci napisać - FANTASTYCZNE są te drożdzóweczki a tą pierwszą fotkę powiesiłbym na ścianie, nadmienię jeszcze, że właśnie zjadłem bezę wielkości bochenka chleba więc nie rzucam słów na wiatr ;)
OdpowiedzUsuń