Kawior z marchewki, emulsja z pomidorow, kurz z grzybow i pianka z czerwonego wina. Takich cudow nie znajdziecie na tym talerzu. Zamiast tego mam dla Was bardzo domowe, nieco staromodne, ale przepyszne danie jednogarnkowe, ktorego przygotowanie nie wymaga od Was spedzenia calego dnia w kuchni na planowaniu, wazeniu, odmierzaniu i uzywaniu multum nowoczesnych urzadzen. Nie wiem jak Wy, ale ja czasami mam problem z odnalezieniem duszy i serca kucharza w oryginalnych, molekularnych mini-dzielach sztuki. Calosc czesto wydaje mi sie zbyt sterylna i przekombinowana. Odnosze rowniez wrazenie, ze w pogoni za wizualna perfekcja i nowatorstwem, czesto zapomina sie o tym, o co tak naprawde w tym wszystkim biega. O smaku.
W moim jednogarze pierwsze skrzypce graja plastry lopatki wieprzowej. Mieso jest duszone w sosie na bazie bulionu, pomidorow i czerwonego wina, z dodatkiem swiezych ziol, pikantnego chorizo oraz duzej ilosci warzyw - marchewki, pieczarek, selera naciowego, czosnku i szalotek. Sos ma gleboki, slodko-pikantny smak, a mieso dzieki dlugiemu, powolnemu duszeniu wrecz rozplywa sie w ustach. Mimo, ze przygotowanie tego dania nie wymaga od Was spedzenia kilku godzin w kuchni, calosc smakuje tak, jakbyscie poswiecili mu sporo czasu i energii.
Danie podalam w towarzystwie frytek z grillowanej polenty, ale rownie dobrze bedzie smakowalo z ryzem albo kromka dobrego chleba.
przepis wlasny
6 duzych plastrow szynki/lopatki wieprzowej (o lacznej wadze okolo 1 kg)
1 sredniej wielkosci cebula
150 g pikantnej kielbasy chorizo
3 zabki czosnku,
4 sredniej wielkosci marchewki
3 lodygi selera naciowego wraz z nacia
150 ml czerwonego, wytrawnego wina
2 puszki pomidorow (2 x 400 g)
2 galazki swiezego tymianku + do podania
1 galazka swiezego rozmarynu
6 lisci swiezej bazylii
500 ml bulionu warzywnego/wolowego
3 szalotki
250 g malych pieczarek
oliwa
soli i swiezo mielony pieprz
Cebule, czosnek i selera
naciowego pokroic w drobna kostke. Marchewki obrac, a nastepnie dwie z
nich pokroic w nieduza kostke, a dwie w grube plastry. Szalotki obrac i
przekroic na cwiartki. Pieczarki dokladnie oczyscic, pozostawiajac je w
calosci. Polowe chorizo pokroic w drobna kostke, a reszte w plasterki.
Liscie ziol drobno posiekac, nie wyrzucajac galazek.
Mieso umyc, dokladnie osuszyc i oczyscic z nadmiernych przerostow tluszczu.
Mieso oproszyc sola i pieprzem z obu stron. W glebokim rondlu rozgrzac
oliwe. Podsmazyc mieso z obu stron (po 3-4 minuty z kazdej strony), az
ladnie zbrazowieje. Zdjac z patelni i odlozyc na bok.
W
tym samym rondlu rozgrzac 2-3 lyzki oliwy. Dodac selera, cebule,
czosnek, marchewke pokrojona w kostke i chorizo. Podsmazac na srednim
ogniu przez okolo 10 minut, az warzywa zmiekna, uwazajac, zeby sie
zbytnio nie zarumienily. Nastepnie dodac wino. Gotowac przez 3-4 minuty,
az alkohol nieco odparuje. Dodac pomidory i swieze ziola (zarowno
posiekane liscie, jak i galazki). Zagotowac.
Do
rondla z powrotem przelozyc mieso. Dodac bulion. Zagotowac, a nastepnie
zmniejszyc ogien do minimalnej mocy. Dusic pod przykryciem przez 1h.
Po
tym czasie dodac pokrojona w plasterki marchewke, pieczarki i szalotki.
Dusic przez kolejna 1-1,5h lub do momentu, w ktorym mieso bedzie
miekkie. Sprobowac i w razie potrzeby doprawic do smaku sola i pieprzem.
Gulasz najlepiej smakuje z grillowana polenta, ryzem albo pieczonymi ziemniakami.
Smacznego!
Nawet bez tej wieprzowinki bym wsunął chorizo w tym sosie, najlepiej prawdziwe hiszpańskie a nie to coś co nam serwują w marketach, wypas!
OdpowiedzUsuńJa uzylam prawdziwego, hiszpanskiego chorizo i masz racje - to co serwuja w marketach nawet nie dorasta mu do piet.
UsuńWspaniale się prezentuje :)
OdpowiedzUsuńSuper w w jakim sklepie w mieście kupić chorizo?
OdpowiedzUsuńPięknie wygląda gdzie można w Mieście np. w Poznaniu takie chorizo kupić?
OdpowiedzUsuńMaja
Oryginalne chorizo czasami mozna dostac w Almie, Makro albo delikatesach Bomi.
UsuńPrawdziwie domowy posiłek!
OdpowiedzUsuńPycha!
masz wspaniały talerz!
OdpowiedzUsuńowa zima, która niespodziewanie do nas wróciła, aż zachęca do tak smakowitych dań!
zmarznięci, zziębnięci... uraczeni takimi pysznościami, zapominam o paskudnym śniegu!
Genialne są takie jednogarnkowe dania! :) muszę przyznać, że pomimo późnej pory z chęcią zjadłabym talerz takiej pyszności:)
OdpowiedzUsuńsmacznie wygląda:)
OdpowiedzUsuńKocham dania jednogarnkowe :)
OdpowiedzUsuńMmmmm, pyszności! Talerz wywołał we mnie wspomnienia z dzieciństwa, tylko w niebieską 'obwodnicą' dookoła brzegu ;-) Pozdrowienia
OdpowiedzUsuń