Już jakiś czas temu spacerując ul. Piotrkowską zwróciłam uwagę na dość oryginalnie prezentujący się, nowo otwarty lokal, Kluskę Polską. Kluska Polska zdecydowanie odstaje od reszty restauracji w okolicy, przyciągając wzrok niecodziennym wystrojem wnętrza. Ściany, krzesła, stoły i podłoga są ręcznie pomalowane w różne wzory, tak żeby całość przypominała wnętrze wiejskiej chaty. Pomysł jest niewątpliwie oryginalny, a to, czy ładny, pozostawię już Waszej ocenie. Wszak każdemu podoba się coś innego ;)
Poza wystrojem wnętrza moją uwagę przyciągnęło także menu, które, jak sugeruje nazwa restauracji, koncentruje się wokół wszelkiego rodzaju klusek. Wybór jest spory i każdy znajdzie coś dla siebie. Zjeść można tam pyzy ziemniaczane oraz kilka wersji smakowych kopytek (np. marchewkowe i koperkowe) , klusek śląskich (np. musztardowe) i leniwych (np. cytrynowe z makiem i czekoladowe), a to wszystko podane z dość dużym wyborem sosów i dodatków, zarówno mięsnych, jak i wegetariańskich. Wszystkie kluski można zamówić jako małą (350 g) lub dużą (500 g) porcję. Za dopłatą 2 zł można zjeść wszystkie propozycje w wersji odsmażonej na patelni.
Postanowiłam spróbować sławetnych klusek i w zeszły weekend wybrałam się do Kluski Polskiej, korzystając z okazji że trwała tam akurat promocja z 50% rabatu na wszystkie dania. Odwiedziłam to miejsce w nie byle jakim towarzystwie, bo ze swoimi rodzicami. Moi rodzice nie jadają "na mieście" zbyt często i są zwolennikami raczej prostego i domowego jedzenia. Do testowania klusek, które swoją drogą uwielbiają w prawie każdej postaci, nadają się więc idealnie!
Po przejrzeniu karty zdecydowaliśmy się na trzy zupełnie inne dania - kopytka koperkowe z gołąbkiem w sosie pomidorowym, musztardowe kluski śląskie z wołowiną w sosie pieprzowym i pyzy ziemniaczane z tradycyjnym gulaszem. Do tego zamówiliśmy kompot i trzy różne surówki - z kiszonej kapusty, z kiszonego ogórka i mizerię.
Podczas około 15 minut oczekiwania na zamówione dania, rozglądałam się po restauracji. Większość klientów stanowiły młode rodziny z dziećmi - być może dlatego, że zarówno wystrój restauracji, jak i kluskowe menu trafiają w gusta najmłodszych. Przyznaję, że w kolorowym, wymalowanym wnętrzu siedzi się całkiem przyjemnie, szczególnie podczas niezobowiązującego obiadu rodzinnego.
Jednakże moje ogólne wrażenie popsuło się w momencie, w którym kelnerka postawiła na stole zamówione przez nas potrawy. Mówiąc krótko, stosunek ilości klusek do ilości sosu wynosił jakieś 3:1, podobnie jak ilości sosu do zawartego w nim mięsa. Skupmy się jednak na szczegółach:
Danie, na które zdecydowałam się ja - kopytka koperkowe z gołąbkiem w sosie pomidorowym - okazało się tym najsmaczniejszym, ale równocześnie wprawiającym w największe zakłopotanie. Bowiem cóż mogłam powiedzieć, gdy pojawił się przede mną duży talerz pełen malutkich (mniej więcej 2 cm, najmniejszych jakie widziałam w życiu) kopytek, polanych skromną ilością sosu pomidorowego, w którym skrywały się trzy, miniaturowe gołąbki, a może raczej gołąbeczki? Gołąbki, sztuk trzy, były mniejsze od mojego kciuka, a uwierzcie mi, że jestem posiadaczką filigranowych dłoni ;) Dobrze, że były to gołąbki w wersji nowoczesnej, z posiekaną kapustą w środku, bo inaczej trzeba by je pewnie zwijać w liście brukselek. Jeśli chodzi o walory smakowe dania, to jego najlepszym elementem były zdecydowanie kopytka koperkowe. Kluski miały dobrą, lekko sprężystą konsystencję. Gołąbki, pomijając ich rozmiar, były w porządku, choć dla mnie w smaku bardziej przypominały pulpety. Sos pomidorowy był za bardzo przeciągnięty mąką, przez co nabrał nieprzyjemnej dla podniebienia konsystencji.
Mój tata zdecydował się na musztardowe kluski śląskie z wołowiną w sosie pieprzowym. Sytuacja wyglądała dokładnie tak jak w przypadku mojego dania - ilość mięsa i sosu była śladowa. Kluski były bardzo dobre, choć muszę powiedzieć, że poza tym, że było w nich widać ziarna gorczycy, smak musztardy był w nich ledwo co wyczuwalny.
Pyzy ziemniaczane z tradycyjnym gulaszem, zamówione przez moją mamę, pojawiły się z nieco większą ilością sosu, ale z kolei ten miał najmniejszą zawartość wkładki mięsnej (naliczyliśmy 3 (!!!) małe kawałki mięsa) . Mama narzekała także na to, że sos został źle przygotowany, bo był rozwarstwiony. Za to pyzy ziemniaczane uznaję za najlepsze ze wszystkich spróbowanych klusek - malutkie, w sam raz na jeden kęs, o dużej zawartości ziemniaków.
Surówki były smaczne, ale podejrzewam, że ciężko popsuć surówkę z kiszonej kapusty albo mizerię.
Podsumowując, kluski w Klusce Polskiej faktycznie są bardzo smaczne. Wszystkie były także dobrze ugotowane i sprawiały wrażenie świeżych. Jednakże kiedy wybierając dodatki do klusek, decyduję się na sos z mięsem, oczekuję, że moja porcja białka będzie większa niż ta przewidziana dla pięciolatka. Nie wiem jak Wy, ale ja nie za bardzo lubię jeść suche kopytka i nie uważam, że sztuką jest się zapchać furą klusek. Wolałabym, żeby w tych 350 g czy 500 g przewidzianych na jedną porcję, było o jedną trzecią mniej klusek, ale więcej sosu i mięsa. Tym bardziej, że ceny w Klusce Polskiej nie należą do najniższych - za małą porcję pyz ziemniaczanych trzeba zapłacić około 13 zł, za kopytka z gołąbkiem około 19 zł, a za kluski śląskie z wołowiną około 22 zł. Nie jest to mało, tym bardziej, że danie o podobnym standardzie, z podobną ilością mięsa można zjeść za połowę tej ceny w barze mlecznym bądź innym przybytku pod szyldem "obiadów domowych". Ciężko jest zaserwować proste i przaśne kluski w taki sposób, żeby ktoś zapłaciwszy za porcję 22 zł, chętnie wrócił i zamówił je ponownie. Na pewno trzeba wtedy być bardziej hojnym i nie żałować ani sosu ani mięsa.
Mam jeszcze jedno zastrzeżenie. Myśląc o polskich kluskach, mam przed oczami te serwowane w Klusce Polskiej - leniwe, pyzy ziemniaczane, kopytka i kluski śląskie - ale równocześnie widzę także wiele innych, tradycyjnych pozycji, których brakuje w tym lokalu. Pyzy z nadzieniem mięsnym, kartacze, knedle! Gdzie się podziały te bardzo polskie kluski? Dlaczego w menu Kluski Polskiej zostały wyparte przez bazyliowe kopytka i kurczaka w sosie pomarańczowym z kardamonem?
Nazwa restauracji: Kluska Polska
Adres: ul. Piotrkowska 85, Łódź
Jedzenie: 4.5/10
Serwis: 7/10
Wystrój: 8/10
Stosunek jakości do cen: 2/10


ostatnio też chcieliśmy z połówkiem coś zjeść. piątek wieczór a my nie mamy ochoty zni na kebab ani na pizze :P weszliśmy do kluski, ale stwierdziliśmy że ceny zdecydowanie za wysokie. jak widać to nie tylko nasze odczucie ;) koniec końców trafiliśmy do bułgarskiej restauracji 69. cenowo dużo przystępniej niż w klusce nie było, było smacznie, ale wyszliśmy głodni :/ za jednodaniową kolację dla dwóch osób zapłaciliśmy 50 złotych... tutaj również stosunek kwota/ ilość no cóż...
OdpowiedzUsuń