Kiedy robiłam ten mus, nie mogłam powstrzymać się od oblizywania łyżki i końcówek od miksera. Jeju, jakie to było pyszne! Nie wiem, jak to się stało, ale gdy było po wszystkim miałam całą twarz, łącznie z nosem i czołem, w czekoladzie. Nie wspominając o brązowych, lepkich plamach na skarpetce i spodniach... Czułam się jak małe dziecko, które z ogromnym uśmiechem na twarzy wyjada surowe ciasto z miski i wylizuje garnki po słodkich kremach. Tak naprawdę, to nadal uwielbiam próbować surowego ciasta. Salmonella i inne paskudztwa nie są mi straszne! W końcu czego nie robi się dla wspaniałego smaku surowych żółtek ubitych do białości z cukrem, pachnącej wanilią masy do sernika albo kruszonki? Oj tak, surowa kruszonka jest moim numerem jeden... Masło z cukrem tworzą genialny w swojej banalności duet. Jadacie czasami chleb z masłem i cukrem? :)
Wracając do dzisiejszego deseru - jest naprawdę pyszny - intensywnie czekoladowy (szczególnie jeśli użyjecie gorzkiej czekolady o zawartości 75% kakao), delikatny jak na mus z dodatkiem ubitych białek przystało, rozpływający się w ustach... Zaspakajający nawet największą ochotę na czekoladę. Kupne musy spulchniane azotem mogą się schować do swoich plastikowych kubeczków.
Wracając do dzisiejszego deseru - jest naprawdę pyszny - intensywnie czekoladowy (szczególnie jeśli użyjecie gorzkiej czekolady o zawartości 75% kakao), delikatny jak na mus z dodatkiem ubitych białek przystało, rozpływający się w ustach... Zaspakajający nawet największą ochotę na czekoladę. Kupne musy spulchniane azotem mogą się schować do swoich plastikowych kubeczków.
Składniki na 3 porcje:
200g gorzkiej czekolady (ja użyłam czekolady o zawartości 75% kakao)
4 łyżki wody
30g miękkiego masła
1 łyżka kakao (polecam Deco Morreno)
3 duże jajka: osobno białka i żółtka
45g drobnego cukru*
125ml śmietanki kremówki
opcjonalnie: łyżka rumu albo Cointreau (jeśli dodajemy alkohol, należy dodać go wraz z wodą do czekolady)
biała czekolada albo bita śmietana do dekoracji
W rondelku z grubym dnem umieścić połamaną czekoladę i wodę (i opcjonalnie alkohol). Rozpuścić w kąpieli wodnej i lekko ostudzić. Lekko ostudzoną czekoladę zmiksować z masłem i łyżką kakao.
Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając cukier.
Do ostudzonej masy czekoladowej dodawać po jednym żółtku na zmianę z połową masy z ubitych białek, miksując na niskich obrotach miksera.
Kremówkę ubić na sztywno i dodać ją do masy czekoladowej. Dokładnie wymieszać. Na koniec dodać pozostałą połowę ubitych białek, delikatnie łącząc ją z całością.
Gotowy mus przełożyć do trzech szklanek/lampek do wina/ramekinów/małych pucharków. Wstawić do lodówki na 3-4 godziny. Przed podaniem udekorować posiekaną białą czekoladą albo kleksami z bitej śmietany.
Smacznego!
200g gorzkiej czekolady (ja użyłam czekolady o zawartości 75% kakao)
4 łyżki wody
30g miękkiego masła
1 łyżka kakao (polecam Deco Morreno)
3 duże jajka: osobno białka i żółtka
45g drobnego cukru*
125ml śmietanki kremówki
opcjonalnie: łyżka rumu albo Cointreau (jeśli dodajemy alkohol, należy dodać go wraz z wodą do czekolady)
biała czekolada albo bita śmietana do dekoracji
W rondelku z grubym dnem umieścić połamaną czekoladę i wodę (i opcjonalnie alkohol). Rozpuścić w kąpieli wodnej i lekko ostudzić. Lekko ostudzoną czekoladę zmiksować z masłem i łyżką kakao.
Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając cukier.
Do ostudzonej masy czekoladowej dodawać po jednym żółtku na zmianę z połową masy z ubitych białek, miksując na niskich obrotach miksera.
Kremówkę ubić na sztywno i dodać ją do masy czekoladowej. Dokładnie wymieszać. Na koniec dodać pozostałą połowę ubitych białek, delikatnie łącząc ją z całością.
Gotowy mus przełożyć do trzech szklanek/lampek do wina/ramekinów/małych pucharków. Wstawić do lodówki na 3-4 godziny. Przed podaniem udekorować posiekaną białą czekoladą albo kleksami z bitej śmietany.
Smacznego!
PS: Życzę wszystkiego najlepszego wszystkim kotom i ich właścicielom. Przedstawiam Wam także Fizię - brązowo-rudą kotkę syberyjską; kochanego mruczka, który śmiesznie ugniata łapkami koc na kanapie i podkrada z kuchni wszelkiego rodzaju smakołyki, np. pasztet albo ziemniaki :) Wbrew powszechnemu przekonaniu, że koty nie czują słodkiego smaku, Fizia bardzo lubi słodkości - bitą śmietanę, budyń, serek homogenizowany, sernik... Dzięki temu mamy w domu kolejnego amatora moich wypieków :)

Niestety, z surowymi jajkami. Od zdrowotnych rewolucji nie używamy ich w kuchni. Ale i tak na pewno jest wspaniały. A kiciak jaki wspaniały. Pogłaskaj go ode mnie na Dzień Kota.
OdpowiedzUsuńjaka sliczna kicia:)
OdpowiedzUsuńa ten mus, to chetnie bym wyjadla i nawet wylizala szklaneczki:)
Kubełek Smakowy: można ubić jajka nad gorącą parą, zajmie to więcej czasu, ale jajka nie będą już tak surowe i uniknie się rewolucji żołądkowych. No i ja kupuję na rynku jajka od kurek wolno chodzących - są pewniejsze i lepsze w smaku.
OdpowiedzUsuńPysznie wyglądający mus - może przyda się bo jutro zaczyna się czekoladowy weekend
OdpowiedzUsuńPrzepis dla łakomczuszków do których z całą pewnością się zaliczam:)
OdpowiedzUsuńHa, znam to skads: cokolwiek czekoladowego robie, zawsze cala jestem ta czekolada utytlana. Latwo sie upackac przy bezustannym oblizywaniu koncowek miksera, lyzek i palcow :)
OdpowiedzUsuńA Fizi z okazji Swiatowego Dnia Kota zycze wszystkiego dobrego!
alez za mna chodzi ostatnio czekolada, mogę siegnąć po szklaneczke z deserkiem? pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAleż smakowicie wygląda, trafiłaś na "te" dni kiedy nie mogę oprzeć się czekoladzie, ślinka aż leci. Śliczna kocurka:)
OdpowiedzUsuńAle śliczny rudzielec! :)
OdpowiedzUsuńA mus pierwsza klasa, aż ślinka cieknie ;)
rany julek mam sobowtóra w domu! no dobra, praaawie, strasznie podobne kociaki mamy :)
OdpowiedzUsuńTeż zawsze próbuję surowego ciasta, i o! A podobno ubite białka już nie są surowe:P nie wiem ile w tym prawdy, gdzieś kiedyś poczytałam.
Surowe ciasto... Ach! Przypomniałam sobie, jak rozkosznym uczuciem jest oblizywanie szpatułek po wylaniu ciasta do formy. Albo kruszonki. Tak. Cudnie. A chleb z masłem i cukrem, to ja uwielbiam! Szczególnie taki świezy. W takim wypadku sól może się schować. ;)
OdpowiedzUsuńMus jest rewelacyjny. Przepadam za takimi słodkościami.
Pozdrawiam!
Hej, co do surowych jajek to wystarczy dokładnie sparzyć wrzątkiem skorupki - w końcu jeśli będzie jakieś paskudztwo to tylko na skorupkach. Chociaż ze sklepu bałabym się spróbować czegoś z surowymi jajkami, w domu jak najbardziej robię:)
OdpowiedzUsuńMam jajka od Babci i zostawiam je sobie własnie na takie "specjalne" okazje:)
A mus, poezja czekoladomaniaka!
Pozdrawiam:)
Kulinarne-smaki - na czekoladowy weekend jak znalazł ;)
OdpowiedzUsuńMaggie - Oj tak, bardzo łatwo się upaćkać :)
Piegusek1976 - Proszę bardzo
Duś - ja mam te dni zbyt często :)
Viridianka - też masz kota syberyjskiego czy jakąś podobną rasę? :)
Zaytoon - Witaj w klubie :)
Atria C. - Dokładnie - wystarczy sparzyć jajka wrzątkiem - ale jeśli chce się być jeszcze bardziej przezornym, to można je ubić nad parą. Ja nigdy nie robię ani tego ani tego :)
Wspaniały mus! Mniam, taki czekoladowy bym zjadła, nawet na śniadanko:)
OdpowiedzUsuńA kota masz pięknego!:)
za mus oddam wiele ;]
OdpowiedzUsuńa w szczególności czekoladowy!
cudowny kotek;) a ten mus to już wczoraj podziwiałam, a kusił mnie strasznie;)
OdpowiedzUsuńZupełnie Ci się nie dziwię, że nie mogłaś się powstrzymać od oblizywania łyżki podczas robienia tego apetycznego musu!:)
OdpowiedzUsuńSuper wygląda ten mus. Kot też.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię takie musy :) A kotek wygląda cudnie!
OdpowiedzUsuńMajana - na śniadanko pasuje idealnie :) poprawi humor na cały dzień
OdpowiedzUsuńKarmel-itka - ja też :)
Panna Malwinna - cieszę się, że się podoba :) mnie kusi, żeby zrobić go ponownie
Burczymiwbrzuchu - Hehe
Anonimowy & Atina - kot dziękuje