Kiedy byłam mała, mama często kupowała dla mnie w sklepie garmażeryjnym bułeczki marchewkowe z rodzynkami. Pamiętam, że to był jeden z moich przysmaków, ale kiedy po przeprowadzce przestaliśmy robić zakupy w owym sklepie, bułeczki kompletnie zniknęły z mojego jadłospisu i już nigdy więcej się z nimi nie spotkałam. O smaku bułek marchewkowych, choć w nieco innej wersji, bo bez rodzynek, ale za to z płatkami owsianymi, przypomniałam sobie całkiem niedawno, kiedy wzięłam do ust pierwszy kęs puszystej, delikatnej bułeczki o pięknym, złocistym kolorze. Mimo, że w bułkach znajduje się sporo marchewki, jest ona prawie niewyczuwalna i nadaje im jedynie subtelnej słodkości. Nie są to jednak słodkie bułki - wspaniale sprawdzają się nawet w towarzystwie wędlin.
Polecam!
PS: To ostatni post z przepisem na domowe pieczywo, przynajmniej przez najbliższy tydzień ;) Nie chcę Was zanudzić! :)
Składniki na 10-12 bułeczek
(przepis pochodzi z inspirującej książki - "Nordic Bakery Book" Miisy Mink)
- 300 ml letniej wody
- 7 g suchych drożdży (albo 14 g świeżych, ze świeżych należy zrobić rozczyn)
- 1/2 łyżeczki soli
- 450 g mąki pszennej
- 50 g płatków owsianych
- 1 łyżka oleju
- 100 g marchewki, startej na drobnych oczkach
Wodę wymieszać z drożdżami, solą i 300 g mąki. Wyrabiać przez kilka minut. Następnie dodać płatki owsiane i olej, dalej wyrabiając. Na koniec dodać marchewkę wraz z resztą mąki i wyrabiać ciasto przez kolejnych kilka minut, aż będzie gładkie i elastyczne. Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, na około 60 minut.
Po tym czasie ponownie wyrobić ciasto i uformować z niego 12 bułeczek. Każdą bułeczkę oprószyć mąką. Bułeczki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć i odstawić do napuszenia na kolejne 30 minut.
Po tym czasie wstawić do piekarnika nagrzanego do 200C (bez termoobiegu). Piec około 15 minut, aż ładnie się zarumienią.
Smacznego!



wyglądają super! i nie zanudzasz postami o pieczywie, dzięki temu sama nabrałam ochoty do większego eksperymentowania :)
OdpowiedzUsuńPosty o pieczywie oczywiście będą się pojawiać, ale zrobię krótką przerwę :) Cieszę się, że dzięki postom nabrałaś ochoty do eksperymentów!
Usuńrewelacja!
OdpowiedzUsuńpoproszę o takie bułeczki na jutrzejsze śniadanko.
Nie wierzę, że masz teraz sesję, no nie wierzę! ;-)
OdpowiedzUsuńWiadomo, że najlepiej relaksuje się w kuchni ;) A nic tak nie odstresowuje jak wyżycie się na cieście drożdżowym albo chlebowym :)
UsuńPS: Dzisiaj OSTATNI EGZAMIN! Być może nawet ostatni w całym życiu
Są śliczne! :) Do tego taka zdrowsza wersja :) Muszą być naprawdę smakowite! Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńTak, można powiedzieć, że to dość zdrowe bułeczki :) I do tego smaczne!
UsuńPiękne bułeczki, wyglądają tak miękko i delikatnie:)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia :)
Jakie śliczne! Te też wypróbuję:)
OdpowiedzUsuńPowiem tak: PYSZKA! :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam bułeczki marchewkowe a te wyglądają świetnie :)
"Pyszka" - świetne słowo :) serio!
UsuńDrożdżowe ciasto nie zawsze mi wychodzi, ale wypróbuje przepis bułeczki wyglądają przepysznie :)
OdpowiedzUsuńDrożdżowe nie zawsze mi wychodzi, ale wypróbuję przepis. Bułeczki wyglądają przepysznie!
OdpowiedzUsuńDrożdżowe ciasto do tych bułeczek jest naprawdę bez problemowe - mnie wyrosło dość szybko, a podczas formowania nie płatało figli, np. nie kleiło się do rąk. Myślę, że możesz śmiało spróbować!
UsuńKocham Twojego bloga Fuchio!
OdpowiedzUsuńZa te cudowne wypieki, pieczywo i zdjęcia. Jest przepiękny!
Zaglądam tu z prawdziwą przyjemnością.
Serdecznie pozdrawiam,
Edith
Jej, bardzo miło mi czytać takie słowa, Edith! Naprawdę. Właśnie dla takich słów warto się starać i wkładać całe w serce w prowadzenie bloga :) Dziękuję!
Usuńpoproszę jedną do drugiego śniadanka:)
OdpowiedzUsuńNa pewno wypróbuję. W końcu marchewka to samo zdrowie :-D
OdpowiedzUsuńDokładnie! :) Można zjeść więcej bułeczek, z samymi korzyściami - zdrowotnymi i smakowymi ;)
UsuńBułeczki z marchewką?! Zabieram przepis :] muszę je zrobić!
OdpowiedzUsuńBułeczki cudne! I nie zanudzasz! Ja zaglądam tu zawsze z wielką przyjemnością! I czerpię mnóstwo inpsiracji;)
OdpowiedzUsuńDziękuję! Ja z wielką przyjemnością czytam komentarze, które dają mi jeszcze więcej zapału do zamieszczania nowości na blogu :)
UsuńWyglądają smakowicie. Ja bardzo lubię marchewkowe, chlebowe ciasteczka- fefernuchy. Muszę je wreszcie upiec w domu, bo zazwyczaj występują tylko na jarmarkach...
OdpowiedzUsuńNigdy nie słyszałam o takich ciasteczkach, ale chętnie rozejrzę się za przepisem, bo bardzo mnie zaintrygowałaś! :)
UsuńUwielbiam marchewkowe wypieki!
OdpowiedzUsuńNa miniaturce wygladaja jak ciasteczka :) Wygladaja prezpysznie!
OdpowiedzUsuńMoże przez kolor i ten okrągły kształt?:) Nie wpadłam na to wcześniej, ale po przeczytaniu Twojego komentarza zerknęłam na miniaturkę i coś w tym jest! :)
Usuń