Prawdziwa klasyka. Kotlety z piersi kurczaka, które zna chyba każdy i które znajdują się w menu wielu polskich restauracji. Mimo, że nazwa roladek pochodzi z języka francuskiego, nad Sekwaną są mało znane. Ich twórcą był prawdopodobnie znany kucharz i cukiernik, Marie-Antoine Careme, który gotował dla wielu arystokratów, np. cesarza Aleksandra I. Inni twierdzą, że kotlety zostały po raz pierwszy przygotowane w restauracji petersburskiego Klubu Kupieckiego dopiero na początku XX wieku i na początku nosiły nazwę kotletów nowo-michajłowskich. Obecnie na świecie są znane jako "kotlety po kijowsku" - z nazwą "de volaille" spotkałam się tylko w Polsce. A Wy mieliście okazję jeść je poza granicami naszego kraju?
Dzisiaj podzielę się z Wami swoim sposobem na przyrządzenie tych kotletów.
W mojej wersji, zbliżonej do tej najbardziej tradycyjnej, w środku de volaille znajduje się masło czosnkowo-ziołowe, które po rozkrojeniu kotleta charakterystycznie "sika" - uważajcie, żeby nie poplamić obrusu i ubrania ;) Według mnie w wersji z masłem smakują najlepiej - są aromatyczne, delikatne i soczyste, a ziemniaki maczane w masełku smakują wybornie. Jeśli chcecie, możecie nadziać roladki pieczarkami albo serem, ale to już nie będzie to samo.
Dzięki smażeniu kotletów w głębokim tłuszczu, panierka jest chrupiąca. Kolejnym patentem wartym zapamiętania jest włożenie de volaille na 20 minut do zamrażalnika - dzięki temu roladki zachowają piękny kształt i nie rozwalą się w trakcie smażenia.
Najlepiej smakują z ulubioną surówką, młodymi ziemniakami i kieliszkiem dobrego, białego wina (w wersji dla najmłodszych - szklanką kompotu ;)).
- 2 podwójne piersi z kurczaka
- 80 g zimnego masła
- sól i świeżo mielony pieprz do smaku
- mieszanka przypraw: 1 łyżeczka czosnku granulowanego, pół łyżeczki tymianku, szczypta estragonu, szczypta trybuli
- 2 łyżki posiekanych listków świeżej bazylii
- garść mąki pszennej
- 2 rozkłócone jajka
- 3 garści bułki tartej
- olej/masło klarowane do smażenia
Piersi przeciąć na pół - wzdłuż. Przykryć folią i delikatnie rozbić tłuczkiem na cienkie płaty. Każdy płat posypać solą, pieprzem, mieszanką przypraw i świeżymi ziołami. Na brzegu ułożyć kawałek zimnego masła. Piersi zwijać w ciasną roladkę, wzdłuż boku, na którym jest położone masło. Docisnąć dłonią. Ważne, żeby roladki były "szczelne". Roladki ułożyć na talerzu i schłodzić w zamrażalniku przez 20 minut - dzięki temu roladki utrzymają piękny kształt podczas smażenia. Po tym czasie wyjąć i zostawić w temperaturze pokojowej na 5 minut.
Każdą roladkę dokładnie obtaczać w mące, następnie maczać w jajku i panierować w bułce tartej - ważne żeby warstwa bułki była dość gruba. Smażyć na mocno rozgrzanym, dość głębokim - około 1,5-2 cm - tłuszczu przez 5-7 minut. Nie rezygnujcie ze smażenia kotletów w dość głębokim tłuszczu, bo dzięki temu panierka jest chrupiąca. Należy najpierw smażyć kotlety przez 2-3 minuty na średnim ogniu, a potem zmniejszyć ogień. Roladki należy często przewracać (polecam również podsmażać boki roladek) i od czasu do czasu polewać tłuszczem - dzięki temu mięso będzie równomiernie usmażone. Po usmażeniu odsączyć na ręczniku papierowym. Podawać natychmiast.
Smacznego!

Każdą roladkę dokładnie obtaczać w mące, następnie maczać w jajku i panierować w bułce tartej - ważne żeby warstwa bułki była dość gruba. Smażyć na mocno rozgrzanym, dość głębokim - około 1,5-2 cm - tłuszczu przez 5-7 minut. Nie rezygnujcie ze smażenia kotletów w dość głębokim tłuszczu, bo dzięki temu panierka jest chrupiąca. Należy najpierw smażyć kotlety przez 2-3 minuty na średnim ogniu, a potem zmniejszyć ogień. Roladki należy często przewracać (polecam również podsmażać boki roladek) i od czasu do czasu polewać tłuszczem - dzięki temu mięso będzie równomiernie usmażone. Po usmażeniu odsączyć na ręczniku papierowym. Podawać natychmiast.
Smacznego!



Pięknie się prezentują, uwielbiam tę klasykę :)
OdpowiedzUsuńpanierka mnie kusi, lubie jak odchodzi od kotleta, wtedy ją zjadam samą, a kotlet sam...zupełnie jak z ptasim mleczkiem i czekoladą ;)
OdpowiedzUsuńJa robię dokładnie tak samo! Z ptasim mleczkiem również :)
UsuńMasz rację, najlepsze z masełkiem ziołowym i te ziemniaczki... pysznie!
OdpowiedzUsuńDzień dobry Fuchsio!
OdpowiedzUsuńAle mi smaka narobiłaś tym przepisem. Zjadłabym takiego kotlecika na obiad. Szczególnie z młodą kapustą i ziemniaczkami. Niestety dziś muszę się zadowolić samą zupą - kremem z kapusty :)
Z pozdrowieniami,
Edith
Chętnie wymieniłabym kotlecika z ziemniakami i surówką na miskę Twojej zupy! :)
UsuńJa tez z nazwa "de volaille" zetknelam sie jedynie w Polsce. Kiedys bardzo lubilam te kotleciki. Dawno ich nie jadlam.
OdpowiedzUsuńCiekawe czemu w Polsce rzadko kiedy nazywa się je "kotletami po kijowsku" :)
UsuńKlasyka polskiej kuchni.. też uwielbiam z masłem czosnkowym, czasem do niego dodaję też ser żółty :) mniam
OdpowiedzUsuńoooo jak ja dawno takiego klasycznego kotlecika nie jadłam:D narobiłaś mi takiej ochoty, że nie będę spać po nocach:P
OdpowiedzUsuńJak ja dawno nie jadłam tak przyrządzonego kurczaka. Pyszności:-)
OdpowiedzUsuńOstatnie 3 dni mojego konkursu gruszkowego. Wszystkie informacje są tutaj: http://nietylkopasta.blogspot.com/2012/05/nowy-konkurs-gruszka-i-pietruszka.html. Do wygrania 15 zestawów wartościowych nagród!
OdpowiedzUsuńDoskonały przepis. Muszę wypróbować masło czosnkowe, bo dotychczas dodawałam tylko ser żółty i brakowało mi w nich wyrazistości.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
www.megulencja.blogspot.be
Masło czosnkowe zdecydowanie nadaje im wyrazistości i sprawia, że mięso pozostaje soczyste.
Usuńmoj tata robi najlepsze na swiecie :) mmm ale bym teraz zjadla :)
OdpowiedzUsuńDlaczego ja już parę lat go nie jadłam? Zupełnie zapomniałam! Czas to zmienić, wygląda znakomicie. Dzięki :)
OdpowiedzUsuńU mnie było dokładnie tam samo! Nie wiem jak mogłam ich tak długo nie robić... :)
Usuńuwielbiam je i dawno nie smażyłam, więc wielkie dzięki za przypomnienie :-))
OdpowiedzUsuńJest to danie które zdecydowanie najczęściej występuje w moim menu, bo mój A. uwielbia je na tyle, że dałby się za nie pokroić :) U nas najbardziej uwielbiane z czosnkowym masełkiem, serem i oregano.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Ja robiłam je po raz pierwszy! Kiedyś często robiła je moja mama i babcia, ale potem o nich zapomniałam. Teraz będę wracać do nich często, bo wyjątkowo mi smakowały (a za mięsem w panierce generalnie nie przepadam)
UsuńNie ma to jak pyszna klasyka ;)
OdpowiedzUsuńTo prawda, pyszna klasyka, kojarzy mi się z knajpami typu bistro i cateringiem, a szkoda, bo przecież to fantastyczne kotlety i czasem robię je w domu :)
OdpowiedzUsuńMasz rację, większość osób kojarzy de volaille z knajpami typu bistro i jedzeniem bez wyrazu. A szkoda, bo to naprawdę pyszne mięsko.
UsuńKotlety de vollaile, młode ziemniaki z koperkiem i surówka - pychota! Z pewnością właśnie tak będzie wyglądał jutrzejszy obiad :)
OdpowiedzUsuńDokładnie - pychota! :) Niedługo na pewno powtórzę taki obiadek
UsuńŚwietne ,pyszne kotlety :)
OdpowiedzUsuńWesele, chrzciny, komunia czy pogrzeb de vollile musza byc. Ja sama dawno nie robiłam, ale trzeba bedzie do tej klasyki wrocic:)
OdpowiedzUsuńOj, zachciało mi się "dewolaja" :) Masła klarować nie umiem, klarowane kosztuje fortunę, poza tym co za dużo zwierzęcego tłuszczu to nie zdrowo, więc ja zostanę przy smażeniu na oleju rzepakowym :) (serce będzie wdzięczne i zdrowe)
OdpowiedzUsuń