Kiedy pierwszy raz przeczytałam przepis na ten chleb, pomyślałam sobie "Jak to, chleb bez soli?! To przecież nie może być smaczne". Ciekawość jednak wygrała i upiekłam toskański chlebek i... okazał się przepyszny. Brak soli jest w nim wyczuwalny, ale kompletnie nie razi. Ba, można to poniekąd uznać za atut tego chlebka - delikatnie słodkiego, o bardzo wilgotnym, puszystym miąższu. Nie za bardzo znam się na chemii, więc nie wiem w jaki sposób sól wpływa na proces wyrastania chleba, ale miałam wrażenie, że dzięki pominięciu soli, chleb ma zupełnie inną konsystencję. Jeśli uważacie sól za dodatek konieczny, nawet w pieczywie, to i tak bardzo zachęcam Was do wypróbowania tego przepisu i po prostu zjedzenia kanapki z nieco bardziej wyrazistymi dodatkami, np. serem pleśniowym, aromatyczną wędliną albo po prostu solonym masłem z ziołami :) (polecam Wam zwłaszcza tę ostatnią wersję!).
Pasta mączna:
256 g mąki pszennej
398 g wrzątku
W misce wymieszać mąkę z wrzątkiem, aż do uzyskania gładkiej pasty. Ostudzić, przykryć folią i odstawić na 12h (w temperaturze pokojowej).
Ciasto właściwe:
341 g mąki pszennej
114 g wody , ciepłej
20 g świeżych drożdży (wcześniej należy zrobić z nich rozczyn)
2 łyżki oliwy
cała mączna pasta
Wszystkie składniki ciasta właściwego wymieszać i wyrabiać przez około 10 minut (polecam użyć miksera, bo ciasto jest początkowo dość luźne), aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przełożyć co miski nasmarowanej oliwą i zostawić do wyrastania na 2h, składając ciasto po godzinie. Po tym czasie wyjąć ciasto na omączony blat (na tym etapie można podzielić ciasto na dwie części). Należy postarać się jak najmniej odgazować ciasto. Przykryć ściereczką i zostawić na 15 minut. Po tym czasie uformować jeden albo dwa bochenki, przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 1h.
Piekarnik nagrzać do 240-250C (bez termoogbiegu). Na dnie piekarnika ustawić naczynie żaroodporne z wodą albo z kostkami lodu. Tuż przed pieczeniem oprószyć bochenek mąką i zrobić nacięcia. Zmniejszyć temperaturę piekarnika do 230C. Piec przez 30-35 minut, aż chleb ładnie się zarumieni.
341 g mąki pszennej
114 g wody , ciepłej
20 g świeżych drożdży (wcześniej należy zrobić z nich rozczyn)
2 łyżki oliwy
cała mączna pasta
Wszystkie składniki ciasta właściwego wymieszać i wyrabiać przez około 10 minut (polecam użyć miksera, bo ciasto jest początkowo dość luźne), aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przełożyć co miski nasmarowanej oliwą i zostawić do wyrastania na 2h, składając ciasto po godzinie. Po tym czasie wyjąć ciasto na omączony blat (na tym etapie można podzielić ciasto na dwie części). Należy postarać się jak najmniej odgazować ciasto. Przykryć ściereczką i zostawić na 15 minut. Po tym czasie uformować jeden albo dwa bochenki, przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 1h.
Piekarnik nagrzać do 240-250C (bez termoogbiegu). Na dnie piekarnika ustawić naczynie żaroodporne z wodą albo z kostkami lodu. Tuż przed pieczeniem oprószyć bochenek mąką i zrobić nacięcia. Zmniejszyć temperaturę piekarnika do 230C. Piec przez 30-35 minut, aż chleb ładnie się zarumieni.
Wyłączyć piekarnik i zostawić w nim bochenki na 5 minut. Po tym czasie wyjąć je z piekarnika i studzić na kratce.
Smacznego!


osobiście, to nie lubię chleba bez soli, ale zapewne taki domowy, to co innego. Sfrustował mnie ostani pobyt w piekarni w rejonie Marche. 10 rodzajów chleba, każdy bez soli (to ich tradycja)kązdy miał inna nazwę i kazdy wygldał tak samo. Cena też z kosmosu. Ucieszyłam się, kiedy zobaczylam przyczepę na zewnątrz z towarami z Puglii. Mieli też chleb. Bochen o średnicy ok. 30 cm starczył mi na cały pobyt i jeszcze przywiozłam resztkę do RP. Ich pieczywo słynie z " dlugowieczoności"
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy serdecznie
Tapenda
Ja też nie byłam przekonana, bo zazwyczaj lubię pieczywo, które ma "smak". Ale ten chleb niesamowicie mnie zaskoczył i zjadłam go z wielkim smakiem. Jestem ciekawa tego "długowiecznego" chleba :) Ciekawe czemu zawdzięcza swoją długowieczność
UsuńNiestety nie jestem specjalistka w dziedzinie chleba. Na pewno jest OEV, ale tu moja wiedza się kończy :)
UsuńPozdrawiamy serdecznie
Tapenda
On jest świetny! Robilam go :). W ogóle to jadłam we Włoszech nie raz ten chleb bez soli. Na początku to jest lekkie zdziwienie, a potem smakuje ,oj smakuje. Bardzo! Ja się tam zakochałam w tym chlebie i potem zrobiłam u siebie w domu. :)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia :)
Ja nigdy wcześniej nie jadłam takiego chleba, ale jak kiedyś będę we Włoszech to na pewno spróbuję "oryginalnej" wersji :)
UsuńRanyyyy obłędny chlebek. Wygląda jak prawdziwy, wiejski wypiek, a takie lubię najbardziej:)
OdpowiedzUsuńFaktycznie ma w sobie coś "wiejskiego" :)
UsuńWygląda pysznie! I ma taką skórkę jak lubię :)
OdpowiedzUsuńPodejrzewam, ze swietnie pasuje do slodkich dodatkow. Chetnie wszamalabym kromeczke z Nutella :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że z Nutellą byłby pyszny, chociaż ja nie jadłam go ze słodkimi dodatkami - wszamałam go z bardzo wyrazistym w smaku serkiem pleśniowym :)
UsuńKiedyś piekłam podobny, przepis dostałam od włoskiej znajomej. I tak jak Maggie napisała był idealny do słodkich kanapek, albo do bardzo słonych past. Warto spróbować :)
OdpowiedzUsuńWygląda wspaniale, kolejne cudo do upieczenia! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńPachnąca kromeczka...dżemik...rozmarzyłam się;)
OdpowiedzUsuńNapisałaś "smacznego", więc z góry dziękuję!
OdpowiedzUsuńJak go kiedyś upiekę, to wierzę, że będzie smaczny :) ... tylko muszę się jakoś zmobilizować do pieczenia chleba.
Serdeczne pozdrowienia,
Edith
Koniecznie się zmobilizuj! Tylko uważaj, bo pieczenie domowego chleba uzależnia :)
UsuńWgląda pięknie, ale chyba nie oparłabym się pokusie dodania odrobiny soli ;)
OdpowiedzUsuńJa z trudem się oparłam i przyznam, że z wielką obawą czekałam, aż wreszcie będę mogła go rozkroić i spróbować. Byli akurat goście i bałam się, że będzie paskudny. Niesłusznie, bo połowa znikła, gdy był jeszcze lekko ciepły!
UsuńSuper ornamencik wydziergałaś na nim :-)
OdpowiedzUsuńZjadłem w toskanii ten chleb i stwierdzam ze to kompletna porazka. Suchy wior bez smaku. Jak moja zona robi chebek na zakwasie to ta toskanska odeszwa sie kompletnie nie umywa.
OdpowiedzUsuńMój chleb nie był suchy. Był bardzo puszysty i wilgotny.
Usuńpozdrawiam
Ja też jadłam go w Toskanii. Na początku kompletnie mi nie smakował, ale gdy dostałam go w formie bruschetty, albo maczany w oliwie i posolony solą morską po wierzchu, to pomyślałam, że te smaki sie super uzupełniają :-)
OdpowiedzUsuńMnie chleb bardzo smakuje. Faktycznie ma nietypowy smak, bo jesteśmy przyzwyczajeni do pieczywa z solą. Ale tak jak napisałaś - jeśli je się go z dodatkami, to jest świetny. Ma chrupiącą skórkę i wspaniały miąższ, a jeśli komuś brakuje soli, zawsze może zjeść go z solonym masłem :)
UsuńDziękuję za niebanalny przepis.
OdpowiedzUsuńCo to znaczy: "składając ciasto po godzinie"?
Krzych