czwartek, 17 lutego 2011

Mus czekoladowy


Kiedy robiłam ten mus, nie mogłam powstrzymać się od oblizywania łyżki i końcówek od miksera. Jeju, jakie to było pyszne! Nie wiem, jak to się stało, ale gdy było po wszystkim miałam całą twarz, łącznie z nosem i czołem, w czekoladzie. Nie wspominając o brązowych, lepkich plamach na skarpetce i spodniach... Czułam się jak małe dziecko, które z ogromnym uśmiechem na twarzy wyjada surowe ciasto z miski i wylizuje garnki po słodkich kremach. Tak naprawdę, to nadal uwielbiam próbować surowego ciasta. Salmonella i inne paskudztwa nie są mi straszne! W końcu czego nie robi się dla wspaniałego smaku surowych żółtek ubitych do białości z cukrem, pachnącej wanilią masy do sernika albo kruszonki? Oj tak, surowa kruszonka jest moim numerem jeden... Masło z cukrem tworzą genialny w swojej banalności duet. Jadacie czasami chleb z masłem i cukrem? :)

Wracając do dzisiejszego deseru - jest naprawdę pyszny - intensywnie czekoladowy (szczególnie jeśli użyjecie gorzkiej czekolady o zawartości 75% kakao), delikatny jak na mus z dodatkiem ubitych białek przystało, rozpływający się w ustach... Zaspakajający nawet największą ochotę na czekoladę. Kupne musy spulchniane azotem mogą się schować do swoich plastikowych kubeczków.


Składniki na 3 porcje:
200g gorzkiej czekolady (ja użyłam czekolady o zawartości 75% kakao)
4 łyżki wody
30g miękkiego masła
1 łyżka kakao (polecam Deco Morreno)
3 duże jajka: osobno białka i żółtka
45g drobnego cukru*
125ml śmietanki kremówki

opcjonalnie: łyżka rumu albo Cointreau (jeśli dodajemy alkohol, należy dodać go wraz z wodą do czekolady)


biała czekolada albo bita śmietana do dekoracji

W rondelku z grubym dnem umieścić połamaną czekoladę i wodę (i opcjonalnie alkohol). Rozpuścić w kąpieli wodnej i lekko ostudzić. Lekko ostudzoną czekoladę zmiksować z masłem i łyżką kakao.

Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając cukier.

Do ostudzonej masy czekoladowej dodawać po jednym żółtku na zmianę z połową masy z ubitych białek, miksując na niskich obrotach miksera.

Kremówkę ubić na sztywno i dodać ją do masy czekoladowej. Dokładnie wymieszać. Na koniec dodać pozostałą połowę ubitych białek, delikatnie łącząc ją z całością.

Gotowy mus przełożyć do trzech szklanek/lampek do wina/ramekinów/małych pucharków. Wstawić do lodówki na 3-4 godziny. Przed podaniem udekorować posiekaną białą czekoladą albo kleksami z bitej śmietany.

Smacznego!


PS: Życzę wszystkiego najlepszego wszystkim kotom i ich właścicielom. Przedstawiam Wam także Fizię - brązowo-rudą kotkę syberyjską; kochanego mruczka, który śmiesznie ugniata łapkami koc na kanapie i podkrada z kuchni wszelkiego rodzaju smakołyki, np. pasztet albo ziemniaki :) Wbrew powszechnemu przekonaniu, że koty nie czują słodkiego smaku, Fizia bardzo lubi słodkości - bitą śmietanę, budyń, serek homogenizowany, sernik... Dzięki temu mamy w domu kolejnego amatora moich wypieków :)


20 komentarzy:

  1. Niestety, z surowymi jajkami. Od zdrowotnych rewolucji nie używamy ich w kuchni. Ale i tak na pewno jest wspaniały. A kiciak jaki wspaniały. Pogłaskaj go ode mnie na Dzień Kota.

    OdpowiedzUsuń
  2. jaka sliczna kicia:)
    a ten mus, to chetnie bym wyjadla i nawet wylizala szklaneczki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kubełek Smakowy: można ubić jajka nad gorącą parą, zajmie to więcej czasu, ale jajka nie będą już tak surowe i uniknie się rewolucji żołądkowych. No i ja kupuję na rynku jajka od kurek wolno chodzących - są pewniejsze i lepsze w smaku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pysznie wyglądający mus - może przyda się bo jutro zaczyna się czekoladowy weekend

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepis dla łakomczuszków do których z całą pewnością się zaliczam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, znam to skads: cokolwiek czekoladowego robie, zawsze cala jestem ta czekolada utytlana. Latwo sie upackac przy bezustannym oblizywaniu koncowek miksera, lyzek i palcow :)
    A Fizi z okazji Swiatowego Dnia Kota zycze wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  7. alez za mna chodzi ostatnio czekolada, mogę siegnąć po szklaneczke z deserkiem? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ smakowicie wygląda, trafiłaś na "te" dni kiedy nie mogę oprzeć się czekoladzie, ślinka aż leci. Śliczna kocurka:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale śliczny rudzielec! :)
    A mus pierwsza klasa, aż ślinka cieknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. rany julek mam sobowtóra w domu! no dobra, praaawie, strasznie podobne kociaki mamy :)

    Też zawsze próbuję surowego ciasta, i o! A podobno ubite białka już nie są surowe:P nie wiem ile w tym prawdy, gdzieś kiedyś poczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Surowe ciasto... Ach! Przypomniałam sobie, jak rozkosznym uczuciem jest oblizywanie szpatułek po wylaniu ciasta do formy. Albo kruszonki. Tak. Cudnie. A chleb z masłem i cukrem, to ja uwielbiam! Szczególnie taki świezy. W takim wypadku sól może się schować. ;)

    Mus jest rewelacyjny. Przepadam za takimi słodkościami.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej, co do surowych jajek to wystarczy dokładnie sparzyć wrzątkiem skorupki - w końcu jeśli będzie jakieś paskudztwo to tylko na skorupkach. Chociaż ze sklepu bałabym się spróbować czegoś z surowymi jajkami, w domu jak najbardziej robię:)

    Mam jajka od Babci i zostawiam je sobie własnie na takie "specjalne" okazje:)

    A mus, poezja czekoladomaniaka!

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kulinarne-smaki - na czekoladowy weekend jak znalazł ;)

    Maggie - Oj tak, bardzo łatwo się upaćkać :)

    Piegusek1976 - Proszę bardzo

    Duś - ja mam te dni zbyt często :)

    Viridianka - też masz kota syberyjskiego czy jakąś podobną rasę? :)

    Zaytoon - Witaj w klubie :)

    Atria C. - Dokładnie - wystarczy sparzyć jajka wrzątkiem - ale jeśli chce się być jeszcze bardziej przezornym, to można je ubić nad parą. Ja nigdy nie robię ani tego ani tego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniały mus! Mniam, taki czekoladowy bym zjadła, nawet na śniadanko:)
    A kota masz pięknego!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. za mus oddam wiele ;]
    a w szczególności czekoladowy!

    OdpowiedzUsuń
  16. cudowny kotek;) a ten mus to już wczoraj podziwiałam, a kusił mnie strasznie;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zupełnie Ci się nie dziwię, że nie mogłaś się powstrzymać od oblizywania łyżki podczas robienia tego apetycznego musu!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super wygląda ten mus. Kot też.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię takie musy :) A kotek wygląda cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Majana - na śniadanko pasuje idealnie :) poprawi humor na cały dzień

    Karmel-itka - ja też :)

    Panna Malwinna - cieszę się, że się podoba :) mnie kusi, żeby zrobić go ponownie

    Burczymiwbrzuchu - Hehe

    Anonimowy & Atina - kot dziękuje

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze
PS: Drogi Anonimie, proszę podpisz się imieniem albo nickiem!