Tłusty Czwartek był już prawie miesiąc temu, ale to wcale nie znaczy, że teraz nie można zajadać się pysznymi, domowymi faworkami :) Ja mogłabym jeść faworki przez cały rok, bez względu na porę roku. Ci, którzy sztywno trzymają się postu, mogą wypróbować ten przepis latem albo w przyszłoroczny Tłusty Czwartek. A zapewniam, że warto - faworki z tego przepisu wychodzą niezwykle lekkie i chrupiące, a dzięki zawartości piwa mają dużo "bąbelków" i nie nasiąkają tłuszczem, tak jak np. te robione na śmietanie. Wałkowanie ciasta do faworków, a potem wykrawanie z niego pasków jest dość pracochłonne, ale ja bardzo lubię taki wysiłek :) W końcu jeśli bardzo zmęczymy się podczas ich robienia, potem możemy sobie wmawiać, że spaliliśmy wystarczająco dużo kalorii, żeby objadać się faworkami bez wyrzutów sumienia ;)
Polecam!
Składniki (na 3 bardzo duże talerze faworków):
przepis pochodzi z bloga Bake&Taste
6 żółtek
piwo (tyle ile było żółtek - np. połowa szklanki żółtek i połowa szklanki piwa)
mąka (tyle ile zabierze ciasto, u mnie było to około 2 szklanek)
olej do smażenia
cukier puder do posypania
Dobrze zagnieść ciasto - nie może się lepić i powinno łatwo odchodzić od rąk. Zagniecione ciasto włożyć na godzinę do lodówki. Po tym czasie podzielić ciasto na niewielkiej ilości porcje i każdą z nich bardzo cienko rozwałkować (ciasto powinno być wręcz lekko przeźroczyste). Wykrawać paski, po środku każdego paska zrobić nacięcie i przekładać przez nie jeden koniec faworka. Smażyć w rozgrzanym, głębokim oleju - polecam użyć frytkownicy.
Usmażone faworki odsączyć z nadmiaru oleju na ręczniku papierowym i posypać cukrem pudrem.
Smacznego!
przepis pochodzi z bloga Bake&Taste
6 żółtek
piwo (tyle ile było żółtek - np. połowa szklanki żółtek i połowa szklanki piwa)
mąka (tyle ile zabierze ciasto, u mnie było to około 2 szklanek)
olej do smażenia
cukier puder do posypania
Dobrze zagnieść ciasto - nie może się lepić i powinno łatwo odchodzić od rąk. Zagniecione ciasto włożyć na godzinę do lodówki. Po tym czasie podzielić ciasto na niewielkiej ilości porcje i każdą z nich bardzo cienko rozwałkować (ciasto powinno być wręcz lekko przeźroczyste). Wykrawać paski, po środku każdego paska zrobić nacięcie i przekładać przez nie jeden koniec faworka. Smażyć w rozgrzanym, głębokim oleju - polecam użyć frytkownicy.
Usmażone faworki odsączyć z nadmiaru oleju na ręczniku papierowym i posypać cukrem pudrem.
Smacznego!
Ale zgrabne faworki. Ja też jestem zwolenniczką jedzenia faworków przez cały rok, bo są pyszne
OdpowiedzUsuńŚwietne! Tych na piwie jeszcze nie robiłam.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia:)
Robiłam faworki na piwie są przepyszne :)
OdpowiedzUsuńJakie piekne chrusciki! I sliczne zdjecia!
OdpowiedzUsuńMniam. Na faworki jak dla mnie sezon trwa cały rok:)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że faworki Wam się podobają :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię faworki. Piwo zresztą też :)
OdpowiedzUsuńZ powyższgo wynika, że jest to przepis dla mnie i nie tylko na Tłusty Czwartek :)