Dzisiejszy wpis dedykuję mojej mamie, która uwielbia ziemniaki i wszelkiego rodzaju kluchy, koniecznie z okrasą z cebulki i słoniny/boczku. Jest dowodem na to, że czasami do prawdziwego smakowego szczęścia nie potrzeba wiele :) Ot, trochę ziemniaków, mąki, cebuli, słoniny i bryndzy - składników prostych, nieco przaśnych i niewyszukanych. Jedyną trudnością w przygotowaniu tego dania może być znalezienie dobrej bryndzy. Ja swoją przywiozłam z Zakopanego i akurat tym razem udało mi się trafić na naprawdę smaczny ser, co niestety co raz rzadziej się zdarza. Jeśli nie macie dostępu do dobrej bryndzy (taka ogólnodostępna w hipermarketach o bardzo kremowej konsystencji się nie nadaje), możecie posypać haluszki białym, tłustym twarogiem i oprószyć odrobiną soli. Taka nie-bryndzowa wersja jest zupełnie inna w smaku, ale naprawdę dobra. Polecam na dni kiedy macie ochotę na coś przaśnego i prostego. Kufel zimnego piwa będzie wtedy jak znalazł.
Składniki na 4 spore porcje:
Na jednej patelni podsmażyć słoninę, aż będzie złocista i chrupiąca. Na drugiej poddusić cebulę, aż będzie miękka i złocista. Ugotowane kluski wsypać do dużej miski. Dodać pokruszoną bryndzę i dokładnie wymieszać. Podawać z okrasą ze słoniny i cebuli, najlepiej w towarzystwie surówki, np. z kiszonej kapusty.
Smacznego!
- 800 g tartych ziemniaków, dobrze odsączone z nadmiaru wody
- 250-300 g mąki pszennej
- sól
- 250 g bryndzy
- 150 g słoniny, pokrojonej w kostkę
- 2 duże cebule, pokrojone w cienkie piórka
Na jednej patelni podsmażyć słoninę, aż będzie złocista i chrupiąca. Na drugiej poddusić cebulę, aż będzie miękka i złocista. Ugotowane kluski wsypać do dużej miski. Dodać pokruszoną bryndzę i dokładnie wymieszać. Podawać z okrasą ze słoniny i cebuli, najlepiej w towarzystwie surówki, np. z kiszonej kapusty.
Smacznego!

Bryndzowe co? Nie znam, ale jak z ziemniaków to biorę ;-)
OdpowiedzUsuńHaluszky to w góralskiej gwarze takie małe kluseczki :)
UsuńPyszne :) Robiłam i bardzo nam smakowały:)
OdpowiedzUsuń