Lubicie kluski na parze? Ja uwielbiam, ale tylko na słodko. Wersja z gulaszem mięsnym mogłaby dla mnie nie istnieć, a kluski polane słodką śmietanką z owocami mogłabym jeść przynajmniej raz w tygodniu i zawsze znalazłabym w brzuchu miejsce na chociaż jedną. Nieodzownie kojarzą mi się z dzieciństwem i przywołują miłe wspomnienia. Mimo, że moja rodzina też bardzo je lubi i jadamy je dość często, to robiłam je po raz pierwszy - są dostępne w prawie każdym sklepie spożywczym w mojej okolicy, więc zawsze szłam na łatwiznę. Teraz bardzo żałuję! Jedna firma robi naprawdę dobre pampuchy, ale i tak nawet nie umywają się do tych domowych. Domowe kluski wyszły niezwykle puszyste (co widać na drugim zdjęciu), lekkie i delikatne. Pięknie wyrosły, a niewielkie bułeczki w parowarze zamieniły się w ogromne kluchy (z trudem zjadłam dwie). Robi się je bardzo szybko i z ogólnodostępnych, niedrogich składników, więc od tej pory będą gościły na moim stole jeszcze częściej. Szczególnie latem w sezonie na pyszne, świeże owoce. Do szczęścia niewiele więcej mi potrzeba :)
PS: Jak mówi się na te kluski u Was w regionie - pampuchy, parowańce czy może po prostu bułeczki na parze?
Składniki na około 13-15 dużych klusek:
- 500 g mąki pszennej
- 50 g świeżych drożdży
- 2 łyżki cukru
- 2 jajka
- 250 ml mleka
- szczypta soli
- 25 g miękkiego masła
Po tym czasie odgazować ciasto, podzielić na części i uformować bułeczki. Przykryć wilgotną ściereczką i zostawić do ponownego wyrośnięcia na około 20-30 minut. Po tym czasie partiami wkładać bułeczki do parowaru i parować przez 10 minut. Podawać z sosem jagodowym:
- 500 ml kwaśnej śmietany 18%
- 200 g jagód
- 2-3 łyżki cukru
- 1/4 łyżeczki cynamonu
150 g jagód zasypać cukrem i cynamonem i rozgnieść widelcem. Wymieszać ze śmietaną i dodać resztę jagód (w całości). Sosem polewać ciepłe bułeczki.
Smacznego!

Nigdy nie jadłam, ja nie kluskowa dziewczyna jestem, moi chłopcy pewnie by zjedli, szczególnie ten starszy, ale nie zrobię, bo jak tak zachwalasz, to musiałabym często robić, a wystarczy mi juz rzeźbieia kopytek, lanych klusek, naleśników, pankejków i innych;)
OdpowiedzUsuńWyglądają pysznie, przepis jednak zapiszę, bo może, kiedyś sie zlituję i zrobię mu te piękne pampuchy;)
Pozdrawiam, miłego weekendu!
Ja nie lubię kopytek, klusek śląskich i innych podobnych tworów, ale kluski na parze uwielbiam - to w sumie bardziej bułeczki niż kluski :) Robi się je też podobnie do bułek, a Ty lubisz piec pieczywo, więc praca nad nimi jest dużo przyjemniejsza niż rzeźbienie kopytek :D
Usuńpiękny talerz.
OdpowiedzUsuńuwielbiam pampuchy, ale zawsze w mojej rodzinie jada się je na wytrawnie,
z sosem i mięsem zamiast ziemniaczków.
pysznie wyglądają z tym fioletowym sosikiem!
Talerz kupiłam około miesiąca temu w jednym z marketów za... 3 zł :)
UsuńMoja rodzina też lubi wersję wytrawną, ale ja, tak jak pisałam, zdecydowanie wolę wersję na słodko
Również je uwielbiam, zdecydowanie jest to dla mnie typowa domowa, polska potrawa, taki narodowy comfort food :) Dawno ich nie robiłam a jeszcze dłużej nie jadałam ich na słodko :) Narobiłaś mi strasznej ochoty!
OdpowiedzUsuńDokładnie, to taki nasz polski comfort food :) Zaraz obok racuszków i innych placków
UsuńPampuchy, ha ha ale fajna regionalna nazwa. Po naszemu to przeciez pyzy:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy serdecznie
Tapenda
W regionie łódzkim często mówi się na nie właśnie tak :D Nawet na etykietach w sklepach garmażeryjnych widnieje taka nazwa ;) Pyzy w Łodzi to z kolei okrągłe kluski ziemniaczane, z nadzieniem mięsnym albo bez
UsuńUwielbiam je! Zawsze Babcia przygotowywała je w soboty:) Zawsze je nazywała "kluchy na parze" ;)Miłego weekendu!
OdpowiedzUsuńuwielbiaaam!
OdpowiedzUsuńrobiłam ostatnio;)
uwielbiam! choć ja z kolei tylko na wytrawnie :)
OdpowiedzUsuńu mnie to Parzaki ;) robiłam wczoraj, z jagodami w środeczku, a ugotowane polałam jogurtem naturalnym i posypałam cukrem cynamonowym- geba w niebie ! :)
OdpowiedzUsuńParzaki - też fajna nazwa :) Z owocami w środku też są super - następnym razem zrobię wersję z nadzieniem. Może wiśniowym? :)
UsuńUwielbiam, choć dawno nie jadłam. Moja babcia nazywała je parowańcami. Jedliśmy je (ja i mój brat) maczając w śmietanie z cukrem.
OdpowiedzUsuńDługo ich nie jadłam, zrobiłam chyba 2 lata temu i odświeżyłam sobie ten smak. Wspaniałe, pyszne, na słodko oczywiście:)
Narobiłaś mi chęci :)
Pozdrawiam!
Takie świeżutkie, maczane w śmietanie z cukrem są boskie!
UsuńKoniecznie odśwież sobie to wspomnienie i zrób je w domu :)
O ty , ja miałam jutro dodać przepis , bo gościły u mnie we wtorek . : )
OdpowiedzUsuń