Razem z Domi postanowiłyśmy ponownie spotkać się podczas "wspólnego" pieczenia, tym razem w ramach organizowanej przez nią akcji, "W Malinowym Chruśniaku". Domi zaproponowała żebyśmy upiekły taratletki/kruche babeczki według jej pomysłu. Jako, że uwielbiam zarówno maliny, jak i bezy, nie mogłam odmówić i już kilka dni później na moim stole pojawił się jeden z najbardziej fotogenicznych deserów, jakie udało mi się do tej pory zrobić. Lekko zmodyfikowałam przepis, ale nie byłabym sobą gdybym tego nie zrobiła ;)
Babeczki wyglądają wprost rozkosznie i mają w sobie coś eleganckiego. W dodatku są przepyszne i ciężko się od nich oderwać - kruche, maślane ciasto kryje w sobie lekko kwaskowate nadzienie malinowe, a całość jest przykryta delikatną, słodką bezą. W mojej wersji beza została wzbogacona subtelną nutą lawendy, którą bardzo lubię w deserach - trzeba tylko uważać, żeby nie przesadzić z jej ilością, bo efekt będzie bardzo mydlany. Grunt to umiar! :)
Domi, dziękuję za kolejne wspólne pieczenie i wspaniały przepis!
.NEF.jpg)
Przepis dodaję do akcji W Malinowym Chruśniaku
Składniki na 12 tartaletek
(zmodyfikowany przeze mnie przepis Domi)
Kruche ciasto:
.NEF.jpg)
- 120 g zimnego masła
- 300 g mąki pszennej
- 4 żółtka
- 2 łyżki kwaśnej śmietany
- 6 łyżek cukru pudru
.NEF.jpg)
Nadzienie:
- 300 g malin
- 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
- 4 białka
- 7 łyżek cukru
- 1 łyżeczka cukru lawendowego (przepis tutaj)
Maliny rozgnieść widelcem i wymieszać z mąką ziemniaczaną oraz 1 łyżką cukru.
Białka ubić na sztywną, lśniącą pianę, pod koniec ubijania dodając 6 łyżek cukru i 1 łyżeczkę cukru lawendowego.
Na podpieczone spody wyłożyć maliny. Przykryć bezą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170C i piec przez 15 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 50C i suszyć bezę przez około 30-35 minut, aż będzie chrupiąca na zewnątrz i nie będzie surowa w środku. Wyjąc z piekarnika, lekko ostudzić i bardzo delikatnie wyjąć babeczki z foremek.
Smacznego!
Przepis chciałabym dodać do akcji "Kuchnia 24/7", jako deser/podwieczorek, czyli czwarty posiłek. Polecam spożywać go w okolicach godziny 17. Tartaletki świetnie nadają się na deser - są małe, fikuśne i znajdzie się na nie miejsce nawet po sycącym obiedzie. Ich dodatkowym atutem jest użycie sezonowych owoców.
Białka ubić na sztywną, lśniącą pianę, pod koniec ubijania dodając 6 łyżek cukru i 1 łyżeczkę cukru lawendowego.
Na podpieczone spody wyłożyć maliny. Przykryć bezą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170C i piec przez 15 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 50C i suszyć bezę przez około 30-35 minut, aż będzie chrupiąca na zewnątrz i nie będzie surowa w środku. Wyjąc z piekarnika, lekko ostudzić i bardzo delikatnie wyjąć babeczki z foremek.
Smacznego!
Przepis chciałabym dodać do akcji "Kuchnia 24/7", jako deser/podwieczorek, czyli czwarty posiłek. Polecam spożywać go w okolicach godziny 17. Tartaletki świetnie nadają się na deser - są małe, fikuśne i znajdzie się na nie miejsce nawet po sycącym obiedzie. Ich dodatkowym atutem jest użycie sezonowych owoców.
.NEF.jpg)
bardzo dobry przepis, ta beza na tarteletce, super. cukier lawendowy?? gdzie to się kupuje? :)
OdpowiedzUsuńJutro na blogu będzie przepis na cukier lawendowy, bo najlepiej zrobić go samemu :)
UsuńWyglądają absolutnie przepięknie!
OdpowiedzUsuńCudowne połączenie smaków...maliny, beza i lawenda:-)
OdpowiedzUsuńNie mogę się nie zgodzić :)
Usuńpysznie... lekko, smakowicie :)
OdpowiedzUsuńA została Ci jeszcze jakaś do kawki na to poniedziałkowe, szare przedpołudnie? Jeśli tak, to proszę odłóż ja dla mnie :)
OdpowiedzUsuńNiestety nie, ale niedługo będę robiła je ponownie ;)
UsuńDziękuję Ci za wspólne pichcenie :) śliczne te babeczki!!
OdpowiedzUsuńJa też dziękuję, Domi :) Zawsze mi się z Tobą dobrze "pichci"
UsuńGenialna jestes. Piekne babeczki, dawno nie widzialam takich uroczych slodkosci. Pozdrawiam, Ola
OdpowiedzUsuńbardzo fajna propozycja. Kupne sie chowają :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy serdecznie
Tapenda
Pięknie kontastują ze sobą kolorki i aż chce się zjeść jedną. Obśliniłem monitor. Pzdr.
OdpowiedzUsuńBabeczki faktycznie ładnie wyglądają, właśnie przez te kolory :)
UsuńPysznośc, bardzo mi się podoba połączenie maliny i bezy, muszą być przesmaczne :)
OdpowiedzUsuńTak, lekko kwaskowate maliny i słodka beza to połączenie prawie idealne
UsuńŚliczne te babeczki, widziałam u Domi sama nie wiem które fajniejsze ;)
OdpowiedzUsuńHehe, dzięki :)
UsuńPiękne one są! :) Z malinami to extra pomysł.:)
OdpowiedzUsuńTak, myślę, że maliny pasują do nich najlepiej :) Chociaż z borówkami albo jagodami też byłyby dobre!
Usuńfajny poczatek tygodnia z taka sklodkoscia:)
OdpowiedzUsuńBardzo apetyczne te babeczki :)
OdpowiedzUsuńAle pysznie wyglądają, super beza :)
OdpowiedzUsuńFuchsia, zaglądam do Ciebie regularnie po łyk inspiracji, robisz cudowne zdjęcia i wiele z Twoich przepisów mam ochotę wypróbować natychmiast, dlatego nominowałam Cię do Versatile Blogger Award.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie,
Eliza