piątek, 19 października 2012

Marokańskie ciasto kokosowe


We wczorajszym wpisie wspominałam, że w Maroko bardzo smakowały mi słodkości. Pewnie dlatego, że wprost przepadam za słodyczami z orzechami, sezamem i bakaliami, a właśnie takie tam dominują. Co ciekawe, większość osób kojarzy Maroko głównie ze wszelkiego rodzaju ciasteczkami, a nie brakuje tam także różnych ciast i deserów. Z moich obserwacji wynika, że Marokańczycy na deser lubią jeść różne placki i naleśniki. Do najbardziej znanych należą M'semmen - drożdżowe, składane naleśniki z patelni (przepis na nie pojawi się na blogu już jutro!), Beghrir - małe drożdżowe placuszki z semoliny, z charakterystyczną bardzo "podziurkowaną" strukturą oraz Harcha - dość grube, słodkie placki z semoliny o nieco ziarnistej konsystencji Zarówno M'semmen, Beghrir, jak i Harcha miałam okazję spróbować w hotelu i o ile dwa pierwsze desery bardzo mi smakowały, to ten ostatni niestety nie przypadł mi do gustu. Poza plackami w Maroko je się także słodkie desery na bazie ryżu, np. Rozz bel Hleeb, który jest przyrządzany z dodatkiem wody z kwiatu pomarańczy. Zamiast ryżu czasami na stołach pojawia się couscous na słodko (Seffa), podawany z cynamonem, suszonymi śliwkami, rodzynkami, migdałami i kleksem śmietany. Koncepcja jest podobna do popularnego w Polsce ryżu z jabłkiem, cynamonem i śmietaną :)

Jeśli chodzi o ciasta, to w Maroko popularna jest słodka wersja pastilli, bardzo przypominająca baklavę i inne desery z ciasta phyllo, jedzone w krajach byłego Imperium Ottomańskiego. Jej nieodłącznym składnikiem jest miód i orzechy. Słodka pastilla jest niekiedy robiona z dodatkiem mleka i wtedy pojawia się w towarzystwie migdałów. Poza tym Marokańczycy bardzo lubią ciasta z daktylami, orzechami i kokosem, choć są one znacznie mniej popularne niż wymieniane wcześniej desery. Jako, że Maroko przez pewien czas było kolonią francuską, powodzeniem cieszą się tam także słodkości z wyraźnym francuskim rodowodem - w naszym hotelu nie brakowało magdalenek, makaroników, małych bezików, kruchych tart z owocami i kremem cukierniczym, profiterolków oraz wszelkiego rodzaju petits fours.

Słodkości serwowane w hotelu Royal Atlas & SPA

W hotelu jadłam także pyszne marokańskie ciasto kokosowe, które zasmakowało mi tak bardzo, że postanowiłam za wszelką cenę odtworzyć je w domu. Nie było to łatwe, bo nie miałam pojęcia jak nazywa się ten wypiek. Dopiero po przejrzeniu dziesiątek stron z przepisami na marokańskie słodkości znalazłam przepis, który wydawał się być tym czego szukałam. Okazało się, że ciasto jest niezwykle szybkie i  łatwe do zrobienia, a samo przygotowanie bardzo przypomina mi sposób robienia kokosanek. Z tą różnicą, że w tym przepisie wiórki kokosowe zalewa się sokiem pomarańczowym i odstawia do napęcznienia, dzięki czemu ciasto ma delikatny pomarańczowy aromat. Poza tym ciasto po upieczeniu odwraca się do góry nogami i naszym oczom ukazuje się słodka, delikatna, żółtkowa warstwa, która utworzyła się na dnie, a raczej wierzchu ciasta. To takie drobne czary-mary :)

Ciasto jest naprawdę przepyszne. Mocno kokosowe, lekko lepkie i bardzo wilgotne - smakuje tak jakby było nasączone jakimś syropem. Jest bardzo słodkie, ale nie jest to uciążliwa i drapiąca w gardło słodycz.

Bardzo polecam Wam ten przepis. Ciasto z kokosem i nutą pomarańczową wniesie do Waszego domu odrobinę egzotycznego słońca, nawet w pochmurny, szary dzień.

 
Składniki na tortownicę o średnicy 26-28 cm:
(lekko zmodyfikowany przepis z tej strony)
  • 200 g wiórków kokosowych
  • 200 ml soku pomarańczowego (100%)
  • 5 jajek, żółtka i białka oddzielnie
  • 200 g cukru trzcinowego
  • szczypta soli
  • 3 łyżki oleju słonecznikowego
  Wiórki kokosowe zalać sokiem i odstawić na 15 minut - w tym czasie powinny wchłonąć sok i napęcznieć. Do nasiąkniętych wiórków dodać żółtka i 150 g cukru. Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli, pod koniec ubijania dodając pozostałe 50 g cukru. Ubitą pianę z białek delikatnie wmieszać do masy kokosowej, najlepiej w 3-4 partiach.

Tortownicę nasmarować masłem i delikatnie przełożyć do niej ciasto. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na około 30-35 minut. Po wyjęciu z piekarnika, dać ciastu odpocząć przez około 30 minut. Po tym czasie obkroić tortownicę nożem, żeby oddzielić ciasto od jej brzegów, przykryć ją dużym talerzem, odwrócić całość do góry nogami i odpiąć boki formy. Góra ciasta powinna stać się jego spodem. Podawać po całkowitym wystudzeniu.

Smacznego!



Na koniec mam dla Was porcję uśmiechów:


Ja i dziewczyny. Zdjęcie zostało wykonane aparatem SAMSUNG Smart Foto WB850F, posiadającym funkcję przerabiania zdjęć, tak żeby wyglądały jak rysunki - w aparacie można nawet zobaczyć cały proces "rysowania" od konturów po wypełnienie. 

Jutro zapraszam Was po przepis na marokańskie "naleśniki" M'semmen, ciekawostki o tradycyjnym marokańskim śniadaniu i nieco o jedzeniu hotelowym!
 

8 komentarzy:

  1. Przepiękne zdjęcia i cudny przepis. Uwielbiam Twojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszę się na takie ciasto:) Nutka słodkości z Maroka przyda się w weekend:)

    OdpowiedzUsuń
  3. och, jakie pyszności.
    kokosowe ciasto muszę spróbować niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawy przepis - taki nie wymagający. Zapisany :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - ciasto jest naprawdę banalne w przygotowaniu

      Usuń
  5. jak sobie przyjemnie podróżujesz!
    ale ciasto meeega kuszące.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze
PS: Drogi Anonimie, proszę podpisz się imieniem albo nickiem!