środa, 1 maja 2013

Mąka i Woda - włoska pizza w sercu Warszawy


Zachęcona pozytywnymi recenzjami, pojawiającymi się w internecie i rekomendacjami moich warszawskich znajomych, przy okazji wizyty w stolicy postanowiłam odwiedzić Mąkę i Wodę - niedawno otwartą pizzerię przy ul. Chmielnej 13a. Przyznam, że znalezienie restauracji nie było łatwe. Lokal znajduje się w bramie i jeśli nie pamięta się konkretnego adresu, ze względu na kompletny brak jakichkolwiek reklam i oznakowania, ciężko do niego trafić. Gdy w końcu dotrze się na miejsce, wystrój restauracji okazuje się nie lada niespodzianką. Całość jest jasna, prosta, wręcz minimalistyczna, zdecydowanie bardziej przypominająca skandynawskie niż włoskie lokale



Sercem restauracji jest ogromny piec do wypiekania pizzy, sprowadzony prosto z Neapolu. Podobno jest on włączony 24h/dobę, w nocy utrzymując temperaturę 200C, a w dzień osiągając nawet 500C. Dzięki temu pizza jest do niego wsadzana jedynie na około 90 sekund. Czy to prawda? Nie mam pojęcia. Mąkę i Wodę odwiedziliśmy w "godzinach szczytu", w sobotni wieczór i na realizację zamówienia czekaliśmy około 30 minut. Jeśli właściciele lokalu deklarują, że pizza siedzi w piecu jedynie 90 sekund, to muszę przyznać, że serwis był dość wolny. 


Kolację zaczęliśmy od zamówienia dwóch przystawek - aranicini oraz salami mistiAranicini (2,5 zł/szt.) to małe kulki z szafranowego risotto, nadziewane mozzarellą di bufala, a następnie panierowane i smażone w głębokim tłuszczu. Mimo, że risotto było bardzo dobrze przyrządzone, całość była jak dla mnie zdecydowanie za słona. Półmisek wędlin (19 zł) składał się z trzech rodzajów mięs - dojrzewającego salami, specku i salami przypominającego mortadellę, a także koszyka pieczywa i miseczki z oliwą. Wszystkie wędliny były smaczne,a  porcja była wystarczająco duża jak na przystawkę. 
Jako dania główne zamówiliśmy dwie pizze, jedną z klasycznym sosem z pomidorów San Marzano, a drugą w wersji bianche. Poza pizzą w menu znajdują się także różne pasty (np. tagliatelle z ragu z kaczki i oliwkami za 26 zł) i sałatki (np. insalate di mare za 23 zł) . 

Po około 30 minutach oczekiwania, na naszym stoliku w końcu pojawiły się dwie pizze. Jakież było moje zaskoczenie, gdy na swojej pizzy formaggi, na której powinny znajdować się cztery różne rodzaje sera (mozzarella di bufala, taleggio, domowa ricotta i parmezan), zobaczyłam całą masę innych dodatków - szpinak, pancettę, czerwoną cebulę, czosnek. Zdziwiona, poprosiłam kelnerkę o podejście do stolika. Okazało się, że pani się pomyliła i zamiast pizzy formaggi, zamówiła dla mnie pizzę bianca. Tłumaczyła się tym, że pracuje od niedawna i jeszcze wszystkiego nie ogarnia (?!?!). Dodała jeszcze, że chętnie wymieni mi pizzę na inną, ale będę musiała czekać na nią kolejne 30 minut. Cóż, na coś takiego nie mogłam sobie pozwolić, tym bardziej, że oczekując na pojawienie się dań głównych, spędziliśmy dobre pół godziny i mój towarzysz musiałby jeść swoją pizzę w samotności, a następnie patrzeć, jak ja zajadam się swoją. Pani wzruszyła więc ramionami i odeszła, nie przepraszając ani nie proponując żadnej rekompensaty (np. kawy albo deseru). Nie chciałam psuć sobie miłego wieczoru i odpuściłam sobie rozmowę z managerem. Na szczęscie pizza bianca (30 zł) okazała się bardzo smaczna i zjadłam ją z przyjemnością. Szczególnie przypadło mi do gustu cienkie, chrupiące ciasto i delikatny, lekko czosnkowy, biały sos z dodatkiem mozzarelli z mleka bawolego. Do złudzenia przypominała mi pizze bianche, którymi zajadałam się w słonecznej Italii, co jest chyba najlepszą rekomendacją.
Pizza diavola (30 zł) mojego towarzysza była jeszcze lepsza od tej, którą zamówiłam ja. Pewnie dlatego, że bardzo lubię pizzę z pikantnymi dodatkami, a na tej znajdowało się bardzo dużo ostrego salami i płatki chilli. Wędzona mozzarella di bufala nadała pizzy ciekawego akcentu smakowego. Jeśli kiedyś wrócę do Mąki i Wody, na pewno chętnie zdecyduję się na właśnie tę pozycję. Mój towarzysz, który w swoim życiu jadł pizzę w wielu krajach na całym świecie, stwierdził, że ta zdecydowanie plasuje się w czołówce i najbliżej jej do włoskiego pierwowzoru. 

Podsumowanie:

Mąka i Woda to przyjemny, aczkolwiek bardzo zatłoczony lokal w samym centrum Warszawy. Restauracja szczyci się oryginalną, włoską pizzą, wypiekaną w opalanym drewnem piecu, sprowadzonym z Neapolu. O sukcesie pizzy z pewnością decyduje ciasto, które jest dokładnie takie jak być powinno - cienkie i lekko chrupiące, bez nadmuchanych, suchych brzegów, którymi często na siłę uszczęśliwiają nas polskie pizzerie. Niewątpliwą zaletą są także dobre jakościowo dodatki -  świetna mozzarella di bufala, smaczne salami i pancetta  i aromatyczne pomidory San Marzano. Co bardzo ważne, pizze są w naprawdę dobrych cenach. Ba, powiedziałabym, że jak na warszawskie warunki, są wręcz tanie. Po zjedzeniu dużej pizzy, nie miałam już w brzuchu miejsca na deser, ale na pewno kiedyś spróbuję karmelowego budyniu z solą morską (13 zł) albo ciasta na bazie oliwy z oliwek z orzechami laskowymi i bita śmietaną (12 zł).

Niestety ogólne wrażenie, które wynosi się z tej restauracji psuje jakość serwisu. Tłumaczenie pomyłki w  realizacji zamówienia tym, że ktoś jest nowy i niedoświadczony, wydaje mi się mocno naciągane. O braku profesjonalizmu obsługi świadczy także bardzo niezdarne otwieranie i nalewanie wina, tłuczenie szklanek i nieznajomość menu. Szkoda, że w restauracji serwującej tak dobre jedzenie, bazujące na oryginalnych i dobrych jakościowo produktach, ktoś zdecydował się na zatrudnienie kelnerek "z łapanki"...

Nazwa restauracji: Mąka i Woda
Adres: ul. Chmielna 13a, Warszawa
Cena przystawek: 2,5 - 19 zł
Cena pizzy: 22 - 35 zł
Cena deserów: 9 - 12 zł
Karta win: krótka, ale zawierająca wina w przystępnych cenach 
Jedzenie: 7,5/10
Serwis: 5/10
Wystrój: 8/10
Stosunek jakości jedzenia do cen: 10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze
PS: Drogi Anonimie, proszę podpisz się imieniem albo nickiem!