Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam unoszący się w powietrzu zapach domowego chleba. Absolutnie hipnotyzujący. Momentalnie pobudzający łaknienie. Wywołujący uśmiech na twarzy po ponownym odkryciu prostych przyjemności, takich jak jedzenie kromki lekko ciepłego chleba, grubo posmarowanego masłem...
Uwielbiam też zagniatać ciasto. Czuć jak ta rzadka, oblepiająca palce masa powoli gęstnieje, a potem staje się gładka i sprężysta. Taką sprężystą lubię najbardziej. Przerzucanie jej z ręki do ręki przypomina mi zabawę barwnymi sprężynkami, które były popularne za czasów mojego dzieciństwa. Albo maltretowanie mącznych gniotków. W końcu od dawna wiadomo, że nie ma lepszego sposobu na wyżycie się i pozbycie wszelkich frustracji niż zagniatanie ciasta :) Efektem ostatniego wyżywania się jest przepyszny polski chleb na zakwasie.
Chleb z tego przepisu jest wspaniały - lekko wilgotny i sprężysty, z charakterystycznymi drobnymi dziurkami w miąższu i chrupiącą skórką. Długo zachowuje świeżość - o ile uda Wam się to sprawdzić, bo gwarantuję, że zostanie bardzo szybko zjedzony :)
Bochenek powinien wyrastać w specjalnym koszu do chleba, ale nie przejmujcie się, jeśli takowego nie posiadacie - mój wyrastał w owalnym koszu wiklinowym, wyłożonym lnianą ściereczką. Jeśli obficie oprószycie ściereczkę mąką, ciasto nie będzie się przyklejało i nie sprawi żadnych problemów przy przekładaniu na blachę.
Składniki:
(przepis Tatter)
200g zakwasu żytniego
550g mąki pszennej chlebowej
50g mąki pszennej razowej
1 łyżeczka słodu (zastąpiłam miodem)
1 płaska łyżka soli
300g letniej wody
1/4 łyżeczki świeżych drożdży
Wszystkie składniki wymieszać w dużej misce. Zagnieść gładkie i sprężyste ciasto - powinno się je wyrabiać około 10 minut. Zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, misce przykrytej lnianą ściereczką na około 2-2.5 godziny. W tym czasie należy złożyć chleb 2-3 razy.
Ukształtować owalny bochenek. Umieścić go w koszu na kolejną godzinę. Wyjąć z kosza na mocno oprószoną mąką blachę. Delikatnie naciąć na bokach i oprószyć na wierzchu mąką. Wstawić do nagrzanego do 260C piekarnika i piec z parą* przez 10 minut, a potem obniżyć temperaturę do 230C i piec kolejne 20-25 minut. W połowie pieczenia obrócić bochenek, żeby był równomiernie dopieczony.
Studzić na kratce.
Smacznego!
*ja ustawiam keksówkę z wrzącą wodą na dnie piekarnika
(przepis Tatter)
200g zakwasu żytniego
550g mąki pszennej chlebowej
50g mąki pszennej razowej
1 łyżeczka słodu (zastąpiłam miodem)
1 płaska łyżka soli
300g letniej wody
1/4 łyżeczki świeżych drożdży
Wszystkie składniki wymieszać w dużej misce. Zagnieść gładkie i sprężyste ciasto - powinno się je wyrabiać około 10 minut. Zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, misce przykrytej lnianą ściereczką na około 2-2.5 godziny. W tym czasie należy złożyć chleb 2-3 razy.
Ukształtować owalny bochenek. Umieścić go w koszu na kolejną godzinę. Wyjąć z kosza na mocno oprószoną mąką blachę. Delikatnie naciąć na bokach i oprószyć na wierzchu mąką. Wstawić do nagrzanego do 260C piekarnika i piec z parą* przez 10 minut, a potem obniżyć temperaturę do 230C i piec kolejne 20-25 minut. W połowie pieczenia obrócić bochenek, żeby był równomiernie dopieczony.
Studzić na kratce.
Smacznego!
*ja ustawiam keksówkę z wrzącą wodą na dnie piekarnika
o tak, on jest pyszny
OdpowiedzUsuńPiękny chleb. Jak z piekarni (tylko lepszy:))
OdpowiedzUsuńCudowny:)
OdpowiedzUsuńOj wygląda wspaniale:) mój właśnie stoi przy kaloryferze i podwaja obętość....a ze dzis będzie mój debiut z formowanymi zakwasowcami to aż sie boję:) ...no i mój będzie wyrastał w durszlaku:) pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuńbardzo kocham piec chleb, ale gdy weny brak wybieram drożdżówkę by choć trochę poczuć ten piękny zapach :)
OdpowiedzUsuńTwój jest cudny!
Ania: pewnie, że lepszy niż z piekarni ;)
OdpowiedzUsuńWiosenka & Nina: Dziękuję :)
Jolanta Szyndlarewicz: Ja też się bałam, że się rozleje w piekarniku i wyjdzie z niego placek, ale całkiem niesłusznie! Powodzenia :)
Virdidianka: Drożdżówki -mmm!
Uwielbiam chleb z takimi "dziurami" i mączna skórką!
OdpowiedzUsuńAleż pięknie wygląda! Choć pewnie na chrupiącą piętkę z masłem już się nie załapię ...Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńPiękny ten chlebek!:)
OdpowiedzUsuńChlebek niczego sobie,zwlaszcza jego wnetrze mi sie podoba,musi byc pyszny,bo na zakwasie
OdpowiedzUsuńa polskie chleby jak wiadomo.. najpyszniejsze!
OdpowiedzUsuńPysznych i szczesliwych Walentynek! ;):):)
OdpowiedzUsuń