To ciasto jest jednym z moich kulinarnych wspomnień z dzieciństwa, bo zawsze przygotowywała je moja babcia (nadal je robi od czasu do czasu :)). Mimo, że w internecie zazwyczaj figuruje pod nazwą "chatka baby jagi", u mnie w domu zawsze mówiło się na nie "psia buda". Nie mam zielonego pojęcia dlaczego, szczególnie, że podczas gdy pierwsza nazwa ma sens (chodzi chyba o słodką chatkę wiedźmy z bajki o Jasiu i Małgosi), pochodzenie drugiej jest nieznane (może chodzi o kształt ciasta?) i nawet babcia nie wie skąd się wzięła.
Kiedy byłam dzieckiem, chatka babci mi smakowała i z chęcią pochłaniałam kolejne kawałki, ale zawsze mi w niej czegoś brakowało. Kiedy ostatnio postanowiłam sama zmierzyć się z tym ciastem i zrobiłam je po swojemu, odkryłam czego brakowało mi w babcinej wersji - kremowej, delikatnej konsystencji sera, bo jej masa zawsze była bardziej zbita. Poza tym pominęłam nieśmiertelny aromat arakowy, który często pojawia się w babcinych ciastach, rodzynki wymieniłam na suszoną żurawinę i zrezygnowałam z drugiej warstwy herbatników między jasną i ciemną masą, dzięki czemu ciasto jest jeszcze delikatniejsze.
Polecam Wam zbudować swoją chatkę/budę ;) Ciasto jest przepyszne, rozpływające się w ustach i bardzo łatwe w przygotowaniu. Nie wymaga pieczenia i mimo, że zajmuje sporo miejsca w lodówce, znika z niej tak szybko, że nie jest to dużym problemem ;)
Składniki:
- 24 herbatniki
- 500 g sera do sernika o wysokiej zwartości tłuszczu (polecam Wam "Twój Smak" albo President)
- 100 g miękkiego masła
- 2 żółtka
- 4 łyżki cukru pudru
- 16 g cukru waniliowego
- 1 łyżka kakao (gorzkiego, bez cukru)
- kilka kropel aromatu waniliowego / ekstraktu z wanilli
- garść suszonej żurawiny
- wiórki kokosowe
- 3 łyżki masła
- 2 łyżki cukru
- 3 łyżki mleka
- 3 łyżki kakao (gorzkiego, bez cukru)
Ser utrzeć z żółtkami, cukrem waniliowym i masłem. Podzielić na dwie części. Do jednej części dodać łyżkę kakao, a do drugiej ekstrakt z wanilii.
Z herbatników ułożyć na folii aluminiowej prostokąt (3x8). Na herbatniki wyłożyć ciemną masę, starając się nie przesuwać herbatników. Wyrównać. Przykryć jasną masą. Na środku jasnej masy ułożyć pasek z żurawin - po dwie obok siebie, wzdłuż całego prostokąta. Złożyć ciasto, delikatnie podnosząc brzegi folii i dociskając herbatniki do siebie, formując trójkątną chatkę.
Polać polewą i posypać wiórkami kokosowymi. Poczekać 10 minut, aż polewa lekko zastygnie, zawinąć w folię i odstawić do lodówki na minimum 4h, a najlepiej na całą noc - herbatniki muszę zmięknąć.
Smacznego!



To na pewno chatka baby jagi, bo ciacho jest czarujące :-)
OdpowiedzUsuńA skosztowanie jednego kęsa bardzo niebezpieczne - grozi przejedzeniem i chatkowym nałogiem, co potem może doprowadzić do otyłości ;)
Usuńurocza piramidka! strasznie mi się zawsze podobały te domki.
OdpowiedzUsuńMyslę,że może chodzić o kształt - dlatego psia buda ;).
OdpowiedzUsuńJednak chatka Baby Jagi chyba ma większą rację byu, przecież to do takiej słodkiej chaty trafili Jaś i Małgosia. ;)
Niemniej Twoja chatka czy budka wyglada znakomicie i jestem pewna,że swietnie smakuje. Ja jeszcze nie jadłam.
Dobrze,że pozbyłaś się aromatu arakowego, nie wiem,skąd miłość do tego aromatu w wypiekach naszych babć (może innego nie było?).
Pozdrawiam serdecznie :)
Też stawiam, że chodzi o kształt :)
UsuńAle do mnie też bardziej trafia nazwa nawiązująca do bajki.
A co do aromatu - możesz mieć rację. Moja babcia dodaje go nawet do szarlotki i kruchego ciasta...
Jak zwał tak zwał, ja bym zjadła:) Wygląda wspaniale:)
OdpowiedzUsuńDokładnie! Nie ważne jak nazwiemy to ciasto, ważne, że jest smaczne :)
Usuńpiękny namiocik i na pewno bardzo smaczny :)
OdpowiedzUsuńBardzo smaczny, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że ciasto jest zrobione z najprostszych składników :)
UsuńHihi, też dzisiaj wstawiłam przepis na ten sernik :)
OdpowiedzUsuńFajnie u Ciebie wygląda, zwłaszcza z tą żurawiną, a u nas robi się go całkiem inaczej i inną też ma nazwę ;)
mogłabym się zaopiekować taką chatką ;)
OdpowiedzUsuńMam słabość do starszych przepisow, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Nie słyszałam nawet o chatce czy budzie, ale zrobię takie ciasto z sentymentu :)
OdpowiedzUsuńJa też mam słabość do takich przepisów i zawsze z przyjemnością odtwarzam je w domu. Mam nadzieję, że moja chatka Ci posmakuje :)
Usuńrobiłam kiedys faktycznie pyszne ciasto. Czy wy się z Domi dzisiaj zgadałyście:)?
OdpowiedzUsuńNie :) To po prostu miły zbieg okoliczności :)
UsuńJa w dzieciństwie go nie jadłam, zrobiłam całkiem niedawno...i polubiłam, i to jak :-)
OdpowiedzUsuńAle aromatu arakowego w życiu się nie pozbędę, daje niesamowity smak :D
Ja jakoś nie przepadam za aromatem arakowym i nawet nie wiem czemu :) Z aromatów akceptuję tylko waniliowy i migdałowy. Nawet rumowy odpada.
Usuńja tez go pamietam z dziecinstwa:) i cale wieki go nie robilam:)
OdpowiedzUsuńprzebój lat 80- tych. pozdrawiamy Tapenda
OdpowiedzUsuńBardzo możliwe. Ja pamiętam go głównie z lat 90-tych :)
UsuńZdecydowanie psia buda. Baby jagi nie robią takich rzeczy :)
OdpowiedzUsuńJa jako baba starej daty kojarzę je też z latami 80-tymi, ale to znaczy, że przynajmniej dwie dekady utrzymywał się na fali :) Klasyk jednym słowem. Pozdrowienia
u mnie mówi się na to ciasto "chatka puchatka"
OdpowiedzUsuńw skladnikach na ciasto nie ma podanej ilosci mleka ktore potem trzeba podgrzac z maslem i cukrem... ile dac bo juz wszystkie skladniki czekaja...
OdpowiedzUsuńWitaj, w przepisie jest napisane, ze trzeba dodac 3 lyzki mleka. I sa to skladniki polewy, nie ciasta :) pozdrawiam i mam nadzieje, ze ciasto sie udalo
UsuńRozumiem, że żółtka w serze są surowe, tak?
OdpowiedzUsuń