Kremowy, mazisty, delikatny, pyszny - tak można w skrócie opisać ten sernik. Przepis na ten sernik na zimno, stworzyłam, kiedy zaczynałam pracę w pewnej brytyjskiej restauracji w Polsce, wzorując się na smaku i konsystencji słodkości serwowanych na Wsypach i dopasowując całość do lokalnych realiów (np. zamieniając popularny w Anglii serek Philadelphia na mielony twaróg). W niczym nie przypomina ciast na zimno z serkami homogenizowanymi i/lub galaretkami w masie. Jest znacznie delikatniejszy i bardziej kremowy, bo w dużej mierze usztywnia go biała czekolada, a część sera jest zastąpiona ubitą śmietanką kremówką. Słodycz czekolady neutralizuje lekka kwaskowatość cytryny, a całości dopełnia musowa galaretka truskawkowa na agarze. Jeśli podacie go z dodatkowym sosem (np. owocowym albo czekoladowym), świeżą miętą i owocami, sernik zamieni się w elegancki deser, którego nie powstydziłaby się nie jedna restauracja, nawet brytyjska... ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta bez pieczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta bez pieczenia. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 lipca 2013
środa, 6 lutego 2013
Intensywnie czekoladowa tarta (walentynkowa)
Ostatnio mam problemy z piekarnikiem, wiec na moim stole co raz czesciej pojawiaja sie desery, ktore nie wymagaja pieczenia. Ta tarta to jeden z moich faworytow. Masa jest intensywnie czekoladowa i kremowa. Rownoczesnie dzieki dodatkowi ubitej piany z bialek konsystencja masy nieco przypomina mus. Calosc jest jednak ciezsza i bardziej kleista niz tradycyjne musy, co wedlug mnie jest jej zaleta. Smak ciasta w duzej mierze zalezy od jakosci uzytej czekolady. Decydujac sie na przygotowanie tej tarty, najlepiej zainwestowac w dobra, gorzka czekolade o 70- i 80% zawartosci kakao.
Tarte mozna podawac jako samodzielny deser albo w towarzystwie swiezych owocow, np. malin, truskawek, czy porzeczek. Jako, ze czekolada podobno jest afrodyzjakiem, polecam Wam przygotowac te tarte dla ukochanej osoby na Walentynki albo... tak po prostu, bo w koncu kazdy dzien spedzony razem jest wyjatkowy :)
sobota, 2 lutego 2013
Sernik na zimno z lemon curd
Mimo, ze na moim blogu znajduje sie juz wiele przepisow na serniki, ten jest absolutnie wyjatkowy. Wyglada dosc niepozornie, ale juz po pierwszym kesie mozna zrozumiec, co urzeklo mnie w nim tak bardzo. Kremowa, wrecz rozplywajaca sie w ustach masa o mocno cytrynowym smaku, spod z ciasteczek Speculoos i swieze maliny na wierzchu sprawiaja, ze jeden kawalek tego sernika to zdecydowanie za malo. Masa z dodatkiem mascarpone i smietanki kremowki jest kompletnie inna od tej w tradycyjnych sernikach na zimno z dodatkiem galaretek/zelatyny albo zmielonego twarogu. Mysle, ze z powodzeniem mozna by przelozyc nia tort. Ciasto jest naprawde szybkie w przygotowaniu, a jesli lemon curd przygotujecie odpowiednio wczesniej, to nie zajmie Wam to wiecej niz 20 minut.
O tej porze roku w Polsce niestety nie mozna dostac swiezyc malin, ale nie martwcie sie - bez nich sernik rowniez bedzie pyszny. Wierzch mozecie udekorowac starta czekolada albo plasterkami kandyzowanych cytryn.
Bardzo polecam!
niedziela, 14 października 2012
Sernik różany z musem truskawkowym
Dzisiaj mam dla Was mały przedsmak relacji z Maroka, która rusza na moim blogu już jutro, czyli pyszny sernik na zimno z białą czekoladą, musem truskawkowym i wodą różaną. Oczywiście sernik nie jest typowo marokańskim deserem, ale pachnie tak obłędnie, że momentalnie przywołuje wspomnienia z tego pełnego kolorów i aromatów kraju. W regionie El Kelaa M'Gouna, potocznie zwanym "Doliną Róż", uprawia się różę stulistną oraz damasceńską. W maju, zaraz po "żniwach", róże mają w Maroku swoje własne święto - Kelaa-des-Mgouna, podczas którego miasta w Dolinie Róż przemierzają udekorowane kwiatami pochody i wybierana jest Królowa Róż. Podobno zapach tych kwiatów chroni ludzi przed złymi duchami i nieszczęściami. Prawda, czy nie, jedno jest pewne - desery z dodatkiem wody różanej potrafią uszczęśliwić, zahipnotyzować i wywołać uśmiech na twarzy.
Moja dzisiejsza propozycja to jeden z najlepszych serników na zimno, jakie udało mi się zrobić. Bardzo kremowa, rozpływająca się w ustach masa z delikatną nutą waniliowo-różaną jest przykryta lekko kwaskowatym musem (w formie galaretki) truskawkowo-różanym. Aromat różany jest wyczuwalny, ale nie jest przytłaczający. Dodając do ciast tak intensywne w smaku i zapachu olejki, pamiętajcie, żeby zachować umiar, bo inaczej całość będzie miała nieco mydlany, perfumowany posmak.
Żałuję tylko, że w Polsce tak ciężko kupić dobrej jakości wodę różaną. Większość dostępnych na rynku wód ma dodatek alkoholu i sztucznych aromatów, przez co pachnie bardziej jak perfumy niż naturalny olejek. W Maroko za dużą butelkę w 100% naturalnej wody różanej zapłaciłam tylko 8 Euro. W domu mam także małą buteleczkę wody różanej kupionej w Anglii za niewiele niższą kwotę i powiem Wam, że różnica jest ogromna. Marokańska woda jest subtelniejsza w smaku i trzeba dodać jej o wiele więcej, żeby uzyskać pożądany różany aromat w deserze. Jest to jednak ogromna zaleta, bo ciężko przedobrzyć i deser smakuje "naturalnie". Po dodaniu do deseru kilku kropel wody, którą kupiłam w Anglii, całość pachnie jak różane mydełko...
Składniki na tortownicę o średnicy 20 cm
Spód:
- 180 g ciastek digestive
- 60 g masła
Masa serowa:
- 500 g zmielonego twarogu
- 200 g białej czekolady
- 200 ml śmietanki kremówki 36%
- 1 łyżka żelatyny
- 1/8 szklanki gorącej wody
- 2 łyżki naturalnej wody różanej
Mus truskawkowy:
- 200 g truskawek (mogą być mrożone)
- 3 łyżki cukru
- 1,5-2 łyżki naturalnej wody różanej
- 2 łyżeczki żelatyny
Przygotowanie spodu: Ciastka zmielić w malaskerze i dodać do nich roztopione masło. Wymieszać, aż do połączenia się składników. Masą ciasteczkową wylepić dno tortownicy, dokładnie wyrównać i wstawić do lodówki na czas przygotowania reszty ciasta.
Przygotowanie masy serowej: Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej i odstawić do ostudzenia. Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie i lekko przestudzić. Ser zmiksować z białą czekoladą, wodą różaną i żelatyną. W osobnym naczyniu ubić na sztywno śmietankę kremówkę i delikatnie wmieszać do masy serowej. Masę serową wyłożyć na schłodzony spód i wstawić do lodówki, żeby stężała. Po około 2-3h na wierzch wylać mus truskawkowy.
Przygotowanie musu: Truskawki zmiksować blenderem na gładką masę. Przelać do rondelka, dodać cukier i podgrzewać, aż masa się zagotuje. Dodać żelatynę i wodę różaną, dokładnie wymieszać i odstawić do wystudzenia. Wystudzoną masę wylać na stężałą masę serową. Schłodzić w lodówce przez kilka godzin, a najlepiej przez całą noc.
Smacznego!
wtorek, 2 października 2012
Ptasia pianka z galaretką i owocami
Bardzo lubię kupne ptasie pianki, szczególnie niemieckiej firmy z fioletową krową, chociaż te polskiej firmy na "W" też zjadam ze smakiem. Dlatego kiedy zobaczyłam przepis na to ciasto, wiedziałam, że muszę je koniecznie zrobić i to jak najszybciej. Co więcej, jakiś czas temu zaopatrzyłam się w termometr kuchenny, więc była to świetna okazja by go przetestować. Ciasto wyszło smaczne, lekkie jak chmurka i bardzo delikatne. Po zjedzeniu wielkiego kawałka wcale nie czuje się go w brzuchu :) Całość przykrywa galaretka (u mnie wiśniowa) pełna pysznych owoców - ja dodałam borówki, ale możecie użyć także malin albo truskawek. Czy przypomina kupne mleczka? Hmm... i tak i nie. Masa jest równie lekka i napowietrzona jak w popularnych słodyczach. Niestety brakuje jej tej specyficznej "śmietankowości". To jednak niczego nie ujmuje ciastu, bo i tak jest dobre i znika w mgnieniu oka. Muszę się Wam jednak przyznać, że ciasto mnie nie zachwyciło - zjadłam je z dużym smakiem, ale nie będzie mi się śniło po nocach :) Domownikom bardzo smakowało.
Składniki na tortownicę o średnicy 26-28 cm
(przepis z bloga Moje Wypieki)
- 420 g cukru
- 220 ml wody
- 95 g masła w temperaturze pokojowej
- 8 białek z dużych jajek
- 25 g żelatyny
- 1 łyżeczka świeżo wyciśniętego soku z cytryny
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Na wierzch:
- 2 galaretki po 75 g każda (malinowe/wiśniowe/truskawkowe/porzeczkowe)
- 2,5 szklanki wody
- 300 g borówek/malin/truskawek
Do garnka wlać wodę i wsypać 360 g cukru. Postawić na palniku i podgrzewać, mieszając aż do rozpuszczenia się cukru, po czym natychmiast przestać mieszać. Podgrzewać aż syrop osiągnie temperaturę 120-130C. Natychmiast zdjąć z palnika.
W międzyczasie ubić 8 białek na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając 60 g cukru. Jak syrop będzie gotowy (syropu nie studzimy!), stopniowo wlewać go do białek, ciągle miksując. Dodać miękkie masło, ekstrakt z wanilii i sok z cytryny, nadal ubijając.
Gotową masę przelać do tortownicy. Schłodzić w lodówce przez kilka godzin, a gdy masa będzie gotowa, na wierzchu ułożyć owoce i wylać na nie tężejącą galaretkę - galaretki należy rozpuścić w 2,5 szklanki wrzącej wody. Schłodzić w lodówce do czasu gdy galaretka stężeje.
Smacznego!
sobota, 21 kwietnia 2012
Chatka baby jagi czy psia buda? :)
To ciasto jest jednym z moich kulinarnych wspomnień z dzieciństwa, bo zawsze przygotowywała je moja babcia (nadal je robi od czasu do czasu :)). Mimo, że w internecie zazwyczaj figuruje pod nazwą "chatka baby jagi", u mnie w domu zawsze mówiło się na nie "psia buda". Nie mam zielonego pojęcia dlaczego, szczególnie, że podczas gdy pierwsza nazwa ma sens (chodzi chyba o słodką chatkę wiedźmy z bajki o Jasiu i Małgosi), pochodzenie drugiej jest nieznane (może chodzi o kształt ciasta?) i nawet babcia nie wie skąd się wzięła.
Kiedy byłam dzieckiem, chatka babci mi smakowała i z chęcią pochłaniałam kolejne kawałki, ale zawsze mi w niej czegoś brakowało. Kiedy ostatnio postanowiłam sama zmierzyć się z tym ciastem i zrobiłam je po swojemu, odkryłam czego brakowało mi w babcinej wersji - kremowej, delikatnej konsystencji sera, bo jej masa zawsze była bardziej zbita. Poza tym pominęłam nieśmiertelny aromat arakowy, który często pojawia się w babcinych ciastach, rodzynki wymieniłam na suszoną żurawinę i zrezygnowałam z drugiej warstwy herbatników między jasną i ciemną masą, dzięki czemu ciasto jest jeszcze delikatniejsze.
Polecam Wam zbudować swoją chatkę/budę ;) Ciasto jest przepyszne, rozpływające się w ustach i bardzo łatwe w przygotowaniu. Nie wymaga pieczenia i mimo, że zajmuje sporo miejsca w lodówce, znika z niej tak szybko, że nie jest to dużym problemem ;)
Składniki:
- 24 herbatniki
- 500 g sera do sernika o wysokiej zwartości tłuszczu (polecam Wam "Twój Smak" albo President)
- 100 g miękkiego masła
- 2 żółtka
- 4 łyżki cukru pudru
- 16 g cukru waniliowego
- 1 łyżka kakao (gorzkiego, bez cukru)
- kilka kropel aromatu waniliowego / ekstraktu z wanilli
- garść suszonej żurawiny
- wiórki kokosowe
- 3 łyżki masła
- 2 łyżki cukru
- 3 łyżki mleka
- 3 łyżki kakao (gorzkiego, bez cukru)
Ser utrzeć z żółtkami, cukrem waniliowym i masłem. Podzielić na dwie części. Do jednej części dodać łyżkę kakao, a do drugiej ekstrakt z wanilii.
Z herbatników ułożyć na folii aluminiowej prostokąt (3x8). Na herbatniki wyłożyć ciemną masę, starając się nie przesuwać herbatników. Wyrównać. Przykryć jasną masą. Na środku jasnej masy ułożyć pasek z żurawin - po dwie obok siebie, wzdłuż całego prostokąta. Złożyć ciasto, delikatnie podnosząc brzegi folii i dociskając herbatniki do siebie, formując trójkątną chatkę.
Polać polewą i posypać wiórkami kokosowymi. Poczekać 10 minut, aż polewa lekko zastygnie, zawinąć w folię i odstawić do lodówki na minimum 4h, a najlepiej na całą noc - herbatniki muszę zmięknąć.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



