Te drożdżowe ślimaczki są świetną propozycją na letnie imprezy na świeżym powietrzu - pikniki, grille i garden party, a także na lunch, gdyż świetnie smakują na zimno (według mnie nawet lepiej niż na ciepło). Przygotowuje się je stosunkowo szybko, a nadzienie możecie dowolnie modyfikować, np. robiąc wersję wegetariańską z czerwoną papryką i cebulą.
Ślimaczki są bardzo aromatyczne dzięki dodatkowi domowej roboty pesto rosso. Tym razem postanowiłam poeksperymentować ze składnikami i poza świeżym pomidorem i suszonymi pomidorami z zalewy do pesto dodałam odrobinę ketchupu. Wiem, że dla niektórych to na pewno zbrodnia, ale według mnie pesto wyszło świetne - lekko słodkawe i aromatyczne, o przyjemnej konsystencji. Z podanych poniżej proporcji składników otrzymacie sporo pesto - do ślimaczków potrzeba tylko kilku łyżek, więc resztę możecie wykorzystać do innych dań - np. makaronu z pesto rosso i pomidorkami koktajlowymi, czy bruschetty z pesto, mozzarellą, pomidorem i bazylią.
Przepis dodaję do akcji Wielkie blogowe Pudliszkowanie
Składniki na 15 ślimaczków:
- 250 g mąki pszennej
- 10 g świeżych drożdży
- szczypta soli
- 1 łyżeczka cukru
- 50 g masła, roztopionego
- 150 ml mleka, ciepłego
- 3 łyżki pesto rosso (przepis poniżej)
- 100 g wędzonego boczku albo wędzonej kiełbasy, bardzo drobni pokrojonego
- garść liści świeżego szpinaku, poszatkowanego
- 80 g żółtego sera, startego na tarce/pokrojonego w drobną kostkę
Drożdże pokruszyć, zasypać cukrem i zalać 30 ml ciepłego mleka. Odstawić na 15 minut. Mąkę przesiać z solą. Dodać rozczyn z drożdży i resztę ciepłego mleka. Wyrabiać ciasto przez kilka minut. Następnie dodać roztopione masło i wyrabiać ciasto aż będzie gładkie, lśniące i elastyczne. Przykryć lnianą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 40 minut. Po tym czasie krótko wyrobić ciasto i rozwałkować (albo rozciągnąć rękoma) na prostokąt o wymiarach 20x30 cm (mniej więcej). Posmarować pesto rosso. I posypać mieszanką boczku, szpinaku i sera. Zwinąć wzdłuż dłuższego boku, formując roladę i zawinąć boki pod spód. Za pomocą ostrego nożna podzielić ciasto na 15 części. Ślimaczki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując kilkucentymetrową odległość między bułeczkami. Każdą bułeczkę lekko rozpłaszczyć dłonią. Przykryć i odstawić do napuszenia na 15 minut.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220C. Piec około 10-12 minut, aż ładnie się zarumienią. Studzić na kratce. Podawać lekko ciepłe albo w temperaturze pokojowej. Dobrze smakują też drugiego dnia.
Pesto rosso w wersji z ketchupem:
- 150 g suszonych pomidorów w zalewie
- 2 czubate łyżki łagodnego ketchupu Pudliszki
- 1 duży pomidor
- 50 g startego parmezanu
- 2 łyżki ricotty
- 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
- 3 łyżki posiekanych orzechów - włoskich/nerkowców/piniowych/migdałów/pekanów (ja polecam nerkowce albo włoskie)
- dwie łyżki liści świeżej bazylii
- oliwa z oliwek - około 100 ml
Orzechy uprażyć na patelni. Pomidora sparzyć i obrać ze skóry. Wszystkie składniki zmiksować, pod koniec dolewając oliwę - pesto powinno mieć kremową konsystencję.
Przełożyć do słoiczków i przechowywać w lodówce.
Smacznego!




Wspaniałe są te ślimaczki. Wytrawnych ślimaczków nie robiłam jeszcze. Bardzo apetyczne.
OdpowiedzUsuńA jaki kot piękny!
Pozdrawiam:)
Wypróbuj kiedyś wersję wytrawną. Świetnie smakują też z nadzieniem takim jak w pasztecikach - z kiszoną kapustą albo pieczarkami :)
UsuńKotka dziękuje :)
Od razu bym schrupała, wspaniałe! :)
OdpowiedzUsuńMnie długo nie trzeba namawiać na takie smaki! Biorę :)
OdpowiedzUsuńMnie również - zawsze skuszę się na takie dania :)
UsuńWedług mnie dodanie keczupu do czerwonego pesto to fajny pomysł. Lubię takie zabawy smakami. Zawijaski wyglądają bardzo smakowicie. Pozdrówka
OdpowiedzUsuńDzięki! Taka wersja pesto jest naprawdę przepyszna
Usuńo kurcze - zdecydowanie moje smaki :) Moge sie poczestowac ? :)
OdpowiedzUsuńProszę bardzo :)
UsuńPrzepyszne! Już czuję ich zapach;)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny przepis. Idealny na grilla, czy garden party. Z chęcią go wypróbuję w najbliższym czasie przy pierwszej okazji :)
OdpowiedzUsuńZ serdecznymi pozdrowieniami,
Edith
Oj... Boskie połączenie... rozpływam się <3
OdpowiedzUsuńFantastycznie wyglądają! uwielbiam takie cudeńka!
OdpowiedzUsuńPesto rosso z keczupem? Hmm... ciekawe :) Prawdziwi Włosi by mi łeb urwali, ale ja pesto robię na oleju rzepakowym - nie lubię w oliwie jej gorzkawego posmaku, a olej jest bezsmakowy.
OdpowiedzUsuńMyślę, że mnie też urwaliby głowę, ale czasami warto eksperymentować, szczególnie jeśli efekty są smaczne :) Ja lubię oliwę, ale wszystko oczywiście zależy od jej jakości - spotkałam się z oliwami, które były okropnie niesmaczne.
UsuńBardzo apetyczne!
OdpowiedzUsuń