wtorek, 3 lipca 2012

Pożegnanie z górami

Dzisiaj piszę post z dusznej, pochmurnej Łodzi. Góry zostały daleko i już za nimi tęsknie. Mimo, że cały dzień byłam dzisiaj w ruchu, to brakuje mi górskich wędrówek. W Zakopanem wszędzie miałam daleko i nawet w dni, w które robiłam sobie przerwę od wysokich gór, chodziłam przez praktycznie cały dzień i dystanse, które zaraz po przyjeździe wydawały się uciążliwie długie, pod koniec jakby stały się krótsze (Ile? 3 km? Rzut beretem!). 

Dzisiaj mam dla Was zdjęcia z mojej wyprawy na Kościelec trasą: Kuźnice-Boczań-Hala Gąsienicowa-Zielony Staw-Karb-Kościelec-Mały Kościelec-Czarny Staw Gąsienicowy-Dolina Jaworzynki-Kuźnice. Tego dnia było wyjątkowo upalnie i mimo, że w góry wyruszyłam już po 7:30 rano, temperatura ostro dała mi w kość (co zresztą teraz widać po moim czerwonym nosie i spalonych rękach ;)). Trasa jest dość długa (przewidziany czas na jej pokonanie to 7,5 h + przerwy, ja zmieściłam się w 7,5h już z wliczonymi przerwami) i czasami męcząca. Najtrudniejszym etapem jest oczywiście wejście na Kościelec, które momentami wymaga wspinaczki po skałkach i jest dość strome. Góra jest jednak do pokonania - wystarczy nie bać się przepaści i śmiało stawać na skałach (i powtarzać sobie, że już tak blisko...). Widoki ze szczytu są zdecydowanie warte całego wysiłku, który włożycie w jego zdobycie. Czarny Staw Gąsienicowy obserwowany z góry wygląda o wiele piękniej. Po męczącym podejściu na Kościelec, czeka Was jeszcze zejście, które momentami jest gorsze od wspinaczki. Ale nie martwcie się, potem wystarczy zejść z Małego Kościelca po kamiennych "schodkach" i można odpocząć przy Czarnym Stawie Gąsienicowym, z dumą patrząc z dołu na górę, którą właśnie się zdobyło ;)

Wycieczka była długa, więc i zdjęć jest wiele... :)

Droga na Halę Gąsienicową przez Boczań
 Zielony Staw (faktycznie był zielonkawy!)

Na ostatnim kolażu - podejście na Kościelec.



Widoki z Kościelca

Czarny Staw Gąsienicowy


Zmęczona, potargana, spalona słońcem, ale zadowolona :)

11 komentarzy:

  1. O rany, czyżbyś spaliła sobie skórę na głowie? Auć! Ale i tak zadroszczę wyprawy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Przez przypadek rano, wyjmując polar z plecaka, wyjęłam też czapkę. Potem chciałam ją założyć i nie było. Nadal boli!

      Usuń
  2. Piękne widoki i jednak wysokie części Tatr przebijają te popularne miejsca np. Giewont albo różne doliny.
    Serio są takie strome ścianki skalne na tej trasie? Aiiii...

    PS: Jaka Ty jesteś szczuplutka! Jak to możliwe skoro jesz te wszystkie pyszności z bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Tatry są urokliwe i piękne nawet w niższych partiach, ale jak wejdzie się nieco wyżej, to zapiera dech w piersiach.

      Hm...dużo się ruszam - nie potrafię wysiedzieć w miejscu i nawet, gdy jestem w domu, to cały dzień coś robię. Czasami biegam. Poza tym mimo, że jem wszystko, co prezentuję na blogu (dzień bez ciasta jest dniem straconym!), to zawsze wystarczy mi kawałek ciasta na spróbowanie i nie muszę od razu zjeść połowy blachy ;)

      Usuń
  3. Pięknie!
    Jak ja tam dawno nie byłam.
    Zazdroszczę!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja też stanowczo za długo nie byłam w Tatrach. Teraz nie dopuszczę do takiego zaniedbania :)

      Usuń
  4. Przepiękne zdjęcia, od razu chce się wyjechać!
    Jak mnie słuchy dochodzą to widzimy się we Wrocławiu więc liczę na spacer po Starówce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, widzimy się na finale konkursu :) A jeśli chodzi o spacer po Starówce, to jestem jak najbardziej na tak!

      Usuń
  5. Kochana, śliczne zdjęcia, wspaniała fotorelacja:).
    Droga przez Boczań jest cudna, przepiękne widoki.
    :)
    Pozdrowienia :)
    A ja nadal czekam na swój urlop, bo dopiero w sierpniu biorę.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze
PS: Drogi Anonimie, proszę podpisz się imieniem albo nickiem!