Bardzo lubię jeść czerwone mięsa i dobre sery z dodatkiem borówek albo żurawiny. Kiedy nie mam w spiżarni zapasów "konfitury" własnego wyrobu, sięgam po te sklepowe, które niestety kompletnie nie umywają się do przetworów zrobionych w domu - są przesłodzone, mają zbyt "galaretkowatą" konsystencję, a ilość owoców w całości można policzyć na palcach. Domowa jest zupełnie inna - słodka, ale nie przesłodzona, z delikatną nutą goryczki i wspaniałymi, widocznymi kawałkami owoców. Smakuje mi bardziej niż większość dżemów i mogłabym ją wyjadać łyżeczką prosto ze słoiczka :)
Jeśli tylko zobaczycie gdzieś brusznice, koniecznie je kupcie. Są niedrogie (500 g brusznic to naprawdę duża torebka, a w Łodzi zapłaciłam za nią nieco ponad 4 zł), a konfitura jest łatwa w przygotowaniu, bo szybko gęstnieje i nie potrzebuje żadnych sztucznych ulepszaczy (np. cukru żelującego) ani kilku dni powolnego gotowania.
Te borówki zrobiłam specjalnie do pewnego dania, na które przepis pojawi się na blogu już jutro. W ramach podpowiedzi zdradzę Wam tylko, że wszystko zostało zrobione w myśl zasady, że leśne zwierzęta na talerzu najlepiej "dogadują się" z owocami lasu. Jak myślicie, z czym połączyłam brusznice?
Składniki:
- 500 g borówki leśnej (brusznicy)
- 250-300 g cukru
- sok wyciśnięty z połowy cytryny
- 1/4 łyżeczki cynamonu
Borówki umyć i zasypać cukrem, wymieszać. Odstawić na 30-40 minut. Po tym czasie dodać cynamon i połowę soku z cytryny. Zagotować i zmniejszyć ogień. Gotować na małym ogniu przez około 30 minut. Po tym czasie dodać resztę soku z cytryny i gotować aż borówki zgęstnieją (powinno to zająć około 10 minut). Gorące borówki przełożyć do wyparzonych słoików, dobrze zakręcić, odstawić do góry dnem i owinąć ściereczką - w tej pozycji powinny stać aż ostygną. Gotowe! :)
Smacznego!
.NEF.jpg)
.NEF.jpg)
tak, tak, już trzeba te borówkę gromadzić na zimę:)
OdpowiedzUsuńSuper! :)
OdpowiedzUsuńMnie się marzy zrobienie w ten sposób żurawiny, nigdy sama jej nie robiłam.
Pozdrawiam:)
Majanko, żurawinę robi się dokładnie tak samo :) Robiłam w zeszłym roku i jest pyszna!
UsuńIdealny dodatek:)
OdpowiedzUsuńNominowałam Cie na moim blogu: http://kuchniazjadalnia.blogspot.com/2012/08/versatile-blogger-award.html
Dziękuje za nominację
Usuńja lubię sery z konfiturą, jest pysznie
OdpowiedzUsuńJa też. Szczególnie brie i oscypki
UsuńSarna? dzik?
OdpowiedzUsuńBingo - sarna :)
UsuńBardzo się cieszę, że nareszcie brusznica została tak rozpowszechniona :) Dawniej przepisy na nią znały tylko babcie, w mojej rodzinie od pokoleń tak się ją przyrządza do mięs i ciast drożdżowych, ale nie tylko. Całkiem niedawno zdradziłam ten przepis na blogu :) Cieszy mnie, że i Ty spróbowałaś.
OdpowiedzUsuńBon Appetit nie wydaje mi się żeby to był taki niespotykany dodatek. Borówka to raczej znany i od zawsze używany dodatek do mięs. W mojej rodzinie też był od zawsze (notabene robiony w identyczny sposób jak u Fuschi), u znajomych też zdarzało mi się jeść, a i w restauracjach często gości w menu.
UsuńMuszę się zgodzić z Kaczodajnią. Wydaje mi się, że brusznica zawsze była popularna, a przynajmniej w mojej rodzinie i wśród moich znajomych. Tym bardziej, że nawet duże firmy robiące dżemy mają ją w swojej ofercie, więc nawet jeśli ktoś jej nie robi sam, to dużo osób kupuje.
UsuńPrzepis też nie jest żadną tajemnicą, bo brusznicę przygotowuje się dokładnie tak samo jako inne przetwory z owoców i tak naprawdę można by ją zrobić "na oko". Ja borówkę robię od lat, więc nie spróbowałam jej dopiero teraz.... :) Jako, że przepis jest tak oczywisty i popularny, to miałam dylemat czy w ogóle go dodawać na bloga, ale dodaję, bo będzie użyta w jutrzejszym daniu.
Poza tym brusznica jest klasycznym dodatkiem w kuchni polskiej. Oczywiście tej prawdziwej, tradycyjnej. Więc magii ani oryginalności w tym nie ma :)
Bon Appetit - zerknęłam właśnie na Twój przepis. Ciekawy pomysł z dodatkiem jabłek, chętnie wypróbuję :) Ale polecam Ci zrezygnować z dodatku cukru żelującego i dodać sok z cytryny, który dzięki dużej zawartości pektyn w naturalny sposób zagęszcza przetwory.
UsuńCzekam na przepis. Borówkę znam tylko kupną, skoro taka mi smakuję, to domowa musi mieć wspaniały smak
OdpowiedzUsuńUwielbiam! Świetny słodko-kwaśny dodatek do mięs, a najbardziej lubię do pieczonej kaczki :)
OdpowiedzUsuńDo kaczki jest super, racja
Usuńtak... to wspaniały dodatek do mięs. Lubię lekką słodycz w wytrawnych potrawach
OdpowiedzUsuńA teraz przyznaj się. Serio zobaczyłaś borówkę w Łodzi?
OdpowiedzUsuńNa Górniaku mają mnóstwo :)
UsuńCzyli znowu Górniak. Dzięki, na szczęście tam będę. I to w tym tygodniu :)
UsuńWłaśnie mi się boróweczki gotują, dzięki za przepis :)
OdpowiedzUsuń