Uwielbiam dziczyznę i bardzo żałuję, że jej ceny w Polsce uniemożliwiają częstsze spożycie tego smacznego mięsa. Niestety żeby często jeść dziczyznę, to trzeba albo samemu polować na dziką zwierzynę albo być bardzo bogatym człowiekiem. Nie zaliczam się do żadnej z tych grup i czasami mam wrażenie, że bardziej prawdopodobne jest to, że kiedyś zacznę należeć się do tej pierwszej... :)
Sarnina jest nie tylko smacznym, ale bardzo zdrowym mięsem - chudym, pochodzącym od zwierząt, które żywią się "naturalnie" i nie są karmione modyfikowanymi paszami. Ma jednak bardzo specyficzną strukturę - jest nieco zbita i nieco sucha, ale ja bardzo lubię tę konsystencję. Żeby uniknąć nadmiernego wysuszenia się tego chudego mięsa, należy je przed pieczeniem/duszeniem naszpikować słoniną. Polecam Wam także kupowanie mrożonego mięsa. Dziczyzna, żeby była smaczna, musi dobrze skruszeć, a kupując świeże mięso nie mamy pewności jak długo mięso kruszało i w jakich warunkach. Z kolei kupując mrożoną dziczyznę taką pewność mamy, bo mięso kruszeje podczas przemrażania. Sarninę warto też uprzednio macerować, np. w maślance, dzięki czemu jest delikatniejsza.
Sarninę możecie przygotować w różnorodny sposób, oczywiście w zależności od tego jaką część zwierzaka macie pod ręką. Ja miałam pokaźną ilość udźca. Z udźca możecie przygotować gulasz albo dusić go w całości i później pokroić w plastry. Możecie go także upiec w całości w piekarniku albo przygotować soczyste steki. Przygotowując sarninę i inną dziczyznę, pamiętajcie, że leśne zwierzęta najlepiej "dogadują się" z owocami lasu - brusznicami, malinami, jagodami, grzybami, jeżynami, jałowcem, iglakami. Idąc tym tropem, swoją sarnę podałam z aromatycznym sosem winno-brusznicowym, doprawionym odrobiną cynamonu, jałowca i goździków. Smakowało wyśmienicie. Tak, wyśmienicie to odpowiednie słowo! Danie podałam z kopytkami i smacznymi, glazurowanymi marchewkami z odrobiną tymianku. Do pełni szczęścia potrzeba tylko lampki dobrego czerwonego wytrawnego wina.
Składniki:
- 1,3 kg udźca z sarny bez kości*
- 200 g słoniny
- sól i świeżo mielony pieprz
- 1 duża cebula
- 3 ząbki czosnku
- 1 duża marchew
- 1 seler korzeniowy
- 1 korzeń pietruszki
- pęczek natki pietruszki
- 1 por
- 4 ziarna ziela angielskiego
- 3 listki laurowe
- 2 szklanki bulionu
- 2 łyżki masła
- 1 łyżka mąki pszennej
- 1 szklanka czerwonego wytrawnego wina
- 8 kulek jałowca
- 2 goździki
- szczypta cynamonu
- 5-6 łyżek konfitury z brusznicy
- 2 łyżki cukru
- sól i świeżo mielony pieprz do smaku
Przemrożony udziec z sarny oczyścić z błonek, umyć i dokładnie wysuszyć. Naszpikować kawałkami słoniny (100g), pomagając sobie małym nożykiem albo wykałaczką. Natrzeć solą i pieprzem.
W głębokim rondlu rozgrzać łyżkę oleju i wrzucić pozostałą słoninę, pokrojoną w drobną kostkę. Kiedy tłuszcz będzie gorący, dodać mięso i obsmażyć z każdej strony. Wyjąć mięso z rondla i dodać cebulę i czosnek. Kiedy cebula się zeszkli, dodać startą na tarce marchew, pietruszkę i selera oraz pokrojonego w cienkie plasterki pora. Zalać bulionem i zagotować. Do bulionu włożyć mięso. Dodać ziele angielskie i liść laurowy. Przykryć i dusić na małym ogniu przez około 2h, aż mięso zmięknie. Kiedy mięso będzie miękkie, wyjąć je z bulionu i dać mu "odpocząć" przez 5-10 minut. Po tym czasie pokroić mięso na cienkie plastry i włożyć z powrotem do bulionu. Dusić jeszcze 15-20 minut. Po tym czasie wyjąć mięso i przełożyć je w ciepłe miejsce, np. do garnka żeliwnego.
Bulion dokładnie odcedzić na sitku. Do klarownego bulionu dodać wino, rozgnieciony w moździerzu jałowiec i goździki, cynamon i konfiturę z brusznicy. Zagotować. Na patelni roztopić dwie łyżki masła, dodać mąkę i zasmażyć razem do uzyskania złotego koloru. Zasmażkę dodać do gotującego się sosu i energicznie mieszać, przy pomocy rózgi, żeby nie zrobiły się grudki. Zmniejszyć ogień. Na suchej patelni zrobić karmel z 2 łyżek cukru i dodać go do sosu. Wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Dusić, aż sos się zredukuje i zgęstnieje.
Na talerzu układać plastry mięsa. Polewać je gorącym sosem. Podawać z ulubionymi dodatkami. Ja polecam kopytka/kluski śląskie i zasmażane buraczki albo glazurowane marchewki.
*mrożony udziec z sarny kupicie w halach Makro - jest w ładnych, dużych kawałkach i z polskich saren, co dla mnie jest ogromną zaletą. Idealnie nadaje się do wszelkiego rodzaju gulaszów i innych dań z dziczyzną. Polecam!
Przepis - własny, inspirowany przepisem Komarki z bloga Every Cake You Bake
.NEF-001.jpg)
Glazurowana marchewka:
Smacznego!
W głębokim rondlu rozgrzać łyżkę oleju i wrzucić pozostałą słoninę, pokrojoną w drobną kostkę. Kiedy tłuszcz będzie gorący, dodać mięso i obsmażyć z każdej strony. Wyjąć mięso z rondla i dodać cebulę i czosnek. Kiedy cebula się zeszkli, dodać startą na tarce marchew, pietruszkę i selera oraz pokrojonego w cienkie plasterki pora. Zalać bulionem i zagotować. Do bulionu włożyć mięso. Dodać ziele angielskie i liść laurowy. Przykryć i dusić na małym ogniu przez około 2h, aż mięso zmięknie. Kiedy mięso będzie miękkie, wyjąć je z bulionu i dać mu "odpocząć" przez 5-10 minut. Po tym czasie pokroić mięso na cienkie plastry i włożyć z powrotem do bulionu. Dusić jeszcze 15-20 minut. Po tym czasie wyjąć mięso i przełożyć je w ciepłe miejsce, np. do garnka żeliwnego.
Bulion dokładnie odcedzić na sitku. Do klarownego bulionu dodać wino, rozgnieciony w moździerzu jałowiec i goździki, cynamon i konfiturę z brusznicy. Zagotować. Na patelni roztopić dwie łyżki masła, dodać mąkę i zasmażyć razem do uzyskania złotego koloru. Zasmażkę dodać do gotującego się sosu i energicznie mieszać, przy pomocy rózgi, żeby nie zrobiły się grudki. Zmniejszyć ogień. Na suchej patelni zrobić karmel z 2 łyżek cukru i dodać go do sosu. Wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Dusić, aż sos się zredukuje i zgęstnieje.
Na talerzu układać plastry mięsa. Polewać je gorącym sosem. Podawać z ulubionymi dodatkami. Ja polecam kopytka/kluski śląskie i zasmażane buraczki albo glazurowane marchewki.
*mrożony udziec z sarny kupicie w halach Makro - jest w ładnych, dużych kawałkach i z polskich saren, co dla mnie jest ogromną zaletą. Idealnie nadaje się do wszelkiego rodzaju gulaszów i innych dań z dziczyzną. Polecam!
Przepis - własny, inspirowany przepisem Komarki z bloga Every Cake You Bake
.NEF-001.jpg)
Glazurowana marchewka:
- 300 g marchwi
- 4 czubate łyżki masła
- 1 łyżka cukru
- 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
- szczypta soli
- świeżo mielony pieprz
- odrobina wody
Smacznego!
.NEF-001.jpg)

Nigdy nie jadłam sarniny, ale chyba bym chciała skosztować.
OdpowiedzUsuńJadłam jedynie dzika jeśli chodzi o dziczyznę.
Lubisz mięso z dzika?
Tak, mięso z dzika również bardzo mi smakuje. Chociaż muszę przyznać, że mięso z sarny i jelenia jest według mnie lepsze :)
UsuńDroga Marto spóźnione ale szczere życzenia urodzinowe! dopiero dzisiaj wróciłam z urlopu i mam dostęp do sieci.Nominowałam Twojego bloga do Versatile Blogger Award! - widzę że też wzięłaś udział w zabawie:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco:)
Kinga, bardzo Ci dziękuję za życzenia i nominacje :) Pozdrawiam ciepło!
UsuńTak, tak, dziczyzna to dobra rzecz. Zwierzeta ganiają po lesie, trawe jedzą, upasione nie są. To przekałada się na kondycję tego, kto dziczyznę je. Nasi pra pra pra pra przodkowie mieli jej w brud,sami tez po lesie musieli się nabiegać, dlatego taką linie mieli :)
OdpowiedzUsuńNam pozostaje tania i tłusta wieprzowina :(
Pozdrawiamy serdecznie
Tapenda
Dokładnie. Dziczyzna jest zupełnie inna właśnie przez to, że zwierzęta żywią się "naturalnym" pokarmem. Nie to co na siłę pasione świnki...
UsuńSuper, bardzo wykwintne i orginalne danie
OdpowiedzUsuńChciałam poinformować że ten blog został przeze mnie nominowany do nagrody The Versatile Blogger Award!:)
OdpowiedzUsuńSzczegóły na: http://gryz-przyjemnosci.blogspot.com/2012/09/the-versatile-blogger-award.html
Do gotowania tego typu dań idealnym naczyniem jest kociołek http://www.meble-ogrodowe-sklep.pl/zestaw-kociolek-wegierski-pokrywka-trojnogu-inox-palenisko-p-1078.html Przyrządzona nad ogniskiem sarnina będzie smakować jeszcze lepiej :)
OdpowiedzUsuńNie do końca. Taki kociołek świetnie nadaje się do gulaszu z sarny, ale do tego typu mięsa (duszonego w całości w bulionie) nieco mniej. Nie mówiąc o sosie winno-borówkowym, którego przyrządzanie nad ogniskiem byłoby nieco karkołomne...
Usuń