poniedziałek, 5 grudnia 2011

Kasztanowy crème brûlée


Jeśli lubicie smak pieczonych kasztanów albo po prostu chcecie skosztować czegoś niepowtarzalnego, koniecznie wypróbujcie ten crème brûlée. Lekko orzechowe, słodkawe kasztany nadają kremowi niepowtarzalny smak, który można albo pokochać albo przejść obok niego zupełnie obojętnie. Ja należę do tych pierwszych, ale muszę przyznać, że kasztany najbardziej lubię same, prosto z piekarnika :) Polecam!

PS: Zdjęcia są dziś nie do końca takie jakbym chciała, ale bardzo się spieszyłam i to była jedyna okazja uwiecznienia tego kremu :)


Składniki na 4 porcje:
(przepis z bloga Belgia od kuchni)
2 żółtka
20g cukru*
300g gotowego purée albo kremu z kasztanów
300ml śmietanki 36%
4 łyżeczki ciemnego cukru albo cukru trzcinowego


*ja dałam 35g, bo moje purée z kasztanów było bardzo mało słodkie


Piekarnik nagrzać do 150C. Śmietankę podgrzać w rondelku. Żółtka utrzeć do białości z cukrem, a następnie powoli dolewać do nich gorącą śmietankę, cały czas mieszając. Dodać krem z kasztanów i wymieszać trzepaczką albo na najniższych obrotach miksera, aż składniki dokładnie się połączą. Masę przelać do ramekinów i wstawić w kąpieli wodnej do piekarnika. Piec 40 minut.
Po wyjęciu z piekarnika ostudzić i wstawić do lodówki na minimum 2h. Przed podaniem posypać brązowym cukrem i skarmelizować przy pomocy palnika albo wstawiając na najwyższy poziom w piekarniku w opcji grill (dosłownie na 30 sekund).

Smacznego!


6 komentarzy:

  1. Crème brûlée mogę jeść w każdej wersji, a najbardziej lubię ten skarmelizowany wierzch. Specjalnie do niego kupiłam palnik :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam sie z Bee: creme brulee w kazdej wersji smakuje oblednie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nigdy nie jadlam kasztanow. Nigdzie ich nawet nie widzialam w sprzedazy. Szkoda, bo creme brule lubie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybitnie apetycznie się skarmelizował ;))
    Palnikiem czy w piekarniku?

    OdpowiedzUsuń
  5. Bee - ja też najbardziej lubię ten skarmelizowany wierzch, ale niestety nie mam palnika :)

    Maggie - dokładnie!

    Anonimowy - ja swoje puree kupiła w Anglii, ale myślę, że w Polsce można poszukać w Piotrze i Pawle, Bomi albo Almie

    Belgia od kuchni - w piekarniku :) niestety nie mam palnika. Nie miałam też brązowego cukru, więc dodałam trzcinowy.

    OdpowiedzUsuń
  6. O, ale fajny pomysł! Chętnie bym skosztowała :)
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze
PS: Drogi Anonimie, proszę podpisz się imieniem albo nickiem!