Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naleśniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naleśniki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lipca 2013

Tort naleśnikowy z kremem czekoladowym i owocami

Dzisiejszy przepis to propozycja dla wszystkich naleśnikożerców  - tort naleśnikowy z kremem czekoladowym i owocami. To prawdziwa słodka rozpusta w najprostszym wydaniu. Nie ma potrzeby pieczenia biszkoptu ani żadnego innego ciasta. Wystarczy usmażyć naleśniki i układać je na stercie, smarując poszczególne warstwy kremem czekoladowym na bazie śmietanki kremówki i konfiturą owocową, a następnie posypać całość owocami sezonowymi. Tort jest tani i szybki w przygotowaniu, a efekt smakowy przerośnie Wasze oczekiwania i zachwyci nie jednego łasucha. Jedząc go, nie domyślicie się, że składa się z aż 30 warstw! 15 cienkich naleśników zostało przełożonych 12 warstwami kremu czekoladowego i 3 warstwami konfitury truskawkowej, która nieco ożywia smak tortu. Całość jest sycąca, ale nie zapychająca, bo wszystkie warstwy są cienkie i nie są przesłodzone. Bardzo polecam, szczególnie latem, gdy są dostępne pyszne, świeże owoce jagodowe.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Budyń. Rabarbar. Truskawki. Naleśniki.



Dziś mam dla Was pomysł na pyszne, letnie naleśniki, które możecie podać na śniadanie, słodki obiad albo deser. Nie wiem jak Wy, ale ja nigdy wcześniej nie jadłam naleśników z budyniem i myślę, że, w całej swojej prostocie, jest to naprawdę ciekawe połączenie, do którego będę często wracać. Poza budyniem naleśniki są nadziane lekko karmelizowanymi owocami, aromatyzowanymi odrobiną naturalnej wody różanej, która sprawia, że owoce nabierają zupełnie innego charakteru. Do tego dochodzi bita śmietana i mamy talerz pełen dobroci. Bardzo polecam!

piątek, 12 kwietnia 2013

Naleśniki - podstawowy przepis


Wielokrotnie dostałam od Was prośby, żeby na blogu zamieszczać także podstawowe przepisy, które mogą być bazą do przyrządzenia innych potraw. Według mnie to świetny pomysł, bo często to właśnie najprostsze i najbardziej oczywiste przepisy stanowią największy problem. Postanowiłam podzielić się z Wami swoim sposobem na otrzymanie cienkich, delikatnych i miękkich naleśników. Naleśniki z tego przepisu bardzo łatwo przewrócić na drugą stronę i nie rozwalają się podczas zwijania. Dla mnie to przepis idealny. W dodatku z 440 g mąki otrzymacie aż 26-30 sztuk. Dodajcie do środka trochę białego sera albo konfitury i będziecie mieli niedrogi, ale pyszny obiad. Nie martwcie się, że naleśników wychodzi tak dużo. Ja zawsze wolę usmażyć ich więcej, zawinąć w folię spożywczą i mieć pyszne śniadanie/deser na następne dni. 

sobota, 20 października 2012

Marokańskie "naleśniki" (M'semmen)


Jak to często bywa, śniadanie w hotelu (Royal Atlas & SPA w Agadirze) było moim ulubionym z serwowanych tam posiłków. Wybór był bardzo duży - od nielubianych przeze mnie komponentów tzw. "English Breakfast", przez zimne sałatki, wędliny i sery, do ogromnego wyboru wszelkiego rodzaju chlebów, ciast i słodkich wypieków, takich jak croissanty, pain au chocolat i magdalenki. Codziennie były także dwa rodzaje hariry - wytrawna z mięsem i soczewicą oraz na słodko, przypominająca polską zupę mleczną z kaszą manną. Obecność mięsnej hariry na śniadaniu bardzo mnie zdziwiła - z tego co czytałam o marokańskiej kuchni wynika, że tę zupę je się na kolację, głównie w czasie Ramadanu. Poza tym kucharze smażyli na zamówienie duże, cieniutkie naleśniki, gofry, omlety z różnymi dodatkami, a także wspomniane w poprzednim poście m'semmen, beghrir i harcha.

Śniadanie w hotelu było więc zgrabnym połączeniem europejskich i marokańskich elementów, skomponowanych tak, żeby każdy gość znalazł coś dla siebie, mając także możliwość posmakowania lokalnej kuchni. A jak wygląda typowe marokańskie śniadanie?

Z tego co mówił na przewodnik i co zaobserwowałam na miejscu wynika, że marokańskie śniadanie nie może obyć się bez słynnej miętowej herbaty atai (tzw. "whiskey berberyjskiej") - zielonej herbaty z dodatkiem dużej ilości świeżej mięty i cukru. Herbata pojawiła się w Maroko w XVIII wieku, kiedy sułtan Moulay Ismael dostał ją w prezencie od delegacji brytyjskiej i holenderskiej. Szybko stała się ona symbolem burżuazji, a jej picie ceremonią. Pod koniec XIX wieku herbata stała się dostępna dla reszty społeczeństwa. Obecnie atai jest serwowana na początek i na koniec dnia. Jest oferowana gościom i podawana hierarchicznie, zgodnie z wiekiem i pozycją społeczną, a odmówienie wypicia szklanki jest uznawane za niegrzeczne. Podobno Marokańczycy piją jej tak dużo, że Maroko jest jednym z czołowych importerów chińskiej zielonej herbaty na świecie :)

Podczas śniadania, poza dzbankiem herbaty, na stole zwykle pojawia się chleb, który macza się w różnego rodzaju dodatkach - oliwie z oliwek, oleju arganowym, miodzie, dżemie i amlou. O amlou wspominałam już tutaj. Jest to marokańska wersja masła orzechowego, przyrządza z migdałów/orzeszków ziemnych i oleju arganowego, często z dodatkiem miodu. Tradycyjnie amlou jest robione w ogromnych moździerach, w których orzechy są ręcznie ucierane z olejem arganowym. Podobno jedzone na śniadanie hamuje głód na kilka godzin. Ze względu na to, że zawiera zarówno cenny olej arganowy, jak i bardzo zdrowe orzechy, jest pełne wartości odżywczych. Mnie amlou bardzo smakowało i jako, że przywiozłam ze sobą do Polski trochę tego przysmaku, mogę się teraz zajadać nim na śniadanie :) Jako ciekawostkę powiem Wam, że dawniej amlou było przechowywane w sypialni i uznawane za oznakę dobrobytu i afrodyzjak. Było nawet dawane młodej parze jako prezent weselny. Obecnie amlou jest równie popularne i mimo, że nie jest tanie (1 kg na souku kosztuje około 100 dirhamów), nie może go zabraknąć w żadnym prawdziwym marokańskim domu. Amlou można kupić na wagę na targu albo w słoiczkach:



Poza chlebem maczanym w różnych olejach i słodkich dodatkach, Marokańczycy na śniadania lubią jeść wszelkiego rodzaju placki i naleśniki. Znajomy powiedział mi jednak, że w typowym marokańskim domu, m'semmen, harcha, czy beghrir je się tylko na specjalne okazje albo w wolne dni. Z tych trzech smakołyków najbardziej zasmakowały mi m'semmen i właśnie je postanowiłam przyrządzić w domu.


M'semmen
to rodzaj marokańskich naleśników z ciasta drożdżowego, zazwyczaj w prostokątnym kształcie. Jako, że składają się z kilku warstw, z których każda przed złożeniem jest smarowana tłuszczem (np. mieszanką masła i oliwy), naleśniki rozwarstwiają się po upieczeniu i z wyglądu nieco przypominają ciasto francuskie. W smaku są jednak zupełnie inne - lekko chrupiące na wierzchu i mięciutkie w środku, z wyczuwalnym smakiem drożdży i masła. Jak dla mnie pycha, szczególnie polane dobrym miodem! Są bardzo łatwe w przygotowaniu, więc zachęcam Was do zrobienia ich w domu i zjedzenia śniadania w marokańskim stylu :)
 

Składniki na około 8 naleśników
(przepis z tej strony)
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka suszonych drożdży
  • 1/2 szklanki ciepłej wody
  • 10 łyżek masła, roztopionego
  • 10 łyżek oliwy
  • około 1/2 szklanki semoliny


Wymieszać ze sobą suche składniki, poza drożdżami. Drożdże rozpuścić w wodzie i dodać do mąki. Zagniatać ciasto przez około 10 minut, aż będzie miękkie i elastyczne. Przykryć i odstawić do wyrośnięci na 30 minut.

Wyrośnięte ciasto podzielić na 8 części. Z każdej części zrobić kulkę i maczać ją w mieszance masła i oliwy. Kulkę cienko rozwałkować. Posmarować tłuszczem i oprószyć semoliną. Zagiąć do środka dwa boki i posmarować je tłuszczem i posypać semoliną. Tak samo postąpić z pozostałymi dwoma bokami - w efekcie finalnym powinien Wam powstać prostokąt. Posmarować wierzch tłuszczem. Przykryć i odstawić na 15-20 minut do napuszenia.

Smażyć na suchej, rozgrzanej patelni po około 2,5-3 minuty z każdej strony.

Podawać z miodem lub innymi ulubionymi dodatkami.

Smacznego!

wtorek, 21 lutego 2012

Naleśniki otrębowe z duszonymi kurkami i suszonymi pomidorami


Po wczorajszych naleśnikach otrębowych na słodko z ricottą, miodem i winogronami, dzisiaj proponuję Wam wersję wytrawną, w której pełnoziarniste naleśniki smakują wyśmienicie. Na nadzienie składają się kurki duszone w maśle (z odrobiną mleka) z cebulą, czosnkiem, pietruszką i suszonymi pomidorami - chyba nie muszę nikogo przekonywać, że to świetna kombinacja smakowa ;) Nie po raz pierwszy połączyłam kurki z suszonymi pomidorami i muszę Wam powiedzieć, że to mariaż niezwykle udany, szczególnie w towarzystwie dużej ilości czosnku. Jeśli nie macie tyle szczęścia co ja i w Waszej zamrażarce nie ma paczuszek z kurkami, poczekajcie z przygotowaniem tego dania do sezonu grzybowego - nie jestem pewna, czy inne grzyby komponują się z suszonymi pomidorami równie dobrze.

Jeśli chcecie możecie zapiec te naleśniki w piekarniku pod kołderką z żółtego sera - będzie nieco ciężej, ale na pewno wersja de lux znajdzie swoich amatorów ;)

Przepis dodaję do akcji "Otręby na 1000 sposobów"


Składniki (na 5-6 dużych naleśników):
10 łyżek otrębów owsianych
6 łyżek otrębów pszennych
100 ml mleka
100 ml wody gazowanej
2 jajka
odrobina oleju (około łyżki)
szczypta soli


Otręby zmielić, najlepiej blenderem do uzyskania proszku o konsystencji mąki. Jajka lekko ubić ze szczyptą soli. Dodać do niego otręby, wymieszać mikserem. Stopniowo dodawać mleko i wodę, miksując na wolnych obrotach miksera. Na koniec dodać olej. Odstawić na minimum 30 minut do lodówki. Po tym czasie rozgrzać patelnie. Delikatnie posmarować ją olejem (najlepiej przy pomocy ziemniaka zanurzonego w odrobinie oleju). Smażyć naleśniki z obu stron.

Nadzienie:
4 szklanki umytych i obranych kurek, większe należy pokroić na kawałki
1 średniej wielkości cebula, drobno pokrojona
3 duże ząbki czosnku, drobno pokrojone/przeciśnięte przez praskę
2 łyżki masła
5-6 suszonych pomidorów pokrojonych w paseczki
6 łyżek mleka
2 łyżki posiekanej natki pietruszki + dodatkowo do dekoracji
sól i świeżo mielony pieprz do smaku


Na patelni rozgrzać masło. Dodać cebulę i czosnek, podsmażać na średnim ogniu, aż cebula się zeszkli. Dodać kurki i pietruszkę. Podsmażać przez 3-4 minuty, aż grzyby się lekko zarumienią. Dodać mleko i suszone pomidory. Dusić na małym ogniu przez 5-6 minut, aż grzyby zmiękną. Doprawić do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem.

Na każdy naleśnik nakładać nadzienie i składać na pół. Podawać z dodatkową natką pietruszki.

Można też zapiec naleśniki w piekarniku, układając je w lekko wysmarowanym masłem naczyniu żaroodpornym i posypując startym żółtym serem. Należy wstawić naleśniki do piekarnika na opcji grill i zapiec przez około 5-6 minut, aż ser się rozpuści i lekko zarumieni.

Smacznego!


poniedziałek, 20 lutego 2012

Naleśniki otrębowe z ricottą, miodem i winogronami


Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić przepisem na pyszne, pełnoziarniste naleśniki przygotowane jedynie ze zmielonych otrębów owsianych i pszennych (bez dodatku mąki), które są świetną alternatywą dla osób będących na diecie albo dbających o dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości błonnika pokarmowego. Dzięki zawartości błonnika, naleśniki same w sobie są bardzo smaczne i pożywne. Wychodzą odrobinkę grubsze niż tradycyjne naleśniki, ale według mnie to w niczym nie przeszkadza :)

Jako nadzienie proponuję Wam świetne połączenie miodu (koniecznie naturalnego!), delikatnej, kremowej ricotty i słodkich winogron. Poza miodem i winogronami w nadzieniu nie ma dodatkowego cukru - według mnie jest zbędny, bo nadzienie i tak jest wystarczająco słodkie, ale jeśli lubicie bardzo słodkie naleśniki, to możecie dodatkowo polać je miodem na wierzchu :) Ricottę możecie zastąpić zwykłym białym, kremowym serkiem, ale myślę, mimo wszystko lepiej użyć ricotty - ma niepowtarzalny smak i jest bardzo delikatna, świetnie uzupełniając naleśniki pełnoziarniste.

Przepis dodaję do akcji "Otręby na 1000 sposobów"

Składniki (na 5-6 dużych naleśników):
10 łyżek otrębów owsianych
6 łyżek otrębów pszennych
100 ml mleka
100 ml wody gazowanej
2 jajka
odrobina oleju (około łyżki)
szczypta soli


Otręby zmielić, najlepiej blenderem do uzyskania proszku o konsystencji mąki. Jajka lekko ubić ze szczyptą soli. Dodać do niego otręby, wymieszać mikserem. Stopniowo dodawać mleko i wodę, miksując na wolnych obrotach miksera. Na koniec dodać olej. Odstawić na minimum 30 minut do lodówki. Po tym czasie rozgrzać patelnie. Delikatnie posmarować ją olejem (najlepiej przy pomocy ziemniaka zanurzonego w odrobinie oleju). Smażyć naleśniki z obu stron.

Nadzienie:
250 g serka ricotta
5-6 łyżeczek miodu (po łyżeczce na naleśnika)
winogrona

Każdy naleśnik posmarować łyżeczką miodu. Na wierzchu rozprowadzić ricottę i poukładać pokrojone w plasterki winogrona (po 4-5 na naleśnika). Ostrożnie zwijać w ruloniki. Podawać z dodatkowymi winogronami.

Smacznego!


czwartek, 9 lutego 2012

Naleśniki zapiekane w sosie waniliowym (przepis z 1847r.)

Przepis na te pyszne naleśniki wypatrzyłam na blogu Galangal, a pochodzi on z książki "Poradnik kucharski złożony z 485 przepisów przyprawiania potraw, marynat, soków, ciast, konserw i tym podobnych", wydanej w 1847 roku. Jeśli wydaje się Wam, że to zwykłe naleśniki z powidłami, to bardzo się mylicie. Te naleśniki, w całej swojej prostocie, są przepyszne. Podczas zapiekania w piekarniku w sosie przesiąkają smakiem wanilii, a na ich wierzchu tworzy się przepyszna, lekko skarmelizowana skorupka. Polecam, bo to świetny sposób na odmienienie najzwyklejszych naleśników :) Zwłaszcza, że czasami fajnie zjeść coś w klimacie "retro".


Przepis:
(lekko zmodyfikowany przepis z bloga Galangal)
Oryginalny przepis z 1847 roku: Każdy naleśnik zwykłym sposobem przyrządzony pokryj konfiturami, zwijaj go, układaj w rądel, na spód którego wlej masła, całych jaj pięć, mleka pół kwarty, cukru skórek cytrynowych lub wanilii (razem wszystko wymieszane i ubite); wstaw następnie w piec, a gdy gotowe będzie przyglazeruj.

Wersja współczesna: Osiem dużych naleśników zwinąć z powidłami śliwkowymi. Dwie łyżki masła wymieszać z dwoma jajkami, trzema łyżkami cukru, 16g cukru waniliowego i połową szklanki mleka. Naleśniki ułożyć w naczyniu żaroodpornym i zalać płynnym sosem. Piec w temperaturze 180C przez około 20 minut, aż lekko się zarumienią, a sos zgęstnieje.


Smacznego!




wtorek, 17 stycznia 2012

Naleśniki z jabłkami i sosem karmelowo-pomarańczowym


Smaczne naleśniki z nadzieniem jabłkowym z rodzynkami, podawane ze słodkim sosem karmelowo-pomarańczowym i cząstkami mandarynek. Doskonała propozycja na słodki obiad, leniwe śniadanie albo deser. Naleśniki łatwo się przygotowuje (należy jedynie uważać, żeby nie przypalić karmelu), a smakują naprawdę dobrze. Mnie nieco przypominają popularne naleśniki Suzette, tyle, że te nie mają dodatku Grand Marnier ani żadnego innego alkoholu.

Składniki na 10 naleśników
(lekko zmodyfikowany przepis ze strony Art Kulinaria)
500ml mleka
120ml wody
4 jajka
260g mąki
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki oleju

Sos karmelowo-pomarańczowy:
200g cukru
300ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
skórka z 1 pomarańczy
1 łyżka masła

Nadzienie:
1,2kg jabłek
1 łyżka masła
2 mandarynki
garść rodzynek


Naleśniki:

Jajka ubić trzepaczką i połączyć z pozostałymi składnikami. Odstawić do lodówki na 30 minut. Patelnię rozgrzać, posmarować niewielką ilością oleju. Usmażyć naleśniki.

Sos:

Skórkę pomarańczową dokładnie oczyścić z albedo i pokroić w cienkie paseczki. Zblanszować we wrzątku 2 razy, za każdym razem zmieniając wodę i doprowadzając ją do wrzenia. Cukier wsypać do rondelka, rozpuścić i skarmelizować, aż osiągnie złocisty kolor. Zalać karmel sokiem z pomarańczy. Gotować przez 2-3 minuty, aż sos zgęstnieje i będzie miał konsystencję syropu. Dodać zimne masło i skórkę z pomarańczy. Wymieszać i ponownie zagotować. Odstawić.

Nadzienie:

Jabłka obrać ze skórki i pokroić w plasterki. Na patelni rozpuścić łyżkę masła, dodać jabłko i rodzynki. Podsmażać 2-3 minuty. Dodać kilka łyżek sosu karmelowo-pomarańczowego, smażyć na małym ogniu aż jabłka zmiękną.

Naleśniki napełniać farszem i składać/zwijać w rulon. Włożyć do naczynia żaroodpornego. Na wierzchu naleśników ułożyć kawałki mandarynek obrane ze skórki i błonek. Polać sosem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190C na 5-7 minut.

Smacznego!



wtorek, 22 listopada 2011

Zupa pomidorowa z ziołowym makaronem naleśnikowym i serem feta


Dzisiaj kolejna wersja zupy pomidorowej, tym razem z dodatkiem naleśnikowego makaronu ziołowego i sera feta. Zupa sama w sobie jest bardzo aromatyczna dzięki dodatkowi duszonych w maśle warzyw i świeżych ziół, które nadają jej nieco śródziemnomorskiego charakteru. Lekko ziołowy smak zupy wspaniale komponuje się z ziołowymi naleśnikami, które pokroiłam w dość cienkie paski, dzięki czemu przypominają makaron. Taka wersja z pewnością spodoba się dzieciom - w końcu, które dziecko nie lubi naleśników ;) Naleśnikowy makaron świetnie sprawdzi się jako dodatek do innych zup, np. klasycznego rosołu. Takim dodatkiem do zupy na pewno zaskoczycie domowników!

W tej zupie przysłowiową "kropką nad i" jest ser feta, który pokruszyłam do miseczki tuż przed podaniem dania. Lekko słona feta dobrze przełamuje słodycz pomidorów. Polecam, szczególnie jesienią i zimą, bo taka zupa wniesie odrobinę śródziemnomorskiego, letniego słońca do Waszych domów :)


Przepis dodaję do akcji: Pomidorowa Pudliszkowa


Składniki:
2 łodygi selera naciowego
1 mała pietruszka
1 średniej wielkości marchew
pół średniej wielkości cebuli
3 ząbki czosnku
pół czerwonej papryki
2 łyżki masła
dwie puszki pomidorów (2x400g)
4 łyżeczki koncentratu pomidorowego Pudliszki
3 łyżki posiekanych świeżych ziół - bazylii, oregano, tymianku
pół łyżeczki kuminu, w nasionkach
750ml wody
sól i świeżo mielony pieprz do smaku
szczypta chilli do smaku
łyżeczka cukru

Ziołowe naleśniki:
1/3 szklanki mleka
2/3 szklanki wody
100g mąki
2 jajka
łyżka oleju
szczypta soli
3 łyżeczki posiekanych świeżych ziół (można dodać też natkę pietruszki)
1/3 łyżeczki suszonych ziół
1/4 łyżeczki chilli w drobnych płatkach/mielonego

Do podania:
sera feta

W garnku rozgrzać dwie łyżki masła. Marchew i pietruszkę umyć, obrać ze skórki i zetrzeć na tarce. Cebulę, paprykę,selera naciowego i czosnek drobno pokroić. Wrzucić warzywa do garnka i smażyć na małym ogniu przez około 15 minut. Po około 5 minutach zalać 1/4 szklanki wody. Dodać pomidory z puszki koncentrat pomidorowy i wodę. Zagotować. Dodać świeże zioła i kumin. Gotować na małym ogniu przez 25 minut - dzięki temu zupa będzie aromatyczna. Po tym czasie zmiksować zupę częściowo -tak żeby wciąż były w niej nieduże kawałki warzyw. Doprawić do smaku solą, pieprzem. chilli i cukrem, według własnego gustu.

Naleśniki: Jajka zmiksować z mlekiem, wodą, olejem i szczyptą soli. Powoli dodawać mąkę - jeśli ciasto będzie za rzadkie dodać więcej mąki, a jeśli za gęste, dodać trochę wody. Miksować przez kilka minut, aż ciasto będzie gładkie i dobrze napowietrzone. Odstawić do lodówki na godzinę. Po tym czasie dodać drobno posiekane zioła i chilli. Dokładnie wymieszać. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju. Smażyć naleśniki partiami. Kiedy lekko wystygną pokroić je w paski, tak żeby przypominały wstążki makaronowe.

Na dnie miski ułożyć makaron naleśnikowy. Zalać gorącą zupą. Posypać pokruszoną fetą. Podawać natychmiast.

Smacznego!


niedziela, 20 lutego 2011

Kakaowe naleśniki z Nutellą i ananasem


Jako, że nie miałam możliwości upieczenia ciasta z okazji Czekoweekendu, postanowiłam przygotować proste i mało wymyślne, ale bardzo smaczne kakaowe naleśniki z Nutellą i świeżym ananasem. Takie naleśniki idealnie nadają się na słodki obiad albo pożywne, weekendowe śniadanie. Solidna porcja czekolady i orzeźwiający, bardzo zdrowy ananas* zapewnią Wam energię na cały dzień :) Jeśli macie ochotę możecie polać naleśniki likierem pomarańczowym - wtedy będą jeszcze bardziej zachwycające.

Ciasto do naleśników zostało przygotowane przez mojego S., który smaży najlepsze naleśniki na świecie (nawet umie podrzucać je na patelni, co dla mnie jest nie lada umiejętnością, bo każde z moich podejść kończyło się naleśnikiem leżącym na podłodze... :)). Tym razem zamieszczam przepis na najprostsze ciasto (wkrótce pojawią się różne wariacje na jego temat - np. z ubitymi białkami) i zaznaczam, że jest to wersja bardzo przybliżona, bo naleśniki zazwyczaj robimy na oko. Z tego względu podaję jedynie przybliżoną ilości wody w cieście - musicie obserwować jego konsystencję, powinno być lejące się, ale nie za rzadkie.

* Nie dość, że ananas jest bardzo smaczny, to zawiera witaminę C, kwasy organiczne, związki miedzi i potasu oraz enzym bromelina. Jego spożywanie polecane jest przy wielu dolegliwościach - np. niestrawności i zaburzeniach żołądkowo-jelitowych. Korzystnie wpływa także na nerki, serce i naczynia wieńcowe.


Składniki (na około 8 dużych naleśników):
2 jajka
2 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki mleka
łyżka oleju
8g cukru waniliowego
szczypta soli
płaska łyżka kakao Deco Morreno
1,5 szklanki wody + do dolewania (polecam dodać odrobinę wody gazowanej)

olej do smażenia

Nutella - wedle uznania, u mnie było to około 1 łyżki na naleśnika
kilka plastrów ananasa
opcjonalnie: likier pomarańczowy do polania


Do miski wbić jajka, dodać mąkę, cukier, sól, olej i mleko. Wlać 1,5 szklanki wody. Zmiksować na gładką masę na średnich obrotach miksera. Dodać kakao, dokładnie wymieszać. Jeśli ciasto jest za gęste (a po dodaniu kakao na pewno będzie), stopniowo dolewać niewielkie ilości wody. Gotowe ciasto wstawić na minimum pół godziny do lodówki.

W międzyczasie pokroić ananasa na małe kawałki.

Na patelni rozgrzać niewielką ilość oleju. Wlać niewielką ilość ciasta i równomiernie rozprowadzić. Smażyć kilka minut z każdej strony. Usmażone naleśniki smarować na środku Nutellą i układać kilka kawałków ananasa. Zwijać w rulon. Gotowe naleśniki można polać likierem pomarańczowym.

Smacznego!