Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasteczka. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 czerwca 2013

Duet zielonej herbaty i jaśminu


Uwielbiam zieloną herbatę i piję ją nałogowo. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że codziennie wypijam dzbanek zielonej herbaty, okazjonalnie wymieniając ją na czerwoną albo yerbę mate. Torebkę z liśćmi herbaty zabieram ze sobą nawet na wakacje, a w pracy zawsze znajdę czas, żeby zaparzyć sobie chociaż kubek ulubionego napoju. Nikogo nie powinno więc dziwić to, że zielona herbata w końcu wylądowała na moim stole w formie deseru. I to nie byle jakiego.

Mus z białą czekoladą aromatyzowany zieloną herbatą i kwiatami jaśminu świetnie uzupełnia pełnoziarniste ciasteczko digestive przełożone orzeźwiającym kremem limonkowo-melisowym. Na talerzu pojawiły się też dodatki w formie sosu malinowego,"piasku" z zieloną herbatą i świeżych kwiatów jaśminu, a całość stworzyła naprawdę smaczną i atrakcyjną wizualnie kompozycję. 

Zdaję sobie sprawę z tego, że to dość czasochłonny deser, ale równocześnie zachęcam Was do wypróbowania przepisu, bo całość jest o wiele prostsza, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Jeśli nie macie czasu przygotować całego deseru, zróbcie mus z białą czekoladą i zieloną herbatą w szklankach albo foremkach (tak jak panna cottę) i podajcie go tylko z sosem malinowym. Gwarantuję Wam, że będziecie zadowoleni z efektów.

piątek, 17 maja 2013

Ciasteczka z białą czekoladą i truskawkami


Dajcie mi na śniadanie miskę truskawek z cukrem i kwaśną śmietaną, a do osiągnięcia pełni porannego szczęścia nic więcej nie będzie mi potrzeba. Bardzo lubię też połączenie truskawek i białej czekolady. Mając ten smak w głowie, upiekłam ostatnio ciasteczka. Niby niepozorne, ale naprawdę pyszne. Chrupiące na zewnątrz, miękkie i lekko ciągnące się w środku dzięki dodatkowi płatków owsianych. Z kawałkami białej czekolady i truskawek. A w dodatku podczas ich pieczenia w całym domu unosi się przepiękny zapach. Namówiłam Was? :)

sobota, 16 lutego 2013

Lemon dimples - kruche ciasteczka z lemon curd



Szaleje za lemon curd, ktory moglabym wyjadac lyzeczka prosto ze sloiczka. Uwielbiam wszelkiego rodzaju desery z jego dodatkiem, a. lemon meringue pie, czy sernik cytrynowy z mascarpone moglabym jesc co tydzien i obawiam sie, ze nigdy by mi sie nie znudzily. Nic dziwnego, ze kiedy zobaczylam przepis na "lemon dimples", wiedzialam, ze musze je kiedys upiec. Te kruche, maslane ciasteczka z charakterystycznym wglebieniem wypelnionym lemon curd sa naprawde uzalezniajace.

Podczas robienia ciasteczek napotkalam jednak pewien problem - surowe ciasto po schlodzeniu w lodowce bylo dosc sztywna i suche, przez co ciezko bylo z niego formowac ladne, okragle ciasteczka. Z tego wzgledu moje ciastka nie sa tak ladne, jakbym chciala. Zniknely jednak tak szybko, ze nawet nie mialam czasu, zeby sie im zbyt dlugo przygladac ;)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Migdałowe ciasteczka z wiśniami



Rzadko pieke ciastka. Pewnie dlatego, ze, choc wstyd sie przyznac, od domowych ciastek wole te kupne, wsrod ktorych mam kilku faworytow, ktorym jestem wierna od lat. Czasami jednak w przyplywie inwencji tworczej zdarza mi sie upiec kilka blach ciasteczek. Tak bylo i ostatnim razem, gdy postanowilam zrobic ciasteczka migdalowe z nadzieniem wisniowym. Efekt mnie zadowolil, a pyszne, ciagnace sie w srodku i chrupiace na zewnatrz lakocie o wrecz marcepanowym smaku zniknely rownie szybko, jak sie pojawily :)

PS: Ja zapomnialam obtoczyc swoich ciasteczek w cukrze pudrem przed pieczeniem, przez co nie wyszly tak ladne jak bym chciala... :) Nie popelnijcie tego samego bledu!

piątek, 23 listopada 2012

Ciasteczka potrójnie czekoladowe


 Dzisiaj zdjecia w nieco innej stylizacji niz zwykle - robione na szybko podczas po poludniowego spaceru nad morzem w Lyme Regis, w Anglii. W jesiennej aurze to miejsce podoba mi sie jeszcze bardziej niz latem. Byc morze dlatego, ze jest nieco spokojniejsze, wolne od halasu sezonu turystycznego, wrecz opustoszale.


 Ciasteczka, na ktore podam Wam dzisiaj przepis, sa szybkie w wykonaniu i przepyszne. Swietnie smakuja nie tylko podczas pieszych wycieczek w milym towarzystwie, ale takze w domowym zaciszu, przy kubku ulubionej herbaty. Sa bardzo mocno czekoladowe i wilgotne w srodku, dzieki czemu mnie bardzo przypominaja brownies. Dzieki temu, ze dodalam do nich czekolade o 70% zawartosci kakao, ciastka nie sa przeslodzone, mimo, ze sa w nich takze kawalki bialej i mlecznej czekolady. To prawdzia gratka dla czekoholikow i dobry pomysl na slodki upominek z okazji zblizajacych sie malymi krokami swiat :)

czwartek, 30 sierpnia 2012

Pieguski


To jedne z moich ulubionych ciasteczek. Szybkie i proste w wykonaniu. Zrobione z niewyszukanych składników, które większość z Was na pewno ma w domu. Zgodnie z zasadą, że w prostocie tkwi siła, smakują świetnie. Są kruche i pełne kawałków czekolady. Dodatek płatków owsianych jest lekko wyczuwalny, ale nie dominujący, więc posmakują nawet tym z Was, którzy za płatkami nie przepadają. Mnie przypominają popularne "Pieguski", stąd ta nazwa. Jeśli chcecie możecie poeksperymentować z dodatkami i zamiast części czekolady dodać orzechy albo rodzynki, a zamiast część płatków owsianych zastąpić wiórkami kokosowymi. Ciasteczka najlepiej smakują ze szklanką zimnego mleka albo filiżanką ulubionej kawy.


Składniki na około 20-25 ciasteczek:
  • 100 g miękkiego masła
  • 1/2 szklanki cukru 
  • 1 jajko
  • 1 i 1/4 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 80 g gorzkiej czekolady, posiekanej*
  • 1/2 szklanki płatków owsianych**
* można dodać 40 g czekolady i 40 g orzechów/rodzynek/suszonych owoców
** polecam wersję kokosową - należy wtedy dodać 1/4 szklanki płatków owsianych i 1/4 szklanki wiórków kokosowych

Mąkę przesiać z sodą oczyszczoną i wymieszać z solą oraz płatkami owsianymi. Masło utrzeć z cukrem do białości. Dodać jajko, zmiksować. Dodać resztę składników i wymieszać wszystko łyżką, aż wszystkie składniki się połączą. Formować kulki wielkości orzecha włoskiego, lekko spłaszczać je na dłoni i układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując odstępy między ciasteczkami. Piec około 13-15 minut w temperaturze 200C. Lekko wystudzić i zdjąć z blachy.

Smacznego!

wtorek, 26 czerwca 2012

Batoniki muesli

 

Piszę do Was z Zakopanego, jedząc gofra z bitą śmietaną i jagodami (niestety raczej niezbyt smacznego). Z tego względu będę odpowiadać na Wasze komentarze z małym opóźnieniem. Ale posty będą publikowane regularnie, również z relacjami z wyjazdu . Te batoniki będą mi towarzyszyć w codziennych wyprawach w góry. Są pyszne, lekko chrupiące na zewnątrz i ciągnące się w środku. Pełne smakowitych dodatków - suszonych żurawin, rodzynek i moreli, orzechów włoskich i laskowych, płatków owsianych i wieloziarnistych, siemienia lnianego, wiórków koksowych, pestek dyni, ziaren słonecznika, sezamu i płatków migdałowych. Tyle dobroci w takim małym batoniku! :) Batoniki świetnie sprawdzają się jako przekąska podczas wycieczek, nie tylko górskich. Jeden mały batonik doda Wam dużo energii i pokrzepi do dalszej wędrówki. Ich kalorycznością nie ma co się przejmować - szybko się je spali podczas ruchu na świeżym powietrzu.

Batoniki zostały zainspirowane przepisem Nigelli, który znacznie wzbogaciłam i urozmaiciłam.


Składniki
(inspiracja przepisem Nigelli)
duża puszka (około 500 g) mleka skondensowanego słodzonego
200 g płatków owsianych górskich
100 g innych płatków - u mnie orkiszowe, żytnie, gryczane
80 g suszonej żurawiny
80 g suszonych moreli, pokrojonych
50 g orzechów laskowych, przekrojonych na pół
50 g orzechów włoskich, posiekanych
50 g płatków migdałowych
50 g suszonych rodzynek
50 g wiórków kokosowych
125 g ziaren - u mnie słonecznik, pestki dyni, siemię lniane, sezam
pół łyżeczki cynamonu

Mleko lekko podgrzać w garnku - nie może się zagotować.
Wszystkie suche składniki umieścić w misce i dodać do nich mleko skondensowane. Dokładnie wymieszać.
Blachę (20x30 cm) wyłożyć papierem do pieczenia i przełożyć do niej masę. Dokładnie wyrównać.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 130C i piec przez godzinę. Wyjąć z piekarnika, odczekać 15 minut i pokroić masę na 16 batoników. Przechowywać w suchym miejscu, np. w puszce albo szczelnie zamykanym pojemniku.

Smacznego!

sobota, 23 czerwca 2012

Serowe rożki z rabarbarem i malinami (i Masterchef)


Te rożki kompletnie zawładnęły moimi kubkami smakowymi. Kruche ciasto o lekkim smaku twarogu z chrupiącą kokosową posypką, kryjące w sobie pyszne nadzienie rabarbarowo-malinowe nie mogło mi nie posmakować. Oj nie. Dwa rożki zjadłam jeszcze ciepłe i takie są według mnie najlepsze - ciasto jest wtedy najbardziej chrupiące i trzeba tylko uważać, żeby nie poparzyć się nadzieniem :) W dodatku robi się je bardzo szybko - zagniecenie ciasta i uformowanie rożków zajmie Wam kilkanaście minut, a w trakcie piętnastominutowego oczekiwania na wyjęcie ich z piekarnika możecie zaparzyć herbatę albo kawę ;)

Na pewno zrobię te rożki z innymi owocami. Według mnie świetnie smakowałyby też z klasycznym nadzieniem jabłkowym, z wiśniami albo z morelami.

Bardzo polecam. Zarówno na leniwe, letnie śniadanie, jak i podwieczorek. Jeśli zrobicie takie dla Waszego taty, zamiast wymyślnego tortu albo kremowego przekładańca, to gwarantuję Wam, że i tak będzie zachwycony! :)


PS: Wczoraj zadziwiłam samą siebie i... wybrałam się na krakowski casting do Masterchefa :) Gdyby rok temu ktoś powiedział mi, że z własnej nie przymuszonej woli pójdę na jakikolwiek casting do programu telewizyjnego, to najprawdopodobniej bym go wyśmiała. Ja w telewizji? W reality show? Dobre sobie!


Wyniki pierwszego etapu będą już (albo dopiero! ;)) przed 4 lipca, więc trzymajcie kciuki! O swoich wrażeniach napiszę bardziej szczegółowo jeśli przejdę dalej, a przepis na tajemniczą potrawę, którą poczęstowałam jury pojawi się na blogu lada dzień. Generalnie mogę Wam powiedzieć, że to bardzo fajne doświadczenie i nie ma czego się bać. Trzeba to potraktować jako fajną zabawę z drobnym urozmaiceniem w postaci obecności kamer ;) Były pewne niedociągnięcia organizacyjne, ale zważając na to, że to dopiero pierwsza polska edycja tego programu, można na nie przymknąć oko. Jury było bardzo sympatyczne i merytoryczne. Zadawali przedziwne pytania, kompletnie nie związane z gotowaniem, ale taka jest już natura telewizji... ;) W końcu w takich programach liczą się nie tylko talent i umiejętności.


Nie napiszę Wam, że jestem pewna, że przeszłam i że wypadłam genialnie, bo tak naprawdę ciężko mi cokolwiek powiedzieć/przewidzieć. Zazwyczaj podchodzę do takich spraw z dozą rezerwy, nie ekscytując się nadmiernie na zapas. Jestem dobrej nadziei i powoli myślę nad potencjalnym daniem na drugi etap castingów.


Zdjęcie jest zgrane z telefonu, stąd jakość (niestety dopiero rano, przed samym wyjazdem, zauważyłam, że kompletnie padła mi bateria w aparacie...). Zblazowana twarz nie świadczy o braku entuzjazmu, raczej o zmęczeniu długą podróżą samochodem i oczekiwaniem na audycję ;) Entuzjazmu była cała masa i musicie uwierzyć mi na słowo!


Składniki na 12 rożków
(zmodyfikowany przepis Komarki)

Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  •  2 łyżeczki proszku do pieczenia
  •  75 g cukru,
    1 łyżeczka cukru z wanilią
  •  125 g twarogu
  • 100 ml (1/2 szklanki) mleka
  • 100 ml (1/2 szklanki) oleju arachidowego lub słonecznikowego
  • szczypta soli
Nadzienie:
  • 400 g rabarbaru100 g malin
  • 1/2 szklanki cukru brązowego
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
Dodatkowo:
  • 1 jajko do smarowania,
  • wiórki kokosowe/płatki migdałowe
  • cukier puder

  Rabarbar umyć, obrać ze skórki i pokroić na 2 cm kawałki. Włożyć do garnka wraz z malinami i cukrem i podgrzewać na małym ogniu, aż cukier zacznie się karmelizować, a owoce będą miękkie. Dodać mąkę ziemniaczaną, wymieszać i odstawić do ostygnięcia.


Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, solą, cukrem i cukrem z wanilią. Twaróg dodać do mąki. Dodać mleko i olej i szybko zagnieść gładkie ciasto - nie można zagniatać go zbyt długo, bo zrobi się lepkie. 

Rozwałkować na grubość około 0,5 cm i pokroić na 10-12 kwadratów. Na środek każdego kwadratu nałożyć łyżeczkę nadzienia. Sklejać kwadraty w poprzek na pół. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać wiórkami kokosowymi/płatkami migdałowymi.

Piec w temperaturze 180C przez około 15-20 minut, aż ładnie się zarumienią. Lekko ostudzić i oprószyć cukrem pudrem. Najlepiej smakują lekko ciepłe.

Smacznego!


niedziela, 1 stycznia 2012

Maślane ciasteczka z rumem


To jedne z najlepszych ciasteczek, jakie udało mi się upiec. Są dokładnie takie jak lubię - kruche, ale równocześnie maślane i rozpływające się w ustach. Idealnie nadają się do porannej kawy. Mają wyczuwalny smak rumu, z nutą cynamonu (w oryginalnym przepisie Martha Stewart polecała dodać do masy także gałkę muszkatołową i goździki, ale ja pominęłam te przyprawy, bo nie chciałam, żeby ciasteczka były zbyt mocno korzenne). Nieodzownie kojarzą mi się z atmosferą świąt, ale chętnie wrócę do nich także o innej porze roku. Ja podarowałam je bliskim mi osobom jako część słodkiej paczuszki świątecznej :) Polecam!


Składniki na około 50 niedużych ciasteczek:
(lekko zmodyfikowany przepis Marthy Stewart z książki "Cookies")
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
165g miękkiego masła
1 szklanka cukru pudru
1/4 szklanki ciemnego rumu
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii


W misce wymieszać suche składniki - obie mąki, cynamon i sól. Masło utrzeć z 3/4 szklanki cukru pudru na jasną, puszystą masę. Po łyżce dodawać rum i ekstrakt z wanilii, nie przestając ucierać. Zmniejszyć obroty miksera i powoli wsypywać suche składniki.

Masę podzielić na pół. Każdą część umieścić na kawałku papieru do pieczenia, uformować z niej wałek i zawinąć w papier. Włożyć do zamrażalnika na około 30-40 minut. Po tym czasie pokroić wałki na plastry o grubości około 4mm. Plastry ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec około 15 minut. Po upieczeniu lekko przestudzić ciasteczka na kratce, a następnie obtoczyć w pozostałym cukrze pudrze.

Smacznego!


niedziela, 20 listopada 2011

Waniliowe makaroniki z kremem z Nutelli i wyróżnienie


Dzisiaj prezentuję Wam swoje (uwaga, uwaga!) pierwsze makaroniki :) Chciałam je upiec już od dawna, bo są przepyszne i ładnie wyglądają, a w sklepach ciężko je kupić za rozsądną cenę. Bardzo obawiałam się, że nie wyjdą albo że będą wyglądać jak brzydkie pieczarkopodobne ciasteczka, niczym nie przypominające zgrabnych makaroników z małą "falbanką". O dziwo wyszły całkiem ładne i większość posiadała słynną "falbankę" :) Konsystencja była idealna - lekko chrupiąca skorupka skrywała ciągnący się środek. Mniam! Tym razem przełożyłam je kremem z Nutelli, ale na pewno poeksperymentuję zarówno z nadzieniem (już myślę o wersji piernikowej, cytrynowej i różanej), jak i kolorami (kto oprze się ślicznym, różowym makaronikom?). Mam nadzieję, że następnym razem wyjdą jeszcze ładniejsze i zgrabniejsze :)

W przepisie umieściłam wiele rad dotyczących przygotowania makaroników - przejrzałam mnóstwo przepisów i w końcu zdecydowałam się na ten podany przez Viridiankę.


Składniki na makaroniki:
(wskazówki i przepis z bloga Cioccolato Gatto)
70g białek
100g płatków migdałowych
170g cukru pudru (35g i 135g)
2-3 krople esencji waniliowej


Białka wbijamy do miski na 2-3 dni przed planowanym pieczeniem makaroników - w tym czasie powinny się wysuszyć. Przed przygotowywaniem makaroników, zważyć wysuszone białka i jeśli jest ich mniej niż 70g, uzupełnić masę świeżym białkiem (koniecznie w temperaturze pokojowej).

Płatki migdałowe zmielić wraz ze 135g cukru pudru. Przesiać przez sito, aż do uzyskania "gładkiego" proszku.

Białka ubić na sztywną pianę. Zmniejszyć obroty miksera i powoli dosypywać pozostałe 35g cukru pudru. Ubijać przez 3 minuty, aż masa będzie sztywna i lśniąca. Do białek dodać migdały z cukrem oraz esencję waniliową i delikatnie, lecz stanowczo, wymieszać drewnianą łyżką.

Masę przełożyć do rękawa cukierniczego i wycisnąć równe krążki na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Blachą należy delikatnie, ale stanowczo uderzyć o miękką powierzchnię - np. kanapę albo łóżko - dzięki czemu masa równomiernie się rozłoży i pochowają się "czubki". Blachę odstawić na bok na około 30-40 minut, aż makaroniki podeschną i utworzy się na nich cienka skorupka - będzie można dotknąć je palcem bez obawy przyklejenia się.

Piec w 140C przez około 10-15 minut - należy je uważnie obserwować i nie dopuścić do zarumienienia się*. Wyjąć z piekarnika. Lekko ostudzić - około 10 minut - i delikatnie przełożyć makaroniki na kratkę.

* moje wyszły nieco zbyt rumiane, ale na szczęście nie ucierpiały przez to na smaku i konsystencji. Miały też lekko czerwony spód, ale to przez...czerwony marker, którym narysowałam okręgi na papierze do pieczenia :D

Krem z Nutelli:
250g serka mascarpone
4 łyżki Nutelli
1 łyżeczka ciemnego kakao

Składniki wymieszać łyżką.
Masą delikatnie smarować jeden makaronik i lekko przykrywać drugim.

Smacznego!



Zostałam wyróżniona przez Eilan do blogowej zabawy, w której każdy z uczestników podaje kilka przypadkowych faktów o sobie. Bardzo dziękuję za wyróżnienie i postaram się coś napisać, mimo, że z reguł nie biorę udziału w takich zabawach :)


Zasady gry:
1. Zamieść wpis na swoim blogu informując o wyróżnieniu i o tym, kto Cię wyróżnił.
2. Napisz 7 przypadkowych faktów o sobie.
3. Wyróżnij 15 innych blogów, informując ich o tym fakcie w komentarzach na ich blogu.

Fakty o mnie:

1. Tak naprawdę nauczyłam się gotować dopiero 4 lata temu. Wcześniej potrafiłam jedynie ugotować makaron, zrobić jajecznicę i budyń ;) Potem nagle weszłam do kuchni na nieco dłużej i przepadłam...

2. Studiuję antropologię biologiczną w Anglii. Szczególnie interesuję się ewolucją ludzkiego żywienia i wpływem jedzenia oraz nawyków żywieniowych na zdrowie współczesnych ludzi, a także ewolucją ludzkiego mózgu i zachowania. Z tą dziedziną nie wiąże jednak swojej przyszłości i studiuję ten kierunek tylko ze względu na swoje zainteresowania i ambicje.

3. Uwielbiam zwierzęta. Gdybym miała taką możliwość, byłabym "mamą" całego stada kotów i psów. Póki co mam śliczną kotkę syberyjską i kochaną Golden Retrieverkę :) Moim pierwszym nabytkiem po kupnie własnego mieszkania na pewno będzie jakiś uroczy kociak.

4. Kiedy gotuję, kuchnia jest niekiedy w opłakanym stanie. Po prostu nie jestem w stanie skupić się na przygotowaniu potrawy, kiedy myślę tylko o tym, żeby przypadkiem nie rozsypać odrobiny mąki albo nie pobrudzić dodatkowej miski ;)

5. Przez prawie 8 lat byłam wegetarianką. Teraz wychodzę z założenia, że życie jest zbyt krótkie, żeby się ograniczać, zwłaszcza, że czasami mamy tylko jedną szansę na spróbowanie czegoś specjalnego. Nadal szkoda mi zwierzątek, ale wiem, że sama i tak nie zmienię świata.

6. Nie wyobrażam sobie dnia bez czegoś słodkiego i dzbanka zielonej herbaty.

7. Większość oszczędności wydaję na ubrania (zwłaszcza sukienki) i buty oraz książki kucharskie i różne "pierdoły" do kuchni i jadalni, np. talerzyki. Mimo to i tak nigdy nie mam w co się ubrać, a sklep z akcesoriami kuchennymi i tak jest pełen rzeczy, "bez których na pewno nie mogę się obejść" :)


Wybaczcie, ale nie jestem w stanie wyróżnić 15 blogów, bo codziennie odwiedzam ich tak wiele, że nie potrafię zdecydować, którym z nich należy się wyróżnienie. Poza tym większość blogerów już dostała takowe wyróżnienie.


niedziela, 23 października 2011

Biscotti (cantuccini) z migdałami i skórką otartą z pomarańczy


Uwielbiam leniwe, niedzielne poranki, podczas których mogę spokojnie delektować się filiżanką ulubionej kawy i maczać w niej przepyszne biscotti. Biscotti to słodki przysmak ze słonecznej Italii, a ich nazwa pochodzi od łacińskiego słowa "biscotus", które oznacza "pieczone dwukrotnie". Te najsłynniejsze wywodzą się z toskańskiego miasta Prato, gdzie były wypiekane już w XIII wieku. Jako, że pod nazwą "biscotti" we Włoszech znajdziecie wszelkiego rodzaju ciasteczka, te będące wariacją na temat tradycyjnej receptury z Prato, są nazywane "cantuccini".

Biscotti są dość suche (to jak suche będą Wasze biscotti zależy od czasu drugiego wypiekania), więc idealnie nadają się do długiego przechowywania w zamkniętej puszce. Dobrze sprawdzą się jako słodki upominek dla kogoś bliskiego. Możecie maczać je w kawie, ale polecam także wersję z winem :)

Biscotti zachwycają smakiem i pozostawiają duże pole do popisu, jeśli chodzi o wybór dodatków - mogą to być wszelkiego rodzaju orzechy, suszone owoce, czekolada... Ja najbardziej lubię wersje z orzechami i dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na biscotti z migdałami z dodatkiem skórki otartej z pomarańczy i odrobiny brandy/rumu, który jest połączeniem różnych przepisów, które znalazłam w internecie.

Przepis dodaję do akcji Viva Italia! w kategorii dolci e un caffé. Przez najbliższe dwa tygodnie na blogu będą pojawiać się przepisy inspirowane kuchnią włoską :)


Składniki na około 50 sztuk:
60g masła w temperaturze pokojowej
180g drobnego cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 łyżki rumu/brandy
3 jajka
335g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka otartej skórki z pomarańczy
150g posiekanych migdałów
- migdałów nie należy obierać ze skórki, powinny być posiekane dość "grubo" - nawet na połówki/ćwiartki

Masło utrzeć na puszystą masę. Dodać cukier, ekstrakt z wanilii, skórkę z pomarańczy i ucierać. Dodawać jajka, jedno po drugim, ucierając po każdym dodaniu. Wmieszać mąkę, proszek do pieczenia, sodę i orzechy. Dodać rum, dokładnie wymieszać. Przykryć i schłodzić w lodówce przez 1 godzinę.

Ciasto podzielić na dwie części. Z każdej uformować wałek o długości około 30 cm. - polecam lekko zwilżyć ręce. Wałki ułożyć na blaszce oprószonej mąką. Piec w temperaturze 175ºC przez około 20 minut, aż będą rumiane. Wyjąć, przestudzić przez 10 minut.

Po przestudzeniu pokroić je nożem z piłką na 1 cm kromeczki, na ukos. Ułożyć je na blaszce i podpiekać przez około 10-15 minut w temperaturze 175C, aż wyschną i zrobią się chrupiące. W połowie pieczenia odwrócić je na drugą stronę.

Przechowywać w zamkniętym pojemniku. Biscotti nabierają właściwego smaku po kilku dniach.

Smacznego!

środa, 19 października 2011

Razowe ciasteczka z płatkami owsianymi i czekoladą

Jesiennymi wieczorami wprost uwielbiam siedzieć przy kubku ulubionej herbaty i maczać w niej jakieś dobre ciasteczka. Te nadają się do tego idealnie. Są kruche i baaardzo pyszne. Zawierają mąkę razową, brązowy cukier i płatki owsiane, więc są nieco zdrowszą alternatywą dla klasycznych ciasteczek. Posmakują nawet tym, którzy za wypiekami razowymi nie przepadają, bo kawałki czekolady sprytnie maskują ten dodatek :)
Ja upiekłam je od razu z podwójnej porcji i Wam też polecam takie rozwiązanie - jeśli zamkniecie ciasteczka w szczelnym pojemniku, zachowają świeżość na długi czas.

Składniki na 25-30 ciastek

przepis
Dorotus76

125g miękkiego masła
70g jasnego brązowego cukru
1 jajko
100g płatków owsianych
140g mąki razowej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
250g posiekanej czekolady (ja dałam 180g gorzkiej i 70g mlecznej)


Masło utrzeć z cukrem, dodać jajko, dalej ucierając. Wsypać resztę składników i dokładnie wymieszać.

Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i lekko spłaszczyć łyżką.

Piec 15 minut w temperaturze 180C, aż lekko się zarumienią. Po wyjęciu z piekarnika, odczekać minutę, a następnie zdjąć ciastka z blaszki i wystudzić na kratce.

Smacznego!